Uszkodzenie pojazdu w warsztacie samochodowym

  • Autor wątku Autor wątku piotrekw27
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

piotrekw27

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2007
Odpowiedzi
4
Witam. Z góry sorry za długość postu, ale chciałbym sprawę przedstawić jak tylko najrzetelniej można :)
Otóż mam taki problem - ponad 3 lata temu(!) oddałem samochód na warsztat w celu wyeliminowania stukania w silniku spowodowanego wytarciem jednej z krzywek na wałku. Warsztat prowadzi kolega mojego znajomego, więc pomyślałem że tam właśnie oddam auto. Samohód poza stuakniem (z którym pewnie część kierowców by dalej jeździła) chodził perfekcyjnie, kompletnie nic więcej mu nie dolegało, silnik odpalał od strzała i chodził równo, skrzynia automatyczna chodziła jak nowa..
Niestety popełniłem błąd mówiąc że bardzo mi się z naprawą nie pali ponieważ mam drugie auto... dzowniłem na początku co tydzień pytając czy coś się ruszyło, ale zawsze mieli tak dużo pracy że słyszałem "jeszcze nic wiadomo". Później dzowniłem mniej więcej co miesiąc i ciągle to samo, po jakimś roku w końcu doczekałem się diagnozy że wałek rozrządu jest niedostępny i że dobrze było by też wymienić panewki przy okazji, mimo że według mnie były w dobrym stanie (przysłano mi zdjęcia), ale ok, zgodziłem się. Wałek i panewki kupiłem i dostarczyłem sam, no i... zaczęło się znów czekanie, miesiąc za miesiącem mijał a auto nie ruszane, zirytowany już w pewnym momencie spytałem czy z autem nic się nie stanie jak tak długo stoi nie ruszany, właściciel odpowiedział żebym się nie martwił, nic mu nie będzie. Za auto zabrano się dopiero jakieś 4 miesiące temu, czyli po łącznie ponad 3 latach od dostarczenia, wymieniono dostarczone części i zaczęło się - dostałem telefon że po odpaleniu coś strzeliło i nie chodzi, okazało się że to pompa wody od stania(!) strzeliła i że będę musiał za nią zapłacić, ok.. słabe ale przyjąłem na klatę. Po wymianie pompy rzekomo było już wszystko ok, więc pojechałem obejrzeć, auto ciężko było odpalić, a po odpaleniu masakra! - silnikiem trzęsło jakby miał wsykoczyć z pod maski, już nie stukało tylko waliło i grzechotało wszędzie gdzie się da. Teraz najlepsze - właściciel warsztatu stwierdził że on robotę wykonał prawidłowo, a co się stało to już nie wie, ja mam się rozliczyć i zabrać auto , które zresztą nie było nawet wstanie odjechać :D. Powiedziałem że nie odbiorę auta w pogorszonym stanie i mają doprowadzić albo do prawidłowego działania i wtedy zapłacę, albo przynajmniej do stanu niepogorszenego i po prostu je zabiorę. Po jakimś czasie dostałem telefon że to prawdopodobnie skrzynia biegów się uszkodziła i że muszę ją sam naprawić gdzie indziej na swój koszt. Oczywiście nie przystałem na to. Po jakimś czasie telefon że wymienili w skrzyni olej i już "jakby mniej stuka" więc jeszcze potestują i będzie do odbioru, kolejny - ostatni tel. że na tą chwilę auto w ogóle nie jeździ, coś padło, pewnie skrzynia ale to nie ich wina i nie pokryją kosztów jej naprawy.

I teraz pytanie, co robić!? Auto jest young timerem z 89 roku, oddałem je w bardzo dobrym stanie z lekkim stukaniem krzywki, wszystko sprawne, zero korozji itd. Bardzo o nie dbałem i inwestowałem w jego stan. Obecnie jest w opłakanym stanie i technicznym i wizualnym bo 3 lata stania pod chmurką zrobiło swoje :( Nawet nie chce myśleć jak wygląda podwozie...

Czy właściciel warsztatu odpowiada za opisane usterki które powstały kiedy auto było u niego? Twierdzi że on skrzyni nie ruszał, zepsuała się sama i jej nie naprawi ani nie pokryje kosztów.
Dodam że oczywiście nie dostałem żednego kwita na zostawione auto więc pewnie nie za wiele zdziałam.. ?

Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi i cierpliwość :D
 
Powrót
Góra