N
Natalia 1699
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2015
- Odpowiedzi
- 13
Witam.
3 tygodnie temu zakupiłam samochód od osoby fizycznej. Zapewniała, ze wszystko jest w porządku. Po kilku dniach od zakupu udałam się do mechanika, okazało się, ze silnik pracuje jakby nie mial oleju. ( olej był wymienione dzien po zakupie) Zadzwoniłam do sprzedającego, z ta informacja a on zaprzeczył i powiedział, ze to swieczki. Czym dalej to samochód sie bardziej psuł. Udałam się do drugiego mechanika okazało się , że to sa wtryski gazu gdzie koszt naprawy wynosi ok. 600zł. Zadzwonilam do sprzedajacego i żadałam zwrotu pieniedzy badz polowy pokrycia kosztów naprawy. Najpierw sie zgodzil , byl gotow zabrac samochod i zwrocic pieniadze lecz na nastepny dzien powiedział, ze on sie rozmyslil i zebym do niego nie dzwonila bo on mnie poda na policje za nękanie. Mało tego to jeszcze mnie nawyzywał od naciągaczy i stwierdził , ze wyłudzam od niego pieniadze. Samochod byl w coraz gorszym stanie w silniku cos zaczelo stukac wiec udalam sie do mechanika. Okazalo się, ze jest uszkodzony silnik. Koszt naprawy to ok. 2 tys. jak nie wiecej. Udałam się do prawnika. Zostało wyslane pismo iz zadam naprawy rzeczy wadliwej badz pokrycia kosztów. Pytanie; jezeli sprzedajacy nie odezwie sie do mnie po otrzymanym liscie to czy warto wniesc sprawe do sadu? Prosze o poradę.
3 tygodnie temu zakupiłam samochód od osoby fizycznej. Zapewniała, ze wszystko jest w porządku. Po kilku dniach od zakupu udałam się do mechanika, okazało się, ze silnik pracuje jakby nie mial oleju. ( olej był wymienione dzien po zakupie) Zadzwoniłam do sprzedającego, z ta informacja a on zaprzeczył i powiedział, ze to swieczki. Czym dalej to samochód sie bardziej psuł. Udałam się do drugiego mechanika okazało się , że to sa wtryski gazu gdzie koszt naprawy wynosi ok. 600zł. Zadzwonilam do sprzedajacego i żadałam zwrotu pieniedzy badz polowy pokrycia kosztów naprawy. Najpierw sie zgodzil , byl gotow zabrac samochod i zwrocic pieniadze lecz na nastepny dzien powiedział, ze on sie rozmyslil i zebym do niego nie dzwonila bo on mnie poda na policje za nękanie. Mało tego to jeszcze mnie nawyzywał od naciągaczy i stwierdził , ze wyłudzam od niego pieniadze. Samochod byl w coraz gorszym stanie w silniku cos zaczelo stukac wiec udalam sie do mechanika. Okazalo się, ze jest uszkodzony silnik. Koszt naprawy to ok. 2 tys. jak nie wiecej. Udałam się do prawnika. Zostało wyslane pismo iz zadam naprawy rzeczy wadliwej badz pokrycia kosztów. Pytanie; jezeli sprzedajacy nie odezwie sie do mnie po otrzymanym liscie to czy warto wniesc sprawe do sadu? Prosze o poradę.