Usuwanie ksylamitu

  • Autor wątku Autor wątku marjana
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

marjana

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2012
Odpowiedzi
1
Witam! Mieszkanie, w którym mieszka moja mama budowano w latach 1975-1978, oczywiście płyty pilśniowe między stropami impregnowano ksylamitem. Dowiedzieliśmy się o tym w poniedziałek tj.27.02.2012, kiedy ściągnęliśmy sanepid do domu. Otóż w mieszkaniu od jakiegoś czasu nie daje się przebywać przez chemiczny drażniący drogi oddechowe zapach. Panie z sanepidu powiedziały, iż w żadnym wypadku nie można tuaj zamieszkiwać do czasu remontu. Informację taką zgłosiliśmy do Wspólnoty mieszkaniowej i do Zarządcy budynku "Administratora". Na wizję lokalną przybył Pan inżynier, który potwierdził obecnośc ksylamitu w mieszkaniu i w piwnicy znajdującej się bezpośrednoi pod mieszkaniem. Zwrócilśiśmy również uwagę na znaczne rozszczelnienia i obsunięcia ok. 3 cm płyt stropowych między kondygnacjami (piwnica- parter). Był w szoku, że ktoś taką budowę odebrał. Ale juz na dzisiejszym (1.03.2012) zebraniu z właścicielami mieszkań, ten sam Pan stwierdził, iż w tamtych czasach tak budowano i nic nie da się zrobić, a mieszkanie musimy wyremontować na własny koszt, poniewaz zostało wykupione na własność i podłoga aż do stropu jest nasza. I cóż mamy zrobić z tym fantem??? Kupiliśmy kota w worku, bo sprzedający (WAM) nie powiedział nam o wadzie budynku w momencie zakupu. Od kogo rościć odszkodowania lub poniesienia kosztów remontu z tytułu rękojmii? Od czego zacząć? POMÓŻCIE!!!!
 
Dzień dobry! Obecnie znajduję się w podobnej sytuacji. Mieszkanie zakupione od spadkobierców po zmarłych rodzicach. Na okazaniu mieszkania za każdym razem było porządnie wywietrzone - nic nie czuliśmy. Pierwszy raz poczuliśmy ten zapach dopiero po zakupie i otrzymaniu kluczy, gdy weszliśmy tam jako pierwsi - nikt przed nami nie wywietrzył. Niestety, nie znaliśmy tego zapachu i przez długi czas sądziliśmy, że to sadza z komina. W międzyczasie okazało się, że mieszkanie jest w dużo gorszym stanie niż wyglądało, więc remont objął kucie tynków, kładzenie nowych, wymianę okien i inne przeróbki. Cały czas poszukiwaliśmy źródła dziwnego zapachu i dopiero sąsiadka z dołu opowiedziała, że usuwała płyty pilśniowe nasączone xylamitem z podłogi podczas remontu. Takim sposobem mając już nowe tynki, skuliśmy podłogę i również to usunęliśmy, ale smród pozostał i nie mamy pojęcia jak to zneutralizować. Czy Pani się udało? Jak rozwiązaliście ten problem? My czujemy się oszukani przez nieuczciwych spadkobierców, spółdzielni ę, miasto i Państwo, ponieważ powinniśmy zostać poinformowani o obecności xylamitu w tym bloku jeśli nie został usunięty. Strasznie mnie to przybiło i odebrało nie tylko radość z własnego mieszkania, ale i chęć do życia... 400 tysięcy kredytu na takie okropieństwo.
 
Powrót
Góra