S
SphunaR
Użytkownik
- Dołączył
- 05.2011
- Odpowiedzi
- 50
Witam,
kupiłem nowe auto - lakier w idealnym stanie, żadnej ryski.
Chciałem, żeby lepiej wyglądało i oddałem je do pewnej firmy na oklejenie dachu i lotki folią. Odebrałem auto wieczorem, lśniło się i było wszystko ładnie - bo ciemno.
Na następny dzień zauważyłem, że mam rysy (jak od noża) w miejscach, w których po prostu nie ma siły czymkolwiek zarysować, a są one przy boku tej folii. Folia zaczęła się odklejać na jednej krawędzi. A jakby tego było mało - jest w całości źle położona. Zamiast gładkiej struktury ma co kilka centymetrów fale - jak na morzu. Oprócz tego są różne artefakty - jak włosy czy coś pod folią.
Pojechałem zareklamować. Usłyszałem, że niemożliwe, że to oni pocięli auto, bo nie używają noża tylko żyłki (po czym facet w trakcie poprawek ciął nożem), zatarli trochę największą rysę, dokleili folię i powiedzieli, że fale znikną do miesiąca, bo folia musi się ułożyć na słońcu, a te artefakty to uszkodzony dach, więc dlatego źle leży (tylko dach był idealny, z fabryki).
Pojechałem na ekspertyzę do profesjonalnej firmy zajmującej się oklejaniem. Powiedzieli, że jak do tego czasu fale nie zeszły, a auto stało już tyle na słońcu to już nie zejdą - folia jest połamana i nadaje się tylko do wymiany. Sprawdzili pod uszczelkami, tyle ile się dało - dach jest pocięty nożem.
Zastanawiam się co mogę zrobić w takim przypadku - czy mogę dochodzić od nich zwrotu kosztów usługi + kosztów przywrócenia stanu wyjściowego w innej firmie (koszt ściągnięcia folii nie jest mały, a do tego mogą dojść poprawki lakiernicze w pociętych miejscach)? Czy jedynie jak coś naprawy u nich i prawidłowego położenia?
Nie chciałbym tego drugiego, bo boję się, że ściągając zedrą mi jeszcze bezbarwny lakier, a przy zakładaniu znowu mogą pociąć dach i znów źle założyć, a ja nie będę wiedział o uszkodzeniach.
Za usługę mam paragon.
Z góry dziękuję za pomoc.
kupiłem nowe auto - lakier w idealnym stanie, żadnej ryski.
Chciałem, żeby lepiej wyglądało i oddałem je do pewnej firmy na oklejenie dachu i lotki folią. Odebrałem auto wieczorem, lśniło się i było wszystko ładnie - bo ciemno.
Na następny dzień zauważyłem, że mam rysy (jak od noża) w miejscach, w których po prostu nie ma siły czymkolwiek zarysować, a są one przy boku tej folii. Folia zaczęła się odklejać na jednej krawędzi. A jakby tego było mało - jest w całości źle położona. Zamiast gładkiej struktury ma co kilka centymetrów fale - jak na morzu. Oprócz tego są różne artefakty - jak włosy czy coś pod folią.
Pojechałem zareklamować. Usłyszałem, że niemożliwe, że to oni pocięli auto, bo nie używają noża tylko żyłki (po czym facet w trakcie poprawek ciął nożem), zatarli trochę największą rysę, dokleili folię i powiedzieli, że fale znikną do miesiąca, bo folia musi się ułożyć na słońcu, a te artefakty to uszkodzony dach, więc dlatego źle leży (tylko dach był idealny, z fabryki).
Pojechałem na ekspertyzę do profesjonalnej firmy zajmującej się oklejaniem. Powiedzieli, że jak do tego czasu fale nie zeszły, a auto stało już tyle na słońcu to już nie zejdą - folia jest połamana i nadaje się tylko do wymiany. Sprawdzili pod uszczelkami, tyle ile się dało - dach jest pocięty nożem.
Zastanawiam się co mogę zrobić w takim przypadku - czy mogę dochodzić od nich zwrotu kosztów usługi + kosztów przywrócenia stanu wyjściowego w innej firmie (koszt ściągnięcia folii nie jest mały, a do tego mogą dojść poprawki lakiernicze w pociętych miejscach)? Czy jedynie jak coś naprawy u nich i prawidłowego położenia?
Nie chciałbym tego drugiego, bo boję się, że ściągając zedrą mi jeszcze bezbarwny lakier, a przy zakładaniu znowu mogą pociąć dach i znów źle założyć, a ja nie będę wiedział o uszkodzeniach.
Za usługę mam paragon.
Z góry dziękuję za pomoc.