Właścicielka po 10 latach przylatuje zza granicy i żąda 2,5x więcej za garaż.

  • Autor wątku Autor wątku user802734
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
U

user802734

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2026
Odpowiedzi
2
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.


Właścicielka po 10 latach przylatuje zza granicy i żąda 2,5x więcej za garaż.
Tło historyczne (dlaczego to tyle trwało): 10 lat temu kupiliśmy dom jednorodzinny od kobiety, która od kilkudziesięciu lat mieszka na stałe na innym kontynencie. Wtedy kupiliśmy tylko dom, ale nie sprzedała nam garażu z gruntem (nr. 148/2) i kawałek trawnika, gruntu przed garażem(nr. działki 146/21). Powód? Dziedziczyła to po matce, od której śmierci nie minęło jeszcze 5 lat i nie chciała płacić podatku dochodowego do Urzędu Skarbowego. Obiecała, że przyleci za 2 lata (jak minie okres podatkowy) i dobijemy targu na garaż za z góry ustaloną kwotę.
Nie przyleciała. W międzyczasie wybuchła plandemia, sprawa przeciągnęła się o kolejne lata. Teraz, po blisko 10 latach zadzwoniła, że za miesiąc przylatuje do Polski i robimy transakcję. Problem w tym, że zażądała kwoty dwa i pół razy wyższej niż ta, na którą się umawialiśmy. Jestem wściekła, bo nie mamy odłożonej takiej sumy na już, a kobieta perfidnie wykorzystuje fakt, że ten garaż jest nam niezbędny. Jeszcze wmawia nam, że jest prawowitą właścicielką gruntów, chociaż dosłownie pytam się jej, czy nie ma użytkowania wieczystego od Gminy. Zarzeka się że wszystko jest jej. Okazuje się, że nie... bo dopiero teraz zaczęłam to sprawdzać...
Jak wygląda sytuacja na mapie (w załączniku):

Moja działka (148/1): Tu stoi nasz dom i podwórko. Między dwoma innymi domami.
Działka z garażem (148/2): To jest grunt należący do Gminy, ale ta kobieta ma do niego wyłączne prawo użytkowania wieczystego, a sam budynek garażu to jej własność. Garaż stoi w granicy naszego podwórka. Obok garażu jest ścieżka, którą wchodzimy najczęściej od tyłu do domu. Ogólnie nie ma możliwości wjazdu autem na podwórko pod tył domu, nie ma możliwości dostarczenia pelletu przez dostawcę (musimy nosić worki z przed garażu) itp. Fizycznie garaż blokuje nam możliwość wjazdu jakimkolwiek autem na tył podwórka.
Działka obok (146/21): Kawałek trawnika przed garażem. Też to jest grunt gminy w użytkowaniu wieczystym, ale tu jest haczyk – ta kobieta dzieli to użytkowanie z jeszcze jedną współwłaścicielką, która widnieje w księdze wieczystej jako niewielki procentowo wspówłaściciel (dziwna sprawa).
Teoretycznie mamy wyjście z domu na ulicę pieszo od frontu, ale przed domem nie mamy miejsca do parkowania, bo od razu zza drzwi schodzi się na chodnik i ulicę. Brak możliwości wjazdu samochodem na podwórko i brak prywatnego parkingu sprawia, że dostęp do drogi jest nieodpowiedni. Ogólnie cały czas użytkujemy garaż i miejsce przed za pozwoleniem właścicielki i również opłacamy my za nią ten roczny podatek do Gminy.
Pytanie do Was.
Jak zbić cenę i ostudzić jej chciwość? Chcę jej uświadomić, że nikt obcy tego od niej nie kupi (chyba). Tylna ściana garażu wychodzi prosto na moje podwórko, a każdy obcy kupiec ucieknie, gdy dowie się, że blokuje mi wjazd na podwórko. Czy tu działa prawo do wyznaczenia drogi koniecznej?Dodatkowo – czy fakt, że to tylko użytkowanie wieczyste (grunt gminy), a nie pełna własność, obniża wartość rynkową tego garażu? Jakich argumentów użyć przy stole...
Będę wdzięczna za każdą poradę prawną i życiową. Za miesiąc babka ląduje w Polsce i muszę mieć twardy plan obrony. Z góry dzięki!
 
Dlaczego uważasz że wartość nieruchomości nie wzrosła przez 10 lat?
Dlaczego twierdzisz że garaż jest niezbędny skoro radzisz sobie bez niego od 10 lat?

To nie jest kwestia prawna, a to nie forum porad negocjacyjnych.
 
Testovironian napisał:
Dlaczego uważasz że wartość nieruchomości nie wzrosła przez 10 lat?
Dlaczego twierdzisz że garaż jest niezbędny skoro radzisz sobie bez niego od 10 lat?

To nie jest kwestia prawna, a to nie forum porad negocjacyjnych.
Po pierwsze, nigdzie nie napisałam, że wartość nie wzrosła – rozumiem realia rynkowe. Ale rzucona cena na tym terenie jest kompletnie odklejona od rzeczywistości. Co do „radzenia sobie”: przez te całe 10 lat użytkujemy ten garaż cały czas za jej pozwoleniem i płacimy podatek. Problem w tym, że ten budynek to praktycznie ruina i nadaje się już tylko do rozbiórki. Stoją tam tylko rowery. Samochód stawiamy przed garażem, na trawniku...
Czuję się po prostu oszukana, ponieważ właścicielka w rozmowach telefonicznych nie przedstawia sytuacji tak, jak ona wygląda w rzeczywistości. Twardo twierdzi, że ten garaż i ziemia to jej „zupełna, prywatna własność” – być może sama tak błędnie interpretuje użytkowanie wieczyste. Z jakiegoś powodu nie chce mi podać numerów ksiąg wieczystych (nie wiem, czego się boi), ale sama już je wykupiłam z internetu i mam czarno na białym zapisane, jaki jest status prawny tych działek. Dlatego ponawiam moje główne pytanie do osób, które znają się na prawie: Czy jeśli nie dogadamy się finansowo, to w świetle przedstawionej mapki i art. 145 KC mam realne prawo domagać się przed sądem wyznaczenia drogi koniecznej (czyli udrożnienia wjazdu kosztem tego garażu)? Mapka jest w załączniku. Bardzo proszę o rzetelne wypowiedzi w tym temacie.
 
Powrót
Góra