Uszkodzony płot po wypadku - problem

  • Autor wątku Autor wątku shiftanc
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

shiftanc

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2016
Odpowiedzi
3
Witam,

sprawa jest dość dziwna, jadąc zimą na śliskiej nawierzchni, podczas hamowania uderzyłem w skarpę, która zamortyzowała wypadek a kolejnie uderzyłem w drewniany płot oraz zahaczyłem błotnikiem w słup (od tego też płotu). Samochód nigdzie nie zawisł, byłem na miejscu zdarzenia 30 minut, nikt z posesji nie pojawił się na miejscu wypadku, aby nie utrudniać ruchu odwiozłem samochód na podwórko, które było 300 metrów od miejsca zdarzenia. Na podwórku pojawiło się trzech panów, którzy oburzeni sytuacją twierdzili, że to nie w porządku i uciekłem z miejsca zdarzenia, kiedy ja chciałem odstawić samochód w bezpieczne miejsce aby nie utrudniać ruchu i chciałem pójść do właściciela ogrodzenia. Jak się okazało, starszy Pan powiedział, że wystarczy zbić drewniany płot gwoździami (płot jest naprawdę stary) i będzie okej, tak też zrobiłem, kolejnego dnia zbiłem płot, Pan był jak najbardziej zadowolony, myślałem, że to koniec sprawy.

Jednak po ponad miesiącu, przyjechał do mnie "właściciel" działki, który stwierdził, że uszkodzony został również słup, który cały się rusza, zerwane zbrojenie. Dał mi do wyboru, naprawa, zwrot kosztów, policja. Jako, że chciałem to szybko załatwić, postanowilem, żeby firma oceniła koszta, wycenili to na 400zł, jednak powiedzieli, że żeby wyrwać zbrojenia trzeba uderzyć z prędkością około 100kmh, kiedy uderzyłem w sam płot przy predkosci 10-20kmh. Moim zdaniem Pan specjalnie uszkodził słup, aby dostać odszkodowanie, jak dowiedział się, że naprawa nie bedzie kosztowna, powiedział, że chce 1700zł albo policja, co jest dla mnie śmieszne, bo jak się okazało Pan chce zrobić za rok nowy płot i na niego już mają iść pieniądze, nie chce już naprawiać starego.. Mam zdjęcia z chwili wypadku gdzie widać, że słup był w minimalnie innym stanie, nie było pękniecia od dołu. Mam również zdjęcia samochodu, gdzie widać uszkodzenie błotnika, które dosłownie przeszorowało słup, nie było prawa aby wyrwany został z zbrojenia.

Co mogę w tej sytuacji zrobić? Właściciel działki straszy policją, sądem, widać, że zdecydowanie chce wyciagnąć jak nawięcej pieniędzy, odszkodowania aby mieć na nowe ogrodzenie które chce stawiać w przyszłym roku, jestem wręcz przekonany, że celowo bardziej uszkodził słup, aby wyłudzić pieniądze, co mam w tej sytuacji zrobić?
 
Ostatnia edycja:
Poinformować o istnieniu 286 k.k. biegły bez problemu stwierdzi, czy uszkodzenia pojazdu odpowiadają uszkodzeniom jakie rzekomo wywołały.
Policją nie ma co się przejmować, nie było ofiar jedynie straty materialne więc nie było obowiązku ich wzywać.
 
Tylko, czy po naprawie biegły nadal to stwierdzi? W samochodzie została wymieniona chłodnica, zderzak oraz jeden błotnik, reszta jest nie naruszona. Właściciel ogrodzenia nie ma żadnych zdjęć z wypadku, uszkodzonego samochodu, płotu itp.
 
Masz do wyboru albo oprzeć się na prawnie albo stać się dojną krową bo po tych 1700 zł może się okazać że jest "to i tamto" uszkodziłeś.
Wyraziłeś dobrowolnie chęć usunięcia uszkodzeń jakie poczyniłeś, jak się kolesiowi nie podoba nich idzie do sądu.
Tam będzie musiał wytłumaczyć dlaczego za szkodę wycenioną na 400 zł, żąda 1700 zł i wtedy się kłania 286 k.k.
 
Ostatnia edycja:
A co może stać się kiedy on wezwie policję? Mandat po takim czasie jest możliwy? jest możliwość, że dostanie odszkodowanie nawet kiedy moim zdaniem to jest zwykłe oszustwo?
 
Nic się nie stanie... przyjadą, postoją i pojadą.
Mandat otrzymuje się za kolizję z innym pojazdem, a nie wylądowanie na płocie.
W takiej sytuacji jesteś zarówno winnym jak i ofiarą, na tobie spoczywa jednak obowiązek naprawy faktycznie wyrządzonej szkody.

By dostać odszkodowanie należy wykazać jaką się poniosło szkodę.
Zaraz sobie koleś wymyśli, żebyś mu chatę odmalował, albo policja.
 
Powrót
Góra