D
dammirus
Witam,
Moja sprawa wygląda tak, mój tato prowadził sklep piekarniczy. Nabrał towaru i nie płacił, w sumie 10 000zł. Teraz wyjechał za granicę za pracą i wymeldował się z Polski. Wierzyciel skierował sprawę do sądu, a następnie do komornika. Ten zawarł ugodę z moją matką, że ona ma płacić po 50zł miesięcznie. Wszystko było ok, przez kilka miesięcy. Dzisiaj przyjechał sam wierzyciel i zaczął się wygrażać, że powiadomi MOPS o niedożywieniu dzieci (co jest bzdurą) i zabiorą je, zmieni komornika na takiego co wszystko zabierze i że nie jest usatysfakcjonowany tymi 50zł. Przy czym krzyczał na całą wioskę.
Czy ma on takie prawo? Co może zrobić? Co moja mama ma zrobić?
Pomocy..
Moja sprawa wygląda tak, mój tato prowadził sklep piekarniczy. Nabrał towaru i nie płacił, w sumie 10 000zł. Teraz wyjechał za granicę za pracą i wymeldował się z Polski. Wierzyciel skierował sprawę do sądu, a następnie do komornika. Ten zawarł ugodę z moją matką, że ona ma płacić po 50zł miesięcznie. Wszystko było ok, przez kilka miesięcy. Dzisiaj przyjechał sam wierzyciel i zaczął się wygrażać, że powiadomi MOPS o niedożywieniu dzieci (co jest bzdurą) i zabiorą je, zmieni komornika na takiego co wszystko zabierze i że nie jest usatysfakcjonowany tymi 50zł. Przy czym krzyczał na całą wioskę.
Czy ma on takie prawo? Co może zrobić? Co moja mama ma zrobić?
Pomocy..