Wezwanie

  • Autor wątku Autor wątku vulkano
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
V

vulkano

Użytkownik
Dołączył
01.2009
Odpowiedzi
127
Niecałe dwa miesiące temu kupiłem od jakiegoś gościa małą nieruchomość za 10 tys. zł (mały, drewniany domek i 500 m2 działeczki). Oczywiście jest akt notarialny, w KW nie było żadnych wpisów obciążających nieruchomość, a sprzedający oświadczył, że nieruchomość nie jest przedmiotem żadnych postępowań, itd.

Dziś otrzymałem dziwne wezwanie z firmy o jeszcze dziwniejszej nazwie DTP Niestandardowy Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty "do spełnienia zobowiązania w związku z zaistnieniem przesłanek zawartych w art. 527 par. 1 i par. 3 kc oraz 528 kc w zw. z art. 531 par. 1 kc" do zapłaty ponad 25 tys. zł

Dalej w owym wezwaniu jest napisane, że facet, od którego kupiłem nieruchomość w oparciu o jakąś tam umowę z 2009 r. (zakup wierzytelności) stał się dłużnikiem rzeczonej firmy DTP. W dalszej części piszą, że ten dłużnik znajdując się w stanie niewypłacalności sprzedał mi nieruchomość (podają nawet nr rep. aktu notarialnego) "wyzbywając się składników swojego majątku, z których mogłoby nastąpić zaspokojenie przedmiotowej wierzytelności". Teraz najlepsze (cytuję):
"Ponieważ dokładając należytej staranności mógł się Pan dowiedzieć, że dłużnik działał z zamiarem pokrzywdzenia wierzyciela oraz uzyskał Pan korzyść majątkową (swoją drogą ciekaw jestem cóż to za korzyść, skoro za to zapłaciłem), wierzyciel może skorzystać z uprawnienia przewidzianego w art. 527 par. 1 kc, tj. żądania uznania czynności dokonanych przez dłużnika (np. sprzedaży) za bezskutecznych w stosunku do niego.

W związku z powyższym wzywam do Pana do dobrowolnego zaspokojenia w/w wierzytelności lub do wskazania mienia, adresu zamieszkania, nr rachunków bankowych oraz źródeł utrzymania dłużnika, z którego można dokonać zaspokojenia.

W przypadku braku reakcji z pana strony na propozycję rozwiązania problemu na drodze polubownej, zmuszeni będziemy wszcząć procedurę sądowo-egzekucyjną. Działanie to wygeneruje dodatkowe koszty po Pana stronie".

Gdy już ciśnienie mi opadło, zadzwoniłem do tej firmy. Babeczka, z którą rozmawiałem (choć kiepsko ją było słychać) powiedziała, że chcieli ode mnie tylko numer rachunku bankowego tego dłużnika i w tej sytuacji nie mam się czym martwić. Niby sprawa załatwiona, ale trzymając to pismo w ręku nie jestem uspokojony jej słowami.

Proszę więc o pomoc w tej sprawie. Co powinienem zrobić, żeby zabezpieczyć swoje interesy i mieć czarno na białym, że sprawa rzeczywiście jest załatwiona?
A może powinienem ten fakt potraktować jako próbę oszustwa (wyłudzenia?) i zgłosić prokuraturze?
 
Żeby mieć to czarno na białym, to trzeba by zmusić tą firmę, żeby pisemnie oświadczyła, że nie ma w stosunku do Pana żadnych roszczeń odnośnie tamtej transakcji :) Straszenie prokuraturą naprawdę nic tu nie da i nie sądzę żeby uzyskał Pan od nich takie oświadczenie.

Artykuły na jakie powołują się w tym piśmie to instytucja tzw. skargi pauliańskiej. Poniżej jeden z przepisów jakie ją regulują. W razie czego można też przejrzeć wikipedię:
Skarga pauliańska – Wikipedia, wolna encyklopedia



Art. 527. § 1. Gdy wskutek czynności prawnej dłużnika dokonanej z pokrzywdzeniem wierzycieli osoba trzecia uzyskała korzyść majątkową, każdy z wierzycieli może żądać uznania tej czynności za bezskuteczną w stosunku do niego, jeżeli dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli, a osoba trzecia o tym wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła się dowiedzieć.

§ 2. Czynność prawna dłużnika jest dokonana z pokrzywdzeniem wierzycieli, jeżeli wskutek tej czynności dłużnik stał się niewypłacalny albo stał się niewypłacalny w wyższym stopniu, niż był przed dokonaniem czynności.

§ 3. Jeżeli wskutek czynności prawnej dłużnika dokonanej z pokrzywdzeniem wierzycieli uzyskała korzyść majątkową osoba będąca w bliskim z nim stosunku, domniemywa się, że osoba ta wiedziała, iż dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli.

§ 4. Jeżeli wskutek czynności prawnej dłużnika dokonanej z pokrzywdzeniem wierzycieli korzyść majątkową uzyskał przedsiębiorca pozostający z dłużnikiem w stałych stosunkach gospodarczych, domniemywa się, że było mu wiadome, iż dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli.


Reasumując, jeżeli firma chciałaby niejako "zaspokoić się" z majątku jakim jest nabyty przez Pana domek musiałaby w sądzie udowodnić:
1) że ich dłużnik był niewypłacalny i działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli
2) że wiedział Pan o zamiarze dłużnika
3) że przez tą czynność dłużnik stał się niewypłacalny albo stał się niewypłacalny w wyższym stopniu, niż był przed dokonaniem czynności (jeżeli zapłacił Pan za tą działkę mniej więcej cenę rynkową, to nie ma obaw).

Po pobieżnej analizie sprawy, wydaje mi się że nie ma Pan żadnych powodów do obaw :) Nie mniej jednak raczej trudno byłoby zabronić tamtej firmie wysyłania wezwań itd.
 
Rozumiem zatem, że jeżeli firma ta będzie chciała aby uznać umowę kupna-sprzedaży (czyli akt notarialny) za nieważny, to musi najpierw złożyć jakiś pozew do sądu, a ewentualny wyrok takiego sądu musi być prawomocny?

1. Czy jeśli do takiej sytuacji dojdzie, kto stanie się właścicielem tej nieruchomości i kto zwróci mi zapłaconą za nią kwotę (oraz koszty postępowania sądowego i ewentualnie koszty, które poniosłem - np. koszty notarialne - bądź poniosę)?

2. Dlaczego firma ta wzywa mnie do "dobrowolnej" spłaty czyjegoś długu i czy faktycznie ma do tego prawo? Nie ukrywam, że fakt ten mocno mnie niepokoi, wręcz sprawia, że się aż trzęsę, bo ile jestem w stanie zrozumieć genezę ewentualnej "skargi pauliańskiej" (choć na ewentualne zaspokojenie swoich roszczeń z tej nieruchomości firma ta miała ponad 3 lata - to chyba okres czasu wystarczający do sprawdzenia w odpowiednich bazach czy dłużnik ma jakieś nieruchomości?), to nie bardzo rozumiem podstawy, którymi kieruje się ta firma żądając ode mnie spłaty długu obcej dla mnie osoby, od której po prostu kupiłem nieruchomość i ani z tym długiem, ani z dłużnikiem nic poza tym mnie nie łączy. Oczywiście w świetle tego art. 527 nie ma żadnego zastosowania, bo nie miałem pojęcia, że facet jest czyimś dłużnikiem - co zresztą wynika również z treści samego aktu notarialnego. Poza tym nawet gdybym wiedział, że facet coś komuś jest winien, a kupowałbym od niego nieruchomość (nieobciążoną), samochód czy telewizor (tu chyba już trudniej sprawdzić, czy np. nie są to ruchomości zajęte przez komornika), które nie byłyby objęte w chwili zakupu roszczeniami i prawami osób trzecich, to co? Działałbym w złej wierze i nie należałoby nic od takiej osoby kupować? To chyba jakiś absurd? Chyba od tego właśnie jest instytucja notariusza, który bierze niemałą kasę za to, żeby człowiek miał pewność, że wszystko jest w porządku. Skoro ta firma przez 3 lata spała (a facet na pewno przez te 3 lata miał tą nieruchomość) i nie zrobiła nic, to teraz do tej nieruchomości już chyba nic mieć nie powinni, prawda? Zwłaszcza chyba nie powinni żądać zapłaty czyjegoś długu w tej sytuacji. Według mnie takie wezwania wydają się być bezpodstawne i bezprawne, i podpadają pod nękanie tudzież wspomnianą próbę wyłudzenia - choćby z art. 286. § 1. No tak na logikę nawet rzecz biorąc. Mylę się?
 
Ostatnia edycja:
vulkano napisał:
takie wezwania wydają się być bezpodstawne
Co powinienem zrobić
Może Pan odpowiedzieć na to wezwanie i w swoim piśmie użyć tego argumentu.
 
Acha. Czyli jeśli mój dłużnik sprzeda jakąś nieruchomość czy ruchomość i ja się o tym dowiem, to bezkarnie mogę wzywać nabywcę (nawet przypadkową osobę - bez domniemania wynikającego ze skargi pauliańskiej) do spłaty czyjegoś długu, grożąc mu przy tym sądem i w ten sposób wywierać nacisk?

Chciałbym jeszcze dopytać o definicję "korzyści majątkowej", bo ani z przytoczonych artykułów, ani z opisu "skargi pauliańskiej" nie wynika jasno co nią jest, a co nie. Ze znaczenia samych słów jasno można określić co jest korzyścią, ale w tym wypadku chyba nie może być o tym mowy? Zapłaciłem cenę rynkową (z perspektywy czasu uważam nawet, że przepłaciłem), gość długo (co najmniej kilka miesięcy) się ogłaszał, więc jaką korzyść majątkową niby osiągnąłem?

Byłbym również wdzięczny za odpowiedź na wcześniejsze pytanie dotyczące zwrotu zapłaconej wcześniej sumy oraz zwrotu kosztów, które poniosłem (i ewentualnie poniosę w przypadku sprawy sądowej). Czy w takiej sytuacji zwraca mi tą sumę powód - wierzyciel dłużnika, od którego nabyłem nieruchomość? Jak to wygląda?
 
Powrót
Góra