S
Susuowy
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2015
- Odpowiedzi
- 1
Cześć, mam do was kilka pytań w związku z wezwaniem do zapłaty, które dostałem za brak ważnego biletu w szybkiej kolei miejskiej (skm) w październiku poprzedniego roku. Tak na marginesie to naprawdę chciałem kupić ten bilet, ale zarówno automat jak i konduktor nie chcieli mi wydać reszty z 50 zł, więc po prostu pojechałem pociągiem i mnie złapali. Wezwanie przyjąłem jak ostatni głąb, mogłem równie dobrze poczekać z panami konduktorami na dworcu na patrol policji, który jak wiadomo nie przyjechałby o 22 na jakieś zadupie
Oczywiście parę dni później napisałem piękne odwołanie w którym wyjaśniłem całą sytuację i oczywiście stary pierd zza biurka wysłał szablonową odpowiedź, że to była wyłącznie moja wina sratatatatata zapłać. Sprawę delikatnie mówiąc olałem i tutaj zaczyna się problem. Ostatnio na adres zameldowania (nie zamieszkania!) zacząłem dostawać wezwania do sądu, dostałem 3 awiza i przesyłkę cofnięto, a parę dni temu dostałem jakiś list polecony prosto do domu. Nie mam pojęcia od kogo to, ale teraz boję się odebrać tego z poczty. To by było na tyle, teraz czas na pytania:
1) Za dwa tygodnie wyjeżdżam na pięcioletnie studia do Holandii, czy do czasu aż wrócę sprawa ulegnie przedawnieniu?
2) Czy grozi mi coś jeśli się nie przedawni (KRD, komornik, zdechnięcie w pierdlu w Sztumie)?
3) Co ogólnie polecacie mi zrobić w tej sytuacji?
Z góry dzięki za pomoc!
1) Za dwa tygodnie wyjeżdżam na pięcioletnie studia do Holandii, czy do czasu aż wrócę sprawa ulegnie przedawnieniu?
2) Czy grozi mi coś jeśli się nie przedawni (KRD, komornik, zdechnięcie w pierdlu w Sztumie)?
3) Co ogólnie polecacie mi zrobić w tej sytuacji?
Z góry dzięki za pomoc!