Wezwanie do zapłaty za niechcianą usługę.

  • Autor wątku Autor wątku Phoebe33
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

Phoebe33

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2016
Odpowiedzi
9
Szanowni forumowicze, mam problem.
Około miesiąca temu mój ojciec, nagabywany przez natrętnego przedstawiciela pewnego portalu, w imieniu mojej firmy złożył zamówienie ustne na zamieszczenie reklamy na owym portalu. Nadmienię, że ojciec nie jest pracownikiem firmy, ani moim pełnomocnikiem. Z ustnego zamówienia została rzekomo sporządzona notatka służbowa przez przedstawiciela. Za zamieszczenie oferty na stronie tej spółki otrzymałam fakturę VAT na kwotę 99 zł. Zapłaty nie uiściłam i chcę aby wpis dotyczący oferty mojej firmy został usunięty, ponieważ nie jestem zainteresowana współpracą z tym portalem. Dziś dostałam przedsądowe wezwanie do zapłaty, w którym spółka grozi wpisaniem mnie do Krajowego Rejestru Długów i przekazaniem sprawy na drogę sądową. Wykonawca usługi (jak już wspomniałam nie podpisywałam z nimi umowy) twierdzi, że nie ma możliwości bezkosztowej rezygnacji z tej usługi oraz powołuje się na ustne oświadczenie woli. Czy w zaistniałej sytuacji spółka ma prawo domagać się ode mnie należności? Czy muszę uiścić płatność? :(
 
Zastanawiam się, czy nie lepiej zapłacić dla świętego spokoju, mimo że padłam (jak również mój starszej daty ojciec, który miał dobre intencje) ofiarą cwaniackich praktyk i nie chciałabym tego tak zostawić. Niestety nie orientuję się po czyjej stronie jest w tej sytuacji prawo i czy nie zostanę w razie czego dodatkowo obciążona kosztami sądowymi i komorniczymi.
Będę wdzięczna za jakiekolwiek sugestie i porady.
 
Z tego co mówił, przedstawiciel poprosił go o te dane, więc ojciec przybił pieczątkę na karteczce z notesu i mu dał. Niestety tato jest człowiekiem całkowicie nieasertywnym i łatwo daje się, mówiąc kolokwialnie "urobić".
Nie wiem na ile, i czy w ogóle, jest to istotna informacja, ale portal o którym mowa podszywa się nazwą domeny pod inną, o wiele bardziej profesjonalną stronę. Nazwa różni się jedynie rozszerzeniem. W przypadku jednych jest to "pl", a w przypadku drugich "net". I na to również ojciec nie zwrócił uwagi.
 
Dziękuję.
Wynikałoby z tego, że muszę zapłacić, a ewentualnego zwrotu kosztów mogę domagać się od ojca. Cóż, ojciec działał w dobrej wierze i sam jest podłamany tym, że dał się tak podejść i namówić.
Mam wobec tego jeszcze jedno pytanie, czy istotne jest w tym przypadku to, że nie została podpisana żadna umowa, a jedynie słowne potwierdzenie złożenia zamówienia?
 
Ojciec nie działał w dobrej wierze - ani w rozumieniu prawa, ani faktycznie. Co najmniej miał obowiązek skomunikować się z Panią w tej sprawie.

Ja bym się bronił w ten sposób, że przedstawiciel firmy rozmawiał z osobą nie upoważnioną nawet do przeprowadzenia rozmów, nie mówiąc już o zawarciu umowy w imieniu Pani. Wobec czego nie istnieje stosunek prawny pomiędzy Panią jako przedsiębiorcą a tą firmą. Proszę wysłać do tej firmy oświadczenie ww treści.
Wejście w posiadanie danych firmy jest na tyle proste, żę odbicie pieczątki na kartce nie może być traktowane nawet jako zamiar zawarcia umowy.
 
I jeszcze jedno, na kopercie listu z wezwaniem do zapłaty, pod moim adresem umieszczono dużymi literami napis "windykacja". Czy taka informacja nie powinna być poufna i zamieszczona w środku koperty? Czy nie jest to naruszenie dóbr i godności osobistej?
 
Wzmianka o windykacji nie jest naruszeniem dóbr osobistych.
 
@rws-92
Bardzo dziękuję za radę. Czy jeśli wyślę oświadczenie o tej treści, nie narażę na swojego ojca na jakieś negatywne konsekwencje prawne?
 
1. Ojciec nie jest upowazniony do prowadzenia Pani spraw.
2. Rozumiem, że ojciec także nie jest współwłaścicielem Pani firmy.
3. Ponieważ "usługa" miała być świadczona na rzecz Pani firmy, umowę należało zawrzeć z osoba upoważnioną.
4. Art.6 kc: ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne. Więc niech ta firma udowodni, że zawarła umowę z osobą, która reprezentowała Pani firmę. I że sama umowa została zawarta.
 
Jeszcze raz serdecznie dziękuję.
 
Phoebe33 napisał:
Około miesiąca temu mój ojciec, nagabywany przez natrętnego przedstawiciela pewnego portalu, w imieniu mojej firmy złożył zamówienie ustne na zamieszczenie reklamy na owym portalu. Nadmienię, że ojciec nie jest pracownikiem firmy, ani moim pełnomocnikiem. Z ustnego zamówienia została rzekomo sporządzona notatka służbowa przez przedstawiciela.
Ja też sobie sporządzę notatkę że ta firma wisi mi 2,5 mln zł :D
Phoebe33 napisał:
Dziś dostałam przedsądowe wezwanie do zapłaty, w którym spółka grozi wpisaniem mnie do Krajowego Rejestru Długów i przekazaniem sprawy na drogę sądową.
Chcesz zarobić parę tys. zł za nic? Błagaj ich by cię do KRD wpisali :)

Reasumując: nie ma żadnego dowodu na zawarcie umowy, zaś wydrukowana faktura jest makulaturą.
 
Powrót
Góra