Wezwanie z SM za (nieprawdziwe) złe parkowanie

  • Autor wątku Autor wątku elv!s
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
E

elv!s

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2010
Odpowiedzi
2
Witam forumowiczów

Ostatnio przydarzyła mi się absurdalna sytuacja :-).
W pobliżu bloku w którym mieszkam, na ulicy od niedawna zostały wyznaczone (tak bardzo potrzebne) miejsca do parkowania. Nauczony wcześniejszym doświadczeniem (2 mandaty za niewłaściwe parkowanie :-) z radością ;-) korzystałem z nowych miejsc do parkowania. Problem pojawił się gdy spadł śnieg przykrył te miejsca i na domiar złego zamarzł. Udało mi się jednak wbić w tą śnieżno-lodową masę (w miejscu wyznaczonym do parkowania) ale o równoległym ustawieniu się nie było mowy.
Następnego dnia za wycieraczką znalazłem wezwanie ze Straży Miejskiej informujące o "znamionach wykroczenia art.97" ale uzasadnione było to: "parkowaniem wzdłuż podwójnej linii ciągłej" oraz "brakiem 10m od skrzyżowania" (sic!).
Zastanawiam się jak to możliwe że strażnik miejski może wypisać na wezwaniu co mu się podoba a ja mam ponosić tego konsekwencje??? Jedyne do czego mogę się poczuwać to nie zaparkowanie równolegle do jezdni ale przecież nie o to zostałem oskarżony.
Proszę o radę jak mogę wybrnąć z tej absurdalnej sytuacji? Nawet nie bardzo wiem jak się zabrać do napisania pisma do SM bo nie wiem czy jestem w sytuacji w której to ja muszę udowodnić swoją niewinność czy to raczej SM musi udowodnić że jestem winny (w sumie teraz jest moje słowo przeciwko słowu funkcjonariusza).
Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi.
 
Ostatnia edycja:
Gwoli wyjaśnienia, poszedłem do Straży Miejskiej i wystarczyła rozmowa ze strażnikiem :-).
Tzn zaproponowano mi "pouczenie" jako że ani ja ani ten funkcjonariusz nie mieliśmy odpowiednich dowodów :D

Temat zamknięty
 
Powrót
Góra