L
Laurenty92
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2022
- Odpowiedzi
- 1
Cześć,
wiem, że podobnych tematów było kilka, ale moja sytuacja sytuacja jest trochę inna, dlatego byłbym wdzięczny za podpowiedzi.
Byłem zleceniobiorcą (realnie pracownikiem, ale formalnie była to UZ) w jednej z dużych firm, jednak moja czasowa umowa wygasła. Negocjowaliśmy nową i doszliśmy do porozumienia, choć z racji przeciągających się rozmów byłem świadomy, że realnie egzemplarz dostanę kilka dni po wygaśnięciu poprzedniej. To miało być jednak formalnością, w związku z czym normalnie przychodziłem do pracy. Tak też to wyglądało zawsze i nigdy żadnych afer w związku z tym nie było.
Dany miesiąc (pełny, który wchodzić powinien w skład nowej umowy) jednak minął, a ja będąc formalnie bez umowy nie otrzymałem wynagrodzenia. To była kwestia proceduralna, ale nie było w tym raczej złej woli. Sam brak umowy dla mnie był błędem pracownika i niedopatrzenia. Oczywiście wg firmy wciąż jestem członkiem ekipy, a sytuacja ma być wyjaśniona i mam niezwłoczenie otrzymać zaległy przelew. Ze względów proceduralnych nie są w stanie jednak wysłać go od ręki bez podkładki i dowodu na papierze, że mi się należy i musi to przejść przez różne działy.
I tutaj przechodzimy do sedna:
1) Nie sądzę, by firma mi nie wypłaciła pieniędzy, ale może się to przeciągnąć o kilkanaście dni/miesiąc - dla mnie taka sytuacja jest niedopuszczalna, bo ja ze swoich zobowiązań się wywiązałem. Czy na chwilę obecną mam podstawę prawną, aby wymagać wynagrodzenia biorąc pod uwagę, że umowy do podpisu jeszcze nie dostałem? Jej zapisy (konkretnie kwota, bo nic innego miało się nie zmienić w stosunku do poprzedniej) były jednak ustalane poprzez komunikator i słownie - na to są dowody, a z tego co wiem UZ może pod względem prawa mieć charakter ustny. Mam rację?
2) Co się dzieje w sytuacji, gdy przepracowałem miesiąc ale hipotetycznie nowego UZ nie podpiszę? Załóżmy, że umawialiśmy się z kierownictwem na umowę identyczną jak poprzednią z jedyną różnicą w postaci stawki - a pojawiają się niekorzystne zapisy, których nie mogę zaakceptować. Wtedy tracę szansę na wynagrodzenie, otrzymuję tyle ile miałem wg nowej umowy (bądź ustaleń ustnych co do jej charakteru), czy jestem rozliczany wg starej stawki?
Nie planuję z daną firmą kontynuować współpracy, dlatego obawiam się, że mogą zacząć coś bruździć. Skoro nie mam umowy, to nic mnie z firmą nie łączy i mogę w każdej chwili zniknąć. No ale czy na pewno? Bo umowy nie ma podpisanej, ale jeśli powołuję się oczekując wynagrodzenia na ustalenia ustne, a one zobowiązywały mnie do pracy/wykonywania zlecenia to sytuacja nie wygląda chyba tak prosto. Z drugiej strony brak wywiązywania się strony z zasad (w tym przypadku przekazania wynagrodzenia) może być podstawą do jej rozwiązania ze skutkiem natychmiastowym.
Jeśli chodzi o moją pracę w danym miesiącu - ona nie podlega wątpliwości, nawet jakby ktoś bardzo chciał, to nie jest w stanie zatrzeć śladów, jest dobrze udokumentowana.
Moim oczekiwaniem jest zobowiązać firmę do natychmiastowego uregulowania roszczeń za pomocą powołania się na odpowiednie przepisy. Wewnętrzne zasady firmy nie mogą przecież stać ponad prawem, zwłaszcza, że cały konflikt wynika z ich błędu, a moi
Byłbym wdzięczny za wsparcie i sugestie! Z góry dziękuję
wiem, że podobnych tematów było kilka, ale moja sytuacja sytuacja jest trochę inna, dlatego byłbym wdzięczny za podpowiedzi.
Byłem zleceniobiorcą (realnie pracownikiem, ale formalnie była to UZ) w jednej z dużych firm, jednak moja czasowa umowa wygasła. Negocjowaliśmy nową i doszliśmy do porozumienia, choć z racji przeciągających się rozmów byłem świadomy, że realnie egzemplarz dostanę kilka dni po wygaśnięciu poprzedniej. To miało być jednak formalnością, w związku z czym normalnie przychodziłem do pracy. Tak też to wyglądało zawsze i nigdy żadnych afer w związku z tym nie było.
Dany miesiąc (pełny, który wchodzić powinien w skład nowej umowy) jednak minął, a ja będąc formalnie bez umowy nie otrzymałem wynagrodzenia. To była kwestia proceduralna, ale nie było w tym raczej złej woli. Sam brak umowy dla mnie był błędem pracownika i niedopatrzenia. Oczywiście wg firmy wciąż jestem członkiem ekipy, a sytuacja ma być wyjaśniona i mam niezwłoczenie otrzymać zaległy przelew. Ze względów proceduralnych nie są w stanie jednak wysłać go od ręki bez podkładki i dowodu na papierze, że mi się należy i musi to przejść przez różne działy.
I tutaj przechodzimy do sedna:
1) Nie sądzę, by firma mi nie wypłaciła pieniędzy, ale może się to przeciągnąć o kilkanaście dni/miesiąc - dla mnie taka sytuacja jest niedopuszczalna, bo ja ze swoich zobowiązań się wywiązałem. Czy na chwilę obecną mam podstawę prawną, aby wymagać wynagrodzenia biorąc pod uwagę, że umowy do podpisu jeszcze nie dostałem? Jej zapisy (konkretnie kwota, bo nic innego miało się nie zmienić w stosunku do poprzedniej) były jednak ustalane poprzez komunikator i słownie - na to są dowody, a z tego co wiem UZ może pod względem prawa mieć charakter ustny. Mam rację?
2) Co się dzieje w sytuacji, gdy przepracowałem miesiąc ale hipotetycznie nowego UZ nie podpiszę? Załóżmy, że umawialiśmy się z kierownictwem na umowę identyczną jak poprzednią z jedyną różnicą w postaci stawki - a pojawiają się niekorzystne zapisy, których nie mogę zaakceptować. Wtedy tracę szansę na wynagrodzenie, otrzymuję tyle ile miałem wg nowej umowy (bądź ustaleń ustnych co do jej charakteru), czy jestem rozliczany wg starej stawki?
Nie planuję z daną firmą kontynuować współpracy, dlatego obawiam się, że mogą zacząć coś bruździć. Skoro nie mam umowy, to nic mnie z firmą nie łączy i mogę w każdej chwili zniknąć. No ale czy na pewno? Bo umowy nie ma podpisanej, ale jeśli powołuję się oczekując wynagrodzenia na ustalenia ustne, a one zobowiązywały mnie do pracy/wykonywania zlecenia to sytuacja nie wygląda chyba tak prosto. Z drugiej strony brak wywiązywania się strony z zasad (w tym przypadku przekazania wynagrodzenia) może być podstawą do jej rozwiązania ze skutkiem natychmiastowym.
Jeśli chodzi o moją pracę w danym miesiącu - ona nie podlega wątpliwości, nawet jakby ktoś bardzo chciał, to nie jest w stanie zatrzeć śladów, jest dobrze udokumentowana.
Moim oczekiwaniem jest zobowiązać firmę do natychmiastowego uregulowania roszczeń za pomocą powołania się na odpowiednie przepisy. Wewnętrzne zasady firmy nie mogą przecież stać ponad prawem, zwłaszcza, że cały konflikt wynika z ich błędu, a moi
Byłbym wdzięczny za wsparcie i sugestie! Z góry dziękuję