Wezwanie do zapłaty z Providentu - nie na mnie

  • Autor wątku Autor wątku jaNO2014
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

jaNO2014

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2014
Odpowiedzi
2
Witam
Co kwartał dostaję z Providenta wezwanie do zapłaty na nieznaną osobę ale z moim adresem. i co kwartał odsyłam na wskazany na kopercie adres : że adresat nieznany.
Nikt taki nigdy nie mieszkał u mnie i nigdy nie miałem kontaktu z Providentem.
W jaki sposób , prawnie raz na zawsze zamknąć temat i to w taki sposób, żeby mnie nie nękali ? Macie jakiś pomysł ?
 
jaNO2014 napisał:
Witam
Co kwartał dostaję z Providenta wezwanie do zapłaty na nieznaną osobę ale z moim adresem. i co kwartał odsyłam na wskazany na kopercie adres : że adresat nieznany.
Nikt taki nigdy nie mieszkał u mnie i nigdy nie miałem kontaktu z Providentem.
W jaki sposób , prawnie raz na zawsze zamknąć temat i to w taki sposób, żeby mnie nie nękali ? Macie jakiś pomysł ?

Ja bym zaczął od telefonu do nich.
 
Nie podchodze do sprawy tak beztrosko.
Mogę wyrzucać albo odsyłać ale....
Myślę o jakiejś konkretnej udokumentowanej reakcji żeby za rok czy dwa nie było wątpliwości że milcząco akceptowałem albo ze nie reagowałem etc...
Nie chcę też, żeby po telefonie na infolinię nastąpiła jedynie korekta adresu, i będę otrzymywał wezwania tym razem już z moim nazwiskiem.
Dodatkowo, ktoś musiał posłużyć się sfałszowanym dokumentem, żeby zawrzeć umowę kredytową. Zakładam że jeśli raz to zrobił to może zrobić drugi raz.
 
jaNO2014 napisał:
Nie podchodze do sprawy tak beztrosko.
Mogę wyrzucać albo odsyłać ale....
Myślę o jakiejś konkretnej udokumentowanej reakcji żeby za rok czy dwa nie było wątpliwości że milcząco akceptowałem albo ze nie reagowałem etc...
Nie chcę też, żeby po telefonie na infolinię nastąpiła jedynie korekta adresu, i będę otrzymywał wezwania tym razem już z moim nazwiskiem.
Dodatkowo, ktoś musiał posłużyć się sfałszowanym dokumentem, żeby zawrzeć umowę kredytową. Zakładam że jeśli raz to zrobił to może zrobić drugi raz.

Panikujesz. Podanie adresu o niczym nie świadczy. Gdyby miał być sfałszowany dokument, to widniałoby na nim Twoje nazwisko. Poruszasz się po obszarach absurdu.
 
jaNO2014 napisał:
za rok czy dwa nie było wątpliwości że milcząco akceptowałem
Tak właśnie ma być. Masz milcząco (albo i krzykliwie) akceptować, że nie jesteś człowiekiem, którego nazwisko widnieje na kopercie. Akceptację tego faktu najlepiej wyraża się poprzez niereagowanie na cudzą korespondencję. Każde inne zachowanie jest manifestacją skrajnej głupoty.
Reszta Twojej argumentacji to, jak zauważył kolega Matall, poruszanie się po obszarach absurdu. W zasadzie, w samym centrum absurdu.
 
Powrót
Góra