T
tomasz.de
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2020
- Odpowiedzi
- 3
Witam, moja siostra od kilku miesięcy poszukiwała samochodu. Jako, że sama nie posiada wiedzy w temacie poprosiła mnie o pomoc - sam na motoryzacji znam się podstawowo, ale mam kolegę mechanika. Oglądaliśmy kilka aut, w końcu trafiliśmy na wizualnie ładny egzemplarz. Spotkaliśmy się ze sprzedającym na jazdę próbną, po oględzinach wszystko OK, byłem ja z kolegą. Spotkanie w mieście oddalonym od mojego miejsca zamieszkania ok. 100km. Sprzedający zaproponował, że dostarczy auto pod dom, jadąc po drodze na święta w swoje rodzinne strony. Auto dostarczył 20.12 wieczorem, ponowna krótka jazda próbna - wszystko gra, negocjacja, siostra podpisuje umowę sprzedaży. Tego samego wieczora wyjazd na pierwszą przejażdżkę- ok. 25km.
Na drugi dzień rano zabierając się do czyszczenia auta zaglądam pod maskę, zdziwienie - zbiorniczek płynu wyrównawczego jest pusty, w dodatku korek jest niedokręcony. Dolewam płynu, zakręcam, po odpaleniu silnika pojawia się bulgotanie w zbiorniczu(zarejestrowałem to na nagraniu wideo) - szybka diagnoza za pomocą google - przedmuchy spalin do układu chłodzenia, prawdopodobnie uszczelka pod głowicą. Po kilku godzinach udaję się do mechanika. On stwierdza, że diagnoza raczej prawidłowa - napompowane węże, wyrzucanie płynu, zapowietrzony układ. Co ciekawe stwierdza też brak dwóch gumowych oringów na korku od zbiorniczka wyrównawczego. Twierdzi, że to w celu zamaskowania wady silnika i unikania zbyt dużego ciśnienia w układzie chłodzenia. Wracam do domu, kolejnego dnia udaję się do innego warsztatu na test oparów płynu chłodniczego, cały test nagrany. Wynik - spaliny obecne, czyli przypuszczenia są słuszne. Koszt auta to 39000zł, zakres kosztów naprawy w zależności od tego czy to sama uszczelka, czy z głowicą, czy z blokiem od 1500zł do 5000zł+. Wracając do domu temperatura rośnie ponad właściwą, gaszę auto, czekam, aż ostygnie i dojeżdżam do domu - samochód nie nadaje się do użytku. Tego samego dnia, niecałe 2 doby od zakupu, 80km przejechane od nabycia - właściwie głównie do mechaników, dzwonię w imieniu siostry do sprzedającego i pytam czy wie, że sprzedał auto z taką poważną wadą. Oczywiście on twierdzi, że sprzedał auto sprawne. Pytam dlaczego na korku były zdjęte oringi, on mówi że to pewnie wina poprzedniego właściciela(osoba, od której my kupiliśmy auto posiadała je przez rok i przejechałą ok 14tyś km). Mówię, że chcemy na podstawie rękojmi zwrócić auto i odzyskać pieniądze lub naprawić silnik na jego koszt. Sprzedający nie chce o tym słyszeć, bo on sprzedał auto sprawne.
I tutaj moje pytania:
1. Mam adres email sprzedającego, chciałbym wystosować pismo reklamacji, co powinienem w nim ująć.
2. Znajomy miał podobną sytuację, auto prawdopodobnie zwróci i dostanie pieniądze, ale samochód stoi już 1.5roku i sprawa czeka na rozstrzygnięcie. Ja chciałbym takiej sytuacji uniknąć. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłaby naprawa i sądzenie się o zwrot jej kosztów. Jak się do tego zabrać, czy już mogę zacząć naprawiać, przy rozebranym silniku wezwać rzeczoznawcę i po wystawieniu rachunku wezwać do zapłaty?
3. Trochę pogrzebałem i znalazłem podobne przypadki, gdzie sąd stanął po stronie kupującego. Jak powinienem się zachować - właściwie to siostra, żeby dobrze podejść do sprawy. Czy najpierw wystosować pismo do sprzedającego czy dopiero po rozebraniu silnika i pełnej diagnozie awarii?
- Wyrok
Sądu Rejonowego dla Łodzi-Widzewa w Łodzi
z dnia 21 listopada 2018 r.
VIII C 2263/16
- Sygn. akt I C 157/15
- Sygn. akt: X C 3348/16.
Pozdrawiam, z góry dziękuję za pomoc.
Na drugi dzień rano zabierając się do czyszczenia auta zaglądam pod maskę, zdziwienie - zbiorniczek płynu wyrównawczego jest pusty, w dodatku korek jest niedokręcony. Dolewam płynu, zakręcam, po odpaleniu silnika pojawia się bulgotanie w zbiorniczu(zarejestrowałem to na nagraniu wideo) - szybka diagnoza za pomocą google - przedmuchy spalin do układu chłodzenia, prawdopodobnie uszczelka pod głowicą. Po kilku godzinach udaję się do mechanika. On stwierdza, że diagnoza raczej prawidłowa - napompowane węże, wyrzucanie płynu, zapowietrzony układ. Co ciekawe stwierdza też brak dwóch gumowych oringów na korku od zbiorniczka wyrównawczego. Twierdzi, że to w celu zamaskowania wady silnika i unikania zbyt dużego ciśnienia w układzie chłodzenia. Wracam do domu, kolejnego dnia udaję się do innego warsztatu na test oparów płynu chłodniczego, cały test nagrany. Wynik - spaliny obecne, czyli przypuszczenia są słuszne. Koszt auta to 39000zł, zakres kosztów naprawy w zależności od tego czy to sama uszczelka, czy z głowicą, czy z blokiem od 1500zł do 5000zł+. Wracając do domu temperatura rośnie ponad właściwą, gaszę auto, czekam, aż ostygnie i dojeżdżam do domu - samochód nie nadaje się do użytku. Tego samego dnia, niecałe 2 doby od zakupu, 80km przejechane od nabycia - właściwie głównie do mechaników, dzwonię w imieniu siostry do sprzedającego i pytam czy wie, że sprzedał auto z taką poważną wadą. Oczywiście on twierdzi, że sprzedał auto sprawne. Pytam dlaczego na korku były zdjęte oringi, on mówi że to pewnie wina poprzedniego właściciela(osoba, od której my kupiliśmy auto posiadała je przez rok i przejechałą ok 14tyś km). Mówię, że chcemy na podstawie rękojmi zwrócić auto i odzyskać pieniądze lub naprawić silnik na jego koszt. Sprzedający nie chce o tym słyszeć, bo on sprzedał auto sprawne.
I tutaj moje pytania:
1. Mam adres email sprzedającego, chciałbym wystosować pismo reklamacji, co powinienem w nim ująć.
2. Znajomy miał podobną sytuację, auto prawdopodobnie zwróci i dostanie pieniądze, ale samochód stoi już 1.5roku i sprawa czeka na rozstrzygnięcie. Ja chciałbym takiej sytuacji uniknąć. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłaby naprawa i sądzenie się o zwrot jej kosztów. Jak się do tego zabrać, czy już mogę zacząć naprawiać, przy rozebranym silniku wezwać rzeczoznawcę i po wystawieniu rachunku wezwać do zapłaty?
3. Trochę pogrzebałem i znalazłem podobne przypadki, gdzie sąd stanął po stronie kupującego. Jak powinienem się zachować - właściwie to siostra, żeby dobrze podejść do sprawy. Czy najpierw wystosować pismo do sprzedającego czy dopiero po rozebraniu silnika i pełnej diagnozie awarii?
- Wyrok
Sądu Rejonowego dla Łodzi-Widzewa w Łodzi
z dnia 21 listopada 2018 r.
VIII C 2263/16
- Sygn. akt I C 157/15
- Sygn. akt: X C 3348/16.
Pozdrawiam, z góry dziękuję za pomoc.