Uporczywy lokator w rodzinie

  • Autor wątku Autor wątku GreenSoul
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

GreenSoul

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2022
Odpowiedzi
1
Uporczywy współlokator

Dzień dobry. Mam 15 lat, a mój brat 24. Oboje mieszkamy z rodzicem, kiedyś rodzicami. Ojciec nie żyje, a matka jest właścicielką mieszkania. Brat nie przestrzega domowych zasad. Nie pracuje, nie uczy się, nie dokłada się do rachunków, ani innych rzeczy, nie pomaga w domu (przez to czasami jest potrzeba, abym go wyręczyła), zakłóca porządek, np. głośno czegoś słucha lub przeszkadza, korzysta z wszystkich dóbr domowych, tj. żywność, toaleta, prąd, gaz, woda itd. oraz bez pozwolenia bierze kluczyki od auta mamy i wyjeżdża jej paliwo, za które w ogóle nie płaci. Już nadto nie rozwijając, że przede wszystkim kiedyś był bardziej nieznośnym lokatorem, bo obrażał (nadal), groził, a nawet zdarzało mu się bić i to, co nadal, czyli brak poszanowania cudzej prywatności oraz mienia. Wchodzi kiedy chce do naszego (mojego i mamy) pokoju, bez zgody bierze sobie nasze rzeczy, najczęściej żywność i zwyczajnie zjada lub nie oddaje. Kiedyś wyłudzał od mamy pieniądze na różne bzdety, teraz sporadycznie. W przeszłości oddziałowywało (nadal, mniej) to na nas obydwie okropnie, ale mama nigdy niczego z tym nie zrobiła, tylko bezradnie marudziła, narzekała itp., a we mnie ukształtowało to m. in. niskie samopoczucie, teraz mama też często narzeka i wciąż nic z tym nie robi, a ja odzyskałam pewność siebie i chcę coś z tym zrobić od dłuższego czasu. Poza tym wychodzi do kolegów, a dawniej sprowadzał ich do domu prawie codziennie, gdy mamy częściej nie było, z powodu pracy. Oczywiście najczęściej przesiadywali tu całymi dniami i robili, co chcieli, a ja bezradnie siedziałam, zamknięta w swoim pokoju. Pytanie, co z nim zrobić? Lub co ja mam zrobić? Proponowałam mamie spektrum możliwości, czyli po prostu spakowanie jego walizek i nakazanie mu wyprowadzki lub eksmisję. Z początku było to dla niej śmieszne, aż z czasem po prostu nie i tyle. Według niej on się w końcu wyprowadzi, natomiast ja nie chcę tracić na to więcej nerwów, czasu itd., bo mam swoje problemy oraz szkołę, kiedy on mi w tym przeszkadza i mamie, która chce odpoczywać po pracy w spokoju. Od następnych wakacji, jeżeli babcia się zgodzi, to będę mogła u niej zamieszkać i uczyć się w swoim zakresie, ale za nim, to jednak jeszcze z 8 miesięcy, a nie jest to pewne, bo mama nie jest za tym pomysłem, ale zrobię po swojemu. Wspominam o tym, bo do tego czasu mnie to wciąż dotyczy, a gdy stąd odejdę, to mama nadal z nim zostanie. Wtedy i tak zależałoby mi na dobru matki. Dopowiadając, mama kiedyś już kilkukrotnie w złości mówiła mu, aby się wyprowadził lub dokładał do rachunków oraz do paliwa, on to ignoruje. Moim zdaniem mama unika spraw sądowych, jak i użycia siły. Proszę o poradę. Z góry dziękuję.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra