Więzienie?/ Ochrona Świadków? Dziwna sytuacja

  • Autor wątku Autor wątku Bartolomeo88
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

Bartolomeo88

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2022
Odpowiedzi
1
Witam, przepraszam z góry jeśli temat nie jest w odpowiednim dziale ale cała sytuacja jest nieco dziwna i niecodzienna.

Mój znajomy RZEKOMO przebywa w zakładzie karnym. Mieszkam za granicą i nie mam chwilowo możliwości stuprocentowej weryfikacji tej informacji.

Krótki opis sytuacji:
Około czerwca 2022 mój dobry znajomy pisał do mnie jak gdyby nigdy nic. I dosłownie kilka dni później zaczął się ciąg zdarzeń który z jednej strony ma ręce i nogi a z innej wygląda podejrzanie. Gdzieś 2 dni po ostatniej rozmowie nie mogłem się już z nim w żaden sposób skontaktować. Nie odpowiadał na telefony itd.

Od członka jego rodziny dowiedziałem się, że ta osoba jest w areszcie śledczym. Nie było żadnych więcej informacji do czasu około 3 miesiące później, że już jest po sprawie i po wyroku i siedzi już nie w śledczym ale zwykłym. Sytuacja niby zwyczajna i teraz zaczyna się zabawa. Dostał rzekomo dwa lata.
Jego siostra udaje, że nic na ten temat nie wie (a rzekomo wie za co został skazany) i mamy się "odwalić", tak jego kuzynka jak i my, zupełnie obce osoby.
On sam dzwoniąc z zakładu karnego "nie może powiedzieć za co został skazany".

Listy wysyłane do aresztu gdzie miał przebywać wracają z informacją, że "został przeniesiony", przy czym jego kuzynce podają inne miejsce niż to które rzekomo zostało podane jego siostrze.

Zanim go przeniesiono otrzymaliśmy od niego tylko jeden list dobre 2 miesiące temu. Gdzie też nie było żadnych konkretów. Tylko, że ma fajnych kumpli w celi itd. Jest to list na pewno od niego bo jest sporo informacji wiadomych tylko dla nas. Jednak skąd ten list został wysłany? Nie jestem w stanie powiedzieć.

Czyli pomieszanie z poplątaniem.

Sytuacja wygląda tak, że aktualnie nasz znajomy przebywa wedle "oficjalnych" informacji w Łodzi a przebywał wcześniej w Gdańsku.

Moje pytanie natomiast jest związane z tym czy takie coś może istnieć?
Czy sam skazany może nie móc powiedzieć za co został skazany? Nawet po wyroku? Wydaje mi się, że nie.
Jednocześnie co mogłoby być powodem dla którego by stał się tak tajemniczy?
Takie sytuacje rodzą dużo pytań i teorii. Nawet i takie, że on nie jest w więzieniu ale w programie ochrony świadków?
Nie mówi gdzie jest, nie mówi co się z nim dzieje. Nikt go do tej pory nie widział fizycznie w tym więzieniu a teraz nagle został przeniesiony minimum raz i to na drugi koniec kraju.

Dzięki z góry za przeczytanie i jakieś pomysły.
 
Nikt tu nic nie wywróży.
Jak sam zainteresowany nie chce mówić za co został skazany - ma do tego prawo. Jak to uzasadnia - jego sprawa. Może "nie może powiedzieć" bo mu wstyd nie pozwala?
 
Powrót
Góra