utrata statusu bezrobotnego

  • Autor wątku Autor wątku Calla08
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

Calla08

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2017
Odpowiedzi
5
mamy problem z urzędem pracy.
brat nie stawił się na spotakniu, minęło już 7 dni na usprawiedliwienie, dostał pismo że został wyrejestrowany i jest okres karencji na 120 dni.
dzwonił dzisiaj do urzędu pracy i powiedzieli mu, że spotkanie miało być 26 października i że podpisał na wcześniejszym spotkaniu listę obecności, gdzie ponoć podana była data kolejnego spotkania. i tutaj zaczyna się problem. brat utrzymuje, że został wprowadzony w błąd, ponieważ owszem, było napisane o tym 26 listopada, ALE kobieta prowadząca spotkanie zapewniła go, że dostanie telefon lub maila z dokładną datą i godziną spotkania, bo może ono ulec zmianie. żadnego telefonu ani maila nie doczekał się. co może teraz zrobić?
doczytałam w jakiś artykule, że "Warte sprawdzenia jest również prawidłowe poinformowanie bezrobotnego o wyznaczonym terminie. Może się bowiem okazać, że zawiadomienie zostało wysłane pod błędny adres albo bezrobotny w ogóle nie został prawidłowo powiadomiony o terminie stawiennictwa."
czy brak telefonu z urzędu pracy (mimo zapewnień kobiety prowadzącej szkolenie) można uznać jako brak prawidłowego powiadomienia o terminie stawiennictwa?
dodam, że przez telefon, ta kobieta oczywiście zaprzeczała jakoby mówiła cokolwiek o dodatkowym potwierdzaniu terminu

brat wolałby nie czekać 4 miesięcy, bo praktycznie ma już pracę i chciał się starać o bon na zasiedlenie.
wszystko przepadło czy da się jeszcze coś z tym zrobić?

(dodam jeszcze bo być może to istotne - brat nie pobiera zasiłku)
 
Calla08 napisał:
czy da się jeszcze coś z tym zrobić?
Niech brat próbuje się odwoływać. Ma na to 14 dni od dnia otrzymania decyzji orzekającej o wyrejestrowaniu. Z tym, że wojewoda rozpatruje odwołanie do 30 dni, zatem jeśli chciałby spróbować aplikować o bon na zasiedlenie musiałby odsunąć w czasie podjęcie pracy. Ile nie jestem w stanie dokładnie przewidzieć, ale maksymalnie o jakieś 1,5-2 miesiące. Pytanie czy warto?
Calla08 napisał:
dzwonił dzisiaj do urzędu pracy i powiedzieli mu, że spotkanie miało być 26 października i że podpisał na wcześniejszym spotkaniu listę obecności, gdzie ponoć podana była data kolejnego spotkania.
Jeśli rzeczywiście coś takiego podpisał to marne szanse na uwzględnienie odwołania. Nie ma bowiem lepszego poinformowania o kolejnym terminie wizyty niż własnoręczny podpis osoby. To że brat nie przeczytał, czy też nie zanotował jest niestety bez znaczenia.
PUP nie ma bowiem obowiązku przypominania o obowiązkowych wizytach. Może to robić jedynie grzecznościowo, natomiast zaniedbanie terminu stawienia się oznacza brak gotowości do pracy, a to pozbawienie statusu bezrobotnego.
 
faktycznie brat doczytał jak długo może potrwać cała procedura odwołania i doszedł do wnioksu że nie ma sensu.
w każdym razie dziękuję za odpowiedź. :)
 
Zapewne było tak: była wyznaczona data obowiazkowej wizyty potwierdzona podpisem bezrobotnego i informacja ze w razie oferty pracy lub stażu zostanie DODATKOWO poinformowany listownie telefonicznie.

Sprawa z góry przegrana.
 
nie. była informacja, że data spotkania może ulec zmianie i żeby się nie martwić bo będą potwierdzą datę i godzinę. a dodatkowo, każde z poprzednich dwóch spotkań na których brat był, było kilka dni wcześniej przypominane poprzez maila. tym razem nie.

anka22639 napisał:
razie oferty pracy lub stażu

w tym urzędzie nikt się nawet nie łudził, że znajdą mu pracę zgodną z jego kwalifikacjami i wszyscy wiedzieli o tym od początku. wiec nie, nikt nie wspominał nawet co w razie oferty pracy lub stażu
 
Calla08 napisał:
nie. była informacja, że data spotkania może ulec zmianie i żeby się nie martwić bo będą potwierdzą datę i godzinę. a dodatkowo, każde z poprzednich dwóch spotkań na których brat był, było kilka dni wcześniej przypominane poprzez maila. tym razem nie.
W jakiej formie brat otrzymał tą informację? Ustnie czy pisemnie? Co podpisywał przy ostatniej wizycie w PUP?
Calla08 napisał:
w tym urzędzie nikt się nawet nie łudził, że znajdą mu pracę zgodną z jego kwalifikacjami i wszyscy wiedzieli o tym od początku.
To przepraszam po co była ta rejestracja? Dla ubezpieczenia? PUP nie stwarza miejsc pracy... oferuje pracę taką na jaką zgłaszają zapotrzebowanie pracodawcy.
 
Z tymi kwafikacjami to ostrożnie teraz już się nie trzyma tak sztywnie kwalifikacji osób bezrobotnych w górę nie dadzą ale w dół czemu nie magister też ma kwalifikacje na np kasę skoro nie ma innych kandydatów a ofertę trzeba obstawić.
 
Kosssz napisał:
W jakiej formie brat otrzymał tą informację? Ustnie czy pisemnie? Co podpisywał przy ostatniej wizycie w PUP?


informację o tym że potwierdzą spotkanie? ustnie. wg pani prowadzącej, oni jako urząd musieli podać JAKĄŚ datę na następne spotkanie, wiec podali ten 26, ale z jakiegoś tam powodu nie byli jej pewni.
(jasne wiem, mógł sam zadzwonić, mógł to, mógł tamto.)

Kosssz napisał:
To przepraszam po co była ta rejestracja?

jak to po co była rejestracja? brat pracował jakiś czas za granicą (dodam że nie był wtedy zarejestrowany żeby "wyłudzać" ubezpieczenie, bo coś mi się wydaje że do tego możesz nawiązać). wrócił, zarejestrował się żeby mieć ubezpieczenie (tak, po to zarejestrowanych jest pewnie z 90% ludzi) i szukał sobie pracy na własną rękę, a że nie jest zdesperowany to nie bierze pierwszej lepszej tylko szuka czegoś co go zadowoli. wyszło zamieszanie z jednym spotkaniem i go wyrejestrowali. szkoda bo kwalifikowałby się żeby dostać bon na zasiedlenie.

Kosssz napisał:
Dla ubezpieczenia? PUP nie stwarza miejsc pracy... oferuje pracę taką na jaką zgłaszają zapotrzebowanie pracodawcy.
a kto powiedział że generują? to jest malutkie miasto, mało ofert pracy i już na wstępie dowiedział się, że szanse, że coś mu znajdą są prawie 0.

anka22639 napisał:
Z tymi kwafikacjami to ostrożnie teraz już się nie trzyma tak sztywnie kwalifikacji osób bezrobotnych w górę nie dadzą ale w dół czemu nie magister też ma kwalifikacje na np kasę skoro nie ma innych kandydatów a ofertę trzeba obstawić.

nie prawda. bezrobotny nie ma obowiązku przyjąć pracy znacznie poniżej swoich kwalifikacji. można być magistrem zarządzania plantacją bananów i można być magistrem inżynierem wysoce wyspecjalizowanym w budownie robotycznych ramion dla potrzeb medycyny. magister magistrowi nie równy.


z resztą, tak naprawdę nie ma już o czym dyskutować. jak napisałam. podliczając wszystko - nie opłaca się, nawet gdyby mieli uznać odwołanie
 
Powrót
Góra