M
Monk3i
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2022
- Odpowiedzi
- 4
Witam,
Zakupiłem samochód osobowy marki Peugeot 206 rocznik 2002 za kwotę 3300 zł od osoby prywatnej. W samochodzie nie działał licznik kilometrów, więc kupiłem nowy licznik i po podłączeniu nowego okazało się, że zaświeciły się dwie kontrolki informujące o awarii układu ESP/ABS, miga na czerwono kontrolka STOP, oraz świeci się czerwony wykrzyknik.
Gdy próbowałem dojść czym jest spowodowana awaria odkryłem, że tylna belka z wahaczami jest od innej, tańszej wersji samochodu - bez ABS. Żeby naprawić tą usterkę trzeba by było wymienić praktycznie całe tylne zawieszenie. Ponadto samochód ma wycięty katalizator (nie widać tego dopóki nie odkręci się obudowy). Jak zapytałem w zakładzie mechanicznym o koszt naprawy na używanych częściach to mechanik powiedział około 4000 zł.
Zadzwoniłem do sprzedającego informując o odkrytych wadach ukrytych i zażądałem zwrotu części pieniędzy, naprawy lub odstąpienia od umowy, jednak sprzedający odpowiedział, a potem napisał smsa, że nie poczuwa się do winy i niczego nie ukrywał.
Następnie napisałem już oficjalne pismo "reklamacja z tytułu rękojmi", wysłałem poleconym ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru, zażądałem 1500 zł zwrotu, naprawy lub odstąpienia, odczekałem 14 dni, odpowiedzi brak.
I teraz moje pytania:
1) Czy ten pierwszy sms po rozmowie może być traktowany jako odpowiedź na moją reklamację?
2) Jakie są dalsze kroki, czy już mam kierować sprawę do sądu, czy może jakieś kolejne pisma mam wysłać z żądaniem zapłaty? Jeśli sąd to jakie kroki? Bo domyślam się, że w tym przypadku co jak co, ale taka ingerencja jak wymontowanie lampek ostrzegawczych i podmiana na niepasujące części to jest wada ukryta.
Zakupiłem samochód osobowy marki Peugeot 206 rocznik 2002 za kwotę 3300 zł od osoby prywatnej. W samochodzie nie działał licznik kilometrów, więc kupiłem nowy licznik i po podłączeniu nowego okazało się, że zaświeciły się dwie kontrolki informujące o awarii układu ESP/ABS, miga na czerwono kontrolka STOP, oraz świeci się czerwony wykrzyknik.
Gdy próbowałem dojść czym jest spowodowana awaria odkryłem, że tylna belka z wahaczami jest od innej, tańszej wersji samochodu - bez ABS. Żeby naprawić tą usterkę trzeba by było wymienić praktycznie całe tylne zawieszenie. Ponadto samochód ma wycięty katalizator (nie widać tego dopóki nie odkręci się obudowy). Jak zapytałem w zakładzie mechanicznym o koszt naprawy na używanych częściach to mechanik powiedział około 4000 zł.
Zadzwoniłem do sprzedającego informując o odkrytych wadach ukrytych i zażądałem zwrotu części pieniędzy, naprawy lub odstąpienia od umowy, jednak sprzedający odpowiedział, a potem napisał smsa, że nie poczuwa się do winy i niczego nie ukrywał.
Następnie napisałem już oficjalne pismo "reklamacja z tytułu rękojmi", wysłałem poleconym ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru, zażądałem 1500 zł zwrotu, naprawy lub odstąpienia, odczekałem 14 dni, odpowiedzi brak.
I teraz moje pytania:
1) Czy ten pierwszy sms po rozmowie może być traktowany jako odpowiedź na moją reklamację?
2) Jakie są dalsze kroki, czy już mam kierować sprawę do sądu, czy może jakieś kolejne pisma mam wysłać z żądaniem zapłaty? Jeśli sąd to jakie kroki? Bo domyślam się, że w tym przypadku co jak co, ale taka ingerencja jak wymontowanie lampek ostrzegawczych i podmiana na niepasujące części to jest wada ukryta.