Wezwanie do zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku Wiktoria12256
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

Wiktoria12256

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2015
Odpowiedzi
1
Witam!
Pryszło dzisiaj do mnie wezwanie do zapłaty od firmy CREDITEXPRESS INKASSO Poland w piśmie widnieje, że ponad 15 lat temu zamawiałam prenumeraty o nazwie "kwiaty w mim domu" z tego co pamietam nigdy do mnie nie przyszły one gdyż nawet ich nie zamawiałam. Kwota do zapłaty nie jest mała. Pismo zostało dostarczone do mnie listem zwykłym. Dzwoniłam wiele razy do podanej firmy ale niestety na głuchym telefonie sie wszystko kończy..
Mam zapłacić za coś czego nigdy nie zamawiałam ?
Pomocy !
 
Wyrzuc i olewaj do czasu az im sie nie zacznie nudzic i skieruja sprawe do sadu. (a tego nie zrobia).
Gdyby jednak to zrobili to wtedy wniesiesz zarzut przedawnienia i po sprawie.

Szukaja naiwnych i tyle.
 
Regand napisał:
Gdyby jednak to zrobili to wtedy wniesiesz zarzut przedawnienia i po sprawie.


Lepiej zarzut nie istnienia roszczenia na początek :)
Przedawnienie w ostateczności w II instancji.
 
rafmik napisał:
Lepiej zarzut nie istnienia roszczenia na początek
Przedawnienie w ostateczności w II instancji.
Nie pisz głupot. "Nieistnienia roszczenia", czy jak wolisz "Nie istnienia roszczenia" pozwany nie będzia miał możliwości udowodnić. Powód przedstawi jakieś zgłoszenie prenumeraty (czy coś w tym stylu). Dlatego Bóg stworzył instytucję przedawnienia.
Idąc za Twoją "prawniczą" (eh) poradą, nasz pytający przegrałby sprawę w I instancji i byłby zmuszony do wnoszenia apelacji (ze wszystkimi szykanami).
Czy kol. naprawdę musi udzielać porad z dziedziny, na której się nie zna?
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
Nie pisz głupot.


Myślisz że powód po kilkunastu latach przedstawi jakieś zgłoszenie prenumeraty, które mogło wcale nieistnieć?
Zresztą, dostanie pozew, dostanie i dowody i będzie można sprawdzić.
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
Idąc za Twoją "prawniczą" (eh) poradą, nasz pytający przegrałby sprawę w I instancji i byłby zmuszony do wnoszenia apelacji (ze wszystkimi szykanami).
Zarzut przedawnienia - wystarczy że dorzuci po otwarciu rozprawy. Wygrywa w I instancji i zarazem unika możliwości cofnięcia pozwu bez zrzeczenia się roszczenia (co czynią windykacje widząc zarzut przedawnienia w sprzeciwie. Bez tego zarzutu w 99% dają się wciągnąć w pułapkę, sądząc że pozwany to jakiś pozbawiony elementarnej wiedzy leszcz :) )
 
amelia2013 napisał:
Zarzut przedawnienia - wystarczy że dorzuci po otwarciu rozprawy. Wygrywa w I instancji i zarazem unika możliwości cofnięcia pozwu bez zrzeczenia się roszczenia (co czynią windykacje widząc zarzut przedawnienia w sprzeciwie. Bez tego zarzutu w 99% dają się wciągnąć w pułapkę, sądząc że pozwany to jakiś pozbawiony elementarnej wiedzy leszcz
Taką taktykę można zastosować. Kolega rafmik tymczasem pisał zupełnie coś odmiennego (głupiego jak diabli). Namawiał by zarzutu przedawnienia nie podnosić w I instancji. Zgroza.
rafmik napisał:
Zresztą, dostanie pozew, dostanie i dowody i będzie można sprawdzić.
Ty nie o tym napisałeś, tylko właśnie nie znając niczego, zaleciłeś by nie podnosić zarzutu przedawnienia w I instancji.
rafmik napisał:
Przedawnienie w ostateczności w II instancji.
Gdybym nie wiedział, że to z głupoty, to musiałbym myśleć, że jesteś trollem podstawionym przez wierzyciela.
 
Powrót
Góra