M
Mały przedsiębiorca
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2015
- Odpowiedzi
- 1
Witam serdecznie,
na swojej stronie internetowej opublikowałem fotografię na darmowej licencji Creative Commons. Zdjęcie pobrałem z serwisu flickr.com, ale nie zwróciłem uwagi, że pod fotografią autor wpisał, że warunkiem wykorzystania fotografii jest oznaczenie autora + dodanie odnośnika do jakieś zewnętrznej strony, czego nie zrobiłem. Sprawa dotyczy tego zdjęcia
Dostałem dzisiaj maila z żądaniem zapłaty za zdjęcie w wysokości 911 euro. W wiadomości kancelaria
powołuje się, że wcześniej już do mnie wysyłała maila z powiadomieniem, że łamię prawo autorskie, ale ja takiej wiadomości na poczcie nie mam, bo wszystkie maile w j. angielskim traktuję jako spam, ja ich zwyczajnie nie czytam i usuwam z Thunderbirda.
Sama wiadomość nie wygląda na regularny spam, tj. są poprawnie oznaczone strony, jest podany odnośnik, pod którym kryje się podstrona na jakiej opublikowałem fotografię itd. E-mail został wysłany do mnie adresu w domenie
, jakiegoś serwisu, który monitoruje internet w poszukiwaniu zdjęć, a jej pracownicy sprawdzają, czy prawa autorskie nie są łamane.
Nie pozostaje wątpliwości, że to skok na kasę, bo dla mnie 911 euro to są przynajmniej dwa miesiące pracy, ale chciałbym wiedzieć jak się bronić, tj. zmarginalizować ryzyko poniesienia tak absurdalnych kosztów.
Oni czasami nie mają obowiązku pisać do mnie w takich sprawach w j. polskim? Nie ukrywam, że w j. angielskim nie wszystko jest dla mnie takie jasne. Nie mam też tej pierwszej rzekomo dostarczonej wiadomości, która miałaby dla nich być potwierdziłem, że zdaję sobie sprawę z tego że łamię prawa autorskie.
Czy takiego pisma nie powinienem dostać pocztą czasami?
Będę wdzięczy za jakąkolwiek Waszą pomoc
na swojej stronie internetowej opublikowałem fotografię na darmowej licencji Creative Commons. Zdjęcie pobrałem z serwisu flickr.com, ale nie zwróciłem uwagi, że pod fotografią autor wpisał, że warunkiem wykorzystania fotografii jest oznaczenie autora + dodanie odnośnika do jakieś zewnętrznej strony, czego nie zrobiłem. Sprawa dotyczy tego zdjęcia
Dostałem dzisiaj maila z żądaniem zapłaty za zdjęcie w wysokości 911 euro. W wiadomości kancelaria
Sama wiadomość nie wygląda na regularny spam, tj. są poprawnie oznaczone strony, jest podany odnośnik, pod którym kryje się podstrona na jakiej opublikowałem fotografię itd. E-mail został wysłany do mnie adresu w domenie
Nie pozostaje wątpliwości, że to skok na kasę, bo dla mnie 911 euro to są przynajmniej dwa miesiące pracy, ale chciałbym wiedzieć jak się bronić, tj. zmarginalizować ryzyko poniesienia tak absurdalnych kosztów.
Oni czasami nie mają obowiązku pisać do mnie w takich sprawach w j. polskim? Nie ukrywam, że w j. angielskim nie wszystko jest dla mnie takie jasne. Nie mam też tej pierwszej rzekomo dostarczonej wiadomości, która miałaby dla nich być potwierdziłem, że zdaję sobie sprawę z tego że łamię prawa autorskie.
Czy takiego pisma nie powinienem dostać pocztą czasami?
Będę wdzięczy za jakąkolwiek Waszą pomoc