L
Lynusia
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2015
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
z góry przepraszam jeżeli podobne pytanie pojawiło się już wcześniej. Mam jednak nadzieję, że ktoś z Państwa mi pomoże, bo znalazłam się w bardzo nieciekawej sytuacji.
Około 3 lata temu, jako nastolatka podróżowałam często po swoim mieście autobusami. Bywało, że nie kasowałam biletu i kilka razy zostałam złapana na gorącym uczynku. Dostałam 3/4 mandaty, ale ze względu na brak środków żadnego nie zapłaciłam. Przez jakiś czas myślałam, że ujdzie mi to na sucho, później całkowicie o tym zapomniałam. Obecnie studiuję i mieszkam w innym mieście i jak na studentkę przystało ledwo wiążę koniec z końcem. Tymczasem do mojego rodzinnego domu przyszły dwa listy w kopercie Kancelarii Statima. W jednym liście jest napisane: Kancelaria Statima (...) zgodnie z prawem wzywa do zapłaty w terminie 12-05-2015 zobowiązania na kwotę 359,65 zł tytułem niezapłaconej opłaty dodatkowej 104***, 107*** wraz z ustawowymi odsetkami oraz opłatą za przewóz. Drugi list jest o podobnej treści z tym, że kwota jakiej się domagają to 174,99 zł. Grożą, że jeżeli nie uiszczę w/w sum to sprawa trafi do sądu i będę musiała ponieść koszty w wysokości łącznie ponad 1200 zł.
Jestem załamana. Nie stać mnie na zapłacenie takiej kwoty. Nawet gdybym miała rozłożyć ją na raty to i tak mnie przerasta. Czytałam, że tego typu sprawy ulegają przedawnieniu po roku, ale nie do końca rozumiem czy po roku od niezapłacenia tego mandatu, który wypisano mi w autobusie czy po roku od listu, który otrzymałam teraz? Co mogę w tej sytuacji zrobić? Czy jest jakiś sposób na ''wymiganie się'' od płatności? Bardzo proszę o pomoc. Będę wdzięczna.
Pozdrawiam.
z góry przepraszam jeżeli podobne pytanie pojawiło się już wcześniej. Mam jednak nadzieję, że ktoś z Państwa mi pomoże, bo znalazłam się w bardzo nieciekawej sytuacji.
Około 3 lata temu, jako nastolatka podróżowałam często po swoim mieście autobusami. Bywało, że nie kasowałam biletu i kilka razy zostałam złapana na gorącym uczynku. Dostałam 3/4 mandaty, ale ze względu na brak środków żadnego nie zapłaciłam. Przez jakiś czas myślałam, że ujdzie mi to na sucho, później całkowicie o tym zapomniałam. Obecnie studiuję i mieszkam w innym mieście i jak na studentkę przystało ledwo wiążę koniec z końcem. Tymczasem do mojego rodzinnego domu przyszły dwa listy w kopercie Kancelarii Statima. W jednym liście jest napisane: Kancelaria Statima (...) zgodnie z prawem wzywa do zapłaty w terminie 12-05-2015 zobowiązania na kwotę 359,65 zł tytułem niezapłaconej opłaty dodatkowej 104***, 107*** wraz z ustawowymi odsetkami oraz opłatą za przewóz. Drugi list jest o podobnej treści z tym, że kwota jakiej się domagają to 174,99 zł. Grożą, że jeżeli nie uiszczę w/w sum to sprawa trafi do sądu i będę musiała ponieść koszty w wysokości łącznie ponad 1200 zł.
Jestem załamana. Nie stać mnie na zapłacenie takiej kwoty. Nawet gdybym miała rozłożyć ją na raty to i tak mnie przerasta. Czytałam, że tego typu sprawy ulegają przedawnieniu po roku, ale nie do końca rozumiem czy po roku od niezapłacenia tego mandatu, który wypisano mi w autobusie czy po roku od listu, który otrzymałam teraz? Co mogę w tej sytuacji zrobić? Czy jest jakiś sposób na ''wymiganie się'' od płatności? Bardzo proszę o pomoc. Będę wdzięczna.
Pozdrawiam.