R
rev84
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2009
- Odpowiedzi
- 5
Witam.
Mam maly problem.
Miesiac temu dostalem odmowe wyplaty odszkodowania z PZU z OC sprawcy. Sytuacja wygladala nastepujaco.
Ojciec mojego kolegi pozyczyl odemnie motocykl bo chcial sie przejechac(stary motocyklista, pod 60-tke). Wyjezdzajac z zakretu zajechal mu droge GOLF IV ktory ku nieszczesciu prowadzila dziewczyna tego chlopaka ktora akurart przyjechala do niego z Kalisza :/ Ojciec kolegi odbil na prawo wywrocil sie i wpadl do rowu. Motor uderzyl o kraweznik i polecial dalej po asfalcie. Ogolnie ojcu kolegi sie praktycznie nic nie stalo(row), motor wrak.
Biorac pod uwage nieszczesliwy zbieg okolicznosci, stwierdzilismy, ze ubezpieczalnia nigdy w zyciu nam nie uwierzy, ze to tak wygladalo wiec naklamalismy, ze sie nie znamy ze sprawczynia wypadku. Zostalo spisane oswiadczenie itp. itd. Policji nie wzywalismy bo i po co?
No i ogolnie zaczely sie wezwania do PZU, przesluchania mnie, kolegi, ojca kolegi i sprawczyni. W wyniiku tych przesluchan 17 licpa(wypedek byl zgloszony z tego co pamietam 8 maja) dostalem pismo odmowne wyplaty odszkodowania. W zwiazku z tym, ze naklamalismy, ze nie znamy sprawczyni i wiedzielismy, ze jezeli pojdziemy do sadu to bardzo szybko wyjdzie na jaw(kolega z dziewczyna maja wspolny kredyt na dom) zaniechalem dochodzenia odszkodowania na drodze sadowej. Ogolnie przebolalem juz wszystko i myslalem ze jest po sprawie. Do dzisiaj.
Dzisiaj ojciec kolegi i on sam dostali wezwanie na komende ktora miesci sie obok TU PZU a moje awizo czeka do odbioru.
Pytanie jest takie. Jaka jest szansa, ze nie dojdzie do rozprawy i czy w ogole taka istnieje? Zamierzam sie przyznac, ze sklamalismy co do tego ze sie nie znamy ze sprawczynia, z powodow jakie podalem powyzej, natomiast nie zamierzam sie przyznac do proby wyludzenia, jakoby wypadek nie mial miejsca. Jak to widzicie? Z gory dzieki za odpowiedzi.
Pozdrawiam
p.s.
Na moja niekorzysc wplywa napewno fakt, iz motor nie posiadal AC a ja nie posiadalem prawa jazdy kat. A.
Mam maly problem.
Miesiac temu dostalem odmowe wyplaty odszkodowania z PZU z OC sprawcy. Sytuacja wygladala nastepujaco.
Ojciec mojego kolegi pozyczyl odemnie motocykl bo chcial sie przejechac(stary motocyklista, pod 60-tke). Wyjezdzajac z zakretu zajechal mu droge GOLF IV ktory ku nieszczesciu prowadzila dziewczyna tego chlopaka ktora akurart przyjechala do niego z Kalisza :/ Ojciec kolegi odbil na prawo wywrocil sie i wpadl do rowu. Motor uderzyl o kraweznik i polecial dalej po asfalcie. Ogolnie ojcu kolegi sie praktycznie nic nie stalo(row), motor wrak.
Biorac pod uwage nieszczesliwy zbieg okolicznosci, stwierdzilismy, ze ubezpieczalnia nigdy w zyciu nam nie uwierzy, ze to tak wygladalo wiec naklamalismy, ze sie nie znamy ze sprawczynia wypadku. Zostalo spisane oswiadczenie itp. itd. Policji nie wzywalismy bo i po co?
No i ogolnie zaczely sie wezwania do PZU, przesluchania mnie, kolegi, ojca kolegi i sprawczyni. W wyniiku tych przesluchan 17 licpa(wypedek byl zgloszony z tego co pamietam 8 maja) dostalem pismo odmowne wyplaty odszkodowania. W zwiazku z tym, ze naklamalismy, ze nie znamy sprawczyni i wiedzielismy, ze jezeli pojdziemy do sadu to bardzo szybko wyjdzie na jaw(kolega z dziewczyna maja wspolny kredyt na dom) zaniechalem dochodzenia odszkodowania na drodze sadowej. Ogolnie przebolalem juz wszystko i myslalem ze jest po sprawie. Do dzisiaj.
Dzisiaj ojciec kolegi i on sam dostali wezwanie na komende ktora miesci sie obok TU PZU a moje awizo czeka do odbioru.
Pytanie jest takie. Jaka jest szansa, ze nie dojdzie do rozprawy i czy w ogole taka istnieje? Zamierzam sie przyznac, ze sklamalismy co do tego ze sie nie znamy ze sprawczynia, z powodow jakie podalem powyzej, natomiast nie zamierzam sie przyznac do proby wyludzenia, jakoby wypadek nie mial miejsca. Jak to widzicie? Z gory dzieki za odpowiedzi.
Pozdrawiam
p.s.
Na moja niekorzysc wplywa napewno fakt, iz motor nie posiadal AC a ja nie posiadalem prawa jazdy kat. A.