N
Nikodemsky
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2006
- Odpowiedzi
- 4
Warsztaty dla niepełnosprawnych - problem z zachowaniem i "wytycznymi" pani kierownik
Witam,
przypadek dość nietypowy - chodzi Warsztaty dla niepełnosprawnych "przygotowanie do życia"(chodzi ogólnie o przyuczenie niepełnosprawnych do życia w społeczeństwie i możliwie również pracy), jest to w założeniu całkiem fajny program, gdzie zbierają się niepełnosprawni z kilku lokalnych miejscowości i przypisani ludzie z państwówki przygotowują dla nich różne zajęcia.
Ze wdrożeniem różnie to bywa ale sami zainteresowani wydają się być w większości zadowoleni, gdyby nie przypadek "pani kierownik".
Wspomniana Pani jest skrajnym przypadkiem pruderjnej purystki, która forsuje na niepełnosprawnych swoje przekonania. Przykładem jest wymóg codziennego zmawiania różańca, zakaz noszenia dżinsów z "dziurami", zdaje się nawet bywały wizyty w kościele. To jednak nie koniec problemów - wyładowywanie się na zainteresowanych jeśli pani kierownik ma gorszy dzień jest na porządku dziennym, no i na koniec jest wisienka na torcie - początkowo pracownicy deklarowali się na dowożenie siostry, z i do domu, jednak z pewnym momencie pani kierownik stwierdziła, że siostra ma wychodzić im na drogę(jakieś 150m od miejsca zamieszkania), bo oni nie będą jeździć po drogach polnych i psuć sobie podwozia w nowym pojeździe(droga jest jak najbardziej przejezdna, codziennie przejeżdża tu kilka aut osobowych bez problemu). To są rzeczy tylko o których wiem, podejrzewam, że takich kwiatków jest znacznie więcej.
GOPS umywa ręce, starostwo każe się kontaktować z kierownictwem, a kierownictwo - czyli "pani kierownik" bardzo bezpośrednio traktuje na zasadzie "jak sie nie podoba, to proszę nie uczęszczać" i w żaden sposób nie próbuje pójść z nikim na kompromis, czy się dogadać, co najwyżej się odgraża.
Do kogo wlaściwie udać się z tym problemem? Zajęcia w założeniu są naprawdę ok tylko problemem jest ewidentnie ta pani na górze łańcucha i mam wrażenie, że siostrę, czy innych(z opowiadań siostry) pracownicy nie raz alienują przez widzimisię pani kierowniczki.
Witam,
przypadek dość nietypowy - chodzi Warsztaty dla niepełnosprawnych "przygotowanie do życia"(chodzi ogólnie o przyuczenie niepełnosprawnych do życia w społeczeństwie i możliwie również pracy), jest to w założeniu całkiem fajny program, gdzie zbierają się niepełnosprawni z kilku lokalnych miejscowości i przypisani ludzie z państwówki przygotowują dla nich różne zajęcia.
Ze wdrożeniem różnie to bywa ale sami zainteresowani wydają się być w większości zadowoleni, gdyby nie przypadek "pani kierownik".
Wspomniana Pani jest skrajnym przypadkiem pruderjnej purystki, która forsuje na niepełnosprawnych swoje przekonania. Przykładem jest wymóg codziennego zmawiania różańca, zakaz noszenia dżinsów z "dziurami", zdaje się nawet bywały wizyty w kościele. To jednak nie koniec problemów - wyładowywanie się na zainteresowanych jeśli pani kierownik ma gorszy dzień jest na porządku dziennym, no i na koniec jest wisienka na torcie - początkowo pracownicy deklarowali się na dowożenie siostry, z i do domu, jednak z pewnym momencie pani kierownik stwierdziła, że siostra ma wychodzić im na drogę(jakieś 150m od miejsca zamieszkania), bo oni nie będą jeździć po drogach polnych i psuć sobie podwozia w nowym pojeździe(droga jest jak najbardziej przejezdna, codziennie przejeżdża tu kilka aut osobowych bez problemu). To są rzeczy tylko o których wiem, podejrzewam, że takich kwiatków jest znacznie więcej.
GOPS umywa ręce, starostwo każe się kontaktować z kierownictwem, a kierownictwo - czyli "pani kierownik" bardzo bezpośrednio traktuje na zasadzie "jak sie nie podoba, to proszę nie uczęszczać" i w żaden sposób nie próbuje pójść z nikim na kompromis, czy się dogadać, co najwyżej się odgraża.
Do kogo wlaściwie udać się z tym problemem? Zajęcia w założeniu są naprawdę ok tylko problemem jest ewidentnie ta pani na górze łańcucha i mam wrażenie, że siostrę, czy innych(z opowiadań siostry) pracownicy nie raz alienują przez widzimisię pani kierowniczki.