R
rakwspak
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2013
- Odpowiedzi
- 1
Dostałam ostatnio smsy od nieznanej firmy, że kupiła długi firmy, w której pracowałam. Firma się niestety nie podpisała, jeden z numerów znalazłam w zeszłym tygodniu na jednym z lokalnych portali, gdzie ogłaszał się jako windykacja (nazwy firmy brak). W drugi smsie zostałam poinformowana, że "odpowiadam solidarnie za długi jak pełnomocnik".
Pytanie: czy mając upoważnienie do reprezentacji firmy, nienotarialne, wystawione w momencie, gdy właściciel zwolnił pracowników i wyjechał, żeby zarobić na spłatę długów, a w tym okresie długów nie zaciągał, mam je solidarnie spłacać? Poczta na podstawie tego upoważnienia nie chciała wydawać korespondencji poleconej, bank nie chciał udzielić informacji, czy możemy sprzedać auto i spłacić z niego część długów, bo nie jestem upoważniona. Jedynie US i ZUS rozmawiały, ale tam wpłynęły oddzielne upoważnienia. Chodziło tylko o to, by w miarę możliwości załatwić pewne sprawy. Upoważnienie jest ważne do końca tego roku. Czy mam się bać, że zostanę pociągnięta do odpowiedzialności?
Ps. czy windykator może się kontaktować z pracownikami i ujawniać, o co chodzi? Bo taka sytuacja też miała miejsce.
Pytanie: czy mając upoważnienie do reprezentacji firmy, nienotarialne, wystawione w momencie, gdy właściciel zwolnił pracowników i wyjechał, żeby zarobić na spłatę długów, a w tym okresie długów nie zaciągał, mam je solidarnie spłacać? Poczta na podstawie tego upoważnienia nie chciała wydawać korespondencji poleconej, bank nie chciał udzielić informacji, czy możemy sprzedać auto i spłacić z niego część długów, bo nie jestem upoważniona. Jedynie US i ZUS rozmawiały, ale tam wpłynęły oddzielne upoważnienia. Chodziło tylko o to, by w miarę możliwości załatwić pewne sprawy. Upoważnienie jest ważne do końca tego roku. Czy mam się bać, że zostanę pociągnięta do odpowiedzialności?
Ps. czy windykator może się kontaktować z pracownikami i ujawniać, o co chodzi? Bo taka sytuacja też miała miejsce.