Walka z akademikiem

  • Autor wątku Autor wątku Wojciech_R
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

Wojciech_R

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2012
Odpowiedzi
3
Witam,

(z góry przepraszam za długi opis)

Byłem na wymianie z programu Erasmus w Czechach. Mieszkałem w akademiku w Ostrawie. Po zakończeniu wymiany zdałem pokój, oddałem klucze i wymeldowałem się. Niestety zapominanie rzecz ludzka - po rozpakowaniu się w domu zorientowałem się, że zapomniałem z szafy ze swojego pokoju marynarki garniturowej zapakowanej w odpowiedni pokrowiec. Natychmiast wysłałem maila do koordynatora od spraw studentów z akademika z prośbą o wzięcie marynarki z pokoju i wydanie koledze z akademika bądź przechowanie przez jeden dzień abym mógł osobiście odebrać. W odpowiedzi na maila poinformowano mnie, że skontaktowano się z panią sprzątającą, a ta przekazała, że wszystko co zostało w pokoju zapewne zostało wyrzucone !!NA ŚMIECI!!:mad: . Postanowiłem wsiąść w samochód pojechać i sprawdzić osobiście (myśląc, że po prostu nikomu się nie chciało sprawdzić). Po dotarciu do akademika z pomocą znajomego Czecha poprosiłem panią sprzątającą o otwarcie pokoju, gdyż zostawiłem w nim garnitur. Wiedziała, o który pokój chodzi (nie zamieszkany jeszcze przez żadnego nowego studenta) , oraz nawet w której szafie marynarka była. Niestety w pokoju zguby nie było. Pani sprzątająca powiedziała oficjalnie, że znalazła i wyrzuciła do kontenera na śmieci (nagrane zostało to na telefonie tak na wszelki wypadek). Dla mnie sytuacja absurdalna. Nie była to brudna, pognieciona koszulka pozostawiona miedzy łóżkiem, a ścianą tylko wartościowa, schludnie przechowywana marynarka. W regulaminie akademika nie ma żadnej wzmianki o rzeczach pozostawionych przez studentów, ani tym bardziej o tym, że maja prawo czyjąś pozostawioną własność wyrzucić bądź zniszczyć. Żadnego protokołu o "zniszczeniu/wyrzuceniu" również nie ma. W mailu było napisane, że gdyby to były dokumenty czy karta kredytowa to pewnie by mnie poinformowali, ale już nie mają miejsca, żeby cokolwiek przechowywać. Wnioski mogą nasunąć się same, gdyż nie sądzę, aby ktoś coś takiego wyrzucił. Chciałbym wystosować odpowiednie pismo do akademika, próbując skłonić ich do odpowiedzialności za zaistniałą sytuacje. W przypadku hoteli wiem, że są odpowiedzialne za rzeczy pozostawione - nie wiem jak jest w tym przypadku, a tym bardziej w prawie czeskim. Jeśli ktoś z Państwa ma jakąkolwiek wiedzę związaną z prawem czeskim, bądź ma pomysł na sposób prawnej argumentacji, że jednak powinni przez jakiś okres to przechowywać, lub chociaż poinformować, a nie od razu "wyrzucać" to bardzo proszę o pomoc.
 
Powrót
Góra