uszkodzenie pojazdu blokującego wyjazd z parkingu

  • Autor wątku Autor wątku Marcin Zamorski
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Marcin Zamorski

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2018
Odpowiedzi
6
Jeżeli próbując wydostać się z pułapki zastawionej przez samochód który zablokował mi wyjazd z parkingu, uszkodzę go, to jakie mogą być konsekwencje wobec mnie i wobec kierowcy drugiego pojazdu? Wydaje mi się że blokujący powinien dostać mandat zgodnie art. 49 ust. 2 pkt 1 Kodeksu Drogowego (wg. taryfikatora 100 zł), ale ja? Czy jestem winowajcą kolizji i naprawa ew. uszkodzeń obciąża mnie i moje OC?
 
prawo = sprawiedliwość?
 
Skoro postanowiłeś wyjechać i zrobiłeś to tak, że uszkodziłeś inny pojazd, to odpowiadasz za tę decyzję i nieuważne jej wykonanie. Przy ewentualnej ocenie Twojego czynu, będą brane pod uwagę m. in. jego okoliczności, ale przecież widziałeś jak stał tamten samochód.

Kierowca drugiego samochodu może odpowiadać za nieprawidłowe parkowanie - o ile faktycznie źle zaparkował - ale to osobna kwestia.
 
zastawienie wyjazdu to często nie jest błaha sprawa, bo w grę może wchodzić problem z pracą, a nawet zdrowiem czy życiem. Arsenał rozwiązań jaki daje poszkodowanemu w takiej sprawie polskie prawo jest żałosny: wezwij policję albo straż miejską albo odholuj na własny koszt. W praktyce jest bezsilny w takiej sytuacji. Uważam że litera, albo chociaż praktyka prawa powinna oferować jakieś sprawiedliwsze rozwiązanie, bym bardziej że skala tego problemu jest ogromna i z każdym dniem rośnie.
 
Zbierz jeszcze 99'999 myślących podobnie i "róbcie ustawę".
 
Marcin Zamorski napisał:
Arsenał rozwiązań jaki daje poszkodowanemu w takiej sprawie polskie prawo jest żałosny: wezwij policję albo straż miejską albo odholuj na własny koszt.

To ja zaproponuję jeszcze art 343 i 344 kc.
 
Warto pamiętać, że art. 343 k.c. raczej nie znajdzie zastosowania, gdy odkrywamy problem np. kilka godzin po jego zaistnieniu.

Akcja ma być podjęta niezwłocznie po naruszeniu posiadania, a nie niezwłocznie po zauważeniu tego faktu kilka godzin później ;)
 
Niezwłocznie może być kilka godzin po naruszeniu posiadania. Niezwłocznie nie oznacza natychmiast, zresztą ustawodawca wprost różnicuje te pojęcia w tym art. Po drugie, i ważniejsze, zastawienie pojazdu nie jest wyzuciem z posiadania, jest zakłóceniem i trwa ciągle aż do momentu ustania.
 
Marcin Zamorski napisał:
prawo = sprawiedliwość?
Nie.
Prawo nie musi być ani sprawiedliwe, ani logiczne.
Prawo w 100% zależy od woli uchwalających je osób i partykularnych interesów grup, które te osoby reprezentują.
 
StaraWhisky napisał:
Nie.
Prawo nie musi być ani sprawiedliwe, ani logiczne.
Prawo w 100% zależy od woli uchwalających je osób i partykularnych interesów grup, które te osoby reprezentują.

szkoda że nie ma tu przycisku "lubię to"
 
kub86 napisał:
To ja zaproponuję jeszcze art 343 i 344 kc.

czyli są jednak jakieś furtki do obrony w takich okolicznościach, szkoda tylko że nie w kd. Serdeczne dzięki!
 
albo odholuj na własny koszt

Raczej też nie.

Po pierwsze: odholowanie pojazdu może skończyć się jego uszkodzeniem. Powodzenia w odholowywaniu pojazdu z zaciągniętym ręcznym, z automatyczną skrzynią biegów lub z napędem 4x4 / AWD. Koszty naprawy samochodu z ASB/AWD w przypadku próby jego niewłaściwego holowania mogą z łatwością przekroczyć 10 tys. zł, a może nawet 20 tys. zł, więc na miejscu "zastawionego" dwa razy bym się zastanowił zanim bym zlecił holowanie takiego auta. Nie da się takiego samochodu ruszyć bez uprzedniego dostania się do środka i odpowiedniego skonfigurowania do takiej operacji (np. przerzucenie wybieraka na pozycję N).

Po drugie: odholowanie cudzego pojazdu bez jego zgody to naruszenie prawa własności. To, że ktoś naruszył Twoje prawo własności, nie upoważnia Ciebie do naruszania jego prawa.
 
Ostatnia edycja:
kub86 napisał:
Niezwłocznie może być kilka godzin po naruszeniu posiadania. Niezwłocznie nie oznacza natychmiast

Ja jednak widzę to trochę inaczej.

Chodzi mi o takie spojrzenie na tę kwestię, o jakim pisze Sąd Najwyższy w jednym z wyroków:

wyrok SN z 27 marca 1968 (II CR 69/68)
Obronę konieczną można zastosować w celu odparcia samowolnego naruszenia posiadania, musi to więc być - natychmiastowa obrona przed bezpośrednim zamachem na mienie posiadacza, nie zaś działanie następujące po dokonanym naruszeniu. Istotą obrony koniecznej jest zatem jedność czasu i miejsca, równoczesność działania posiadacza z zamachem na jego mienie dokonanym przez stronę przeciwną. Skoro pozwany rozebrał płot postawiony uprzednio przez powoda i uczynił to w trzy tygodnie później, nie zachodziły po jego stronie żadne elementy obrony koniecznej przewidzianej w art. 343 § 1 k.c.

Jak nie ma jednoczesności zamachu i obrony, to reakcja np. po trzech godzinach praktycznie niczym się nie różni od reakcji po 3 tygodniach.
 
kadi napisał:
Ja jednak widzę to trochę inaczej.

W tym samym orzeczeniu jest napisane dokładnie to samo co sparafrazowałem powyżej. Niezwłocznie dopuszcza racjonalny odstęp przed zastosowaniem samopomocy (nieruchomości). Natychmiast nie dopuszcza (ruchomości).

kadi napisał:
Jak nie ma jednoczesności zamachu i obrony, to reakcja np. po trzech godzinach praktycznie niczym się nie różni od reakcji po 3 tygodniach.

Ale jeżeli zamach - tu konkretnie w postaci zakłócania posiadania - ciągle trwa, to jest jednoczesność.
 
Powrót
Góra