właściwość miejscowa sądu

  • Autor wątku Autor wątku mikemas
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mikemas

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2007
Odpowiedzi
6
Jeszcze jedno pytanie:

zostalo wytoczone przeciwko mnie powództwo o zapłatę. sąd wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Podstawą nakazu było wezwanie mnie do zapłaty z podanym numerem konta powoda w oddziale bankowym w miejscu jego zamieszkania oraz pismo obejmujące uznanie przeze mnie w/w długu. Żadnego długu wobec powoda nie miałem, dokumenty te zostały sfałszowane. W powództwie tym powód określił wł. miejscową sądu jako sąd właściwy dla miejsca spełnienia świadczenia, t.j. dla siedziby oddziału banku, którego konto mi podał w wezwaniu do zapłaty. sąd tę właściwość uwzględnił. sprawę przegrałem w obu instancjach, pominięto moje wszystkie wnioski dowodowe.
czy w powyższym przypadku właściwość miejscowa sądu określona została prawidłowo? i czy jest zgodna z prawem? i jeśli nie jest zgodna, to czy jest nadal możliwość odwołania?

Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź!
 
Dziękuję za odpowiedź! Niestety tego się właśnie obawiałem.

Ale. Mając na uwadze treść mojego wcześniejszego posta, odnośnie wznowienia postępowania z uwagi na pojawienie się możliwości przeprowadzenia dowodu, czy nie byłoby możliwym wskazanie błędnej właściwości miejscowej sądu jako pretekstu do przeniesienia sprawy przed inny sąd?
Dlaczego jest to takie ważne: otóż wydaje mi się, że sąd miejsca spełnienia świadczenia jest bardzo stronniczy na korzyść powoda - Gdańsk (ja jestem z Warszawy) - zwłaszcza, że powództwo przeciwko mnie wytoczyła osoba wywodząca się ze znanej tam rodziny sędziowsko-radcowskiej. Myślę, że działa tu solidarność zarówno miejscowa jak i powiązania towarzysko-zawodowe. A sprawa jest warta zachodu, bo opiewa na prawie 50k (a więc tylko trochę poniżej progu kasacji).
Ponadto, przez te 3 lata prowadzenia swojej sprawy (gdy zaczynałem miałem 18 lat :) ), natknąłem się na szereg innych przypadków obrazy prawa przez sąd, m.in. w dopuszczaniu dowodów w praktyce niedopuszczalnych, itd. Nadto, powód dostarczył jeden, budzący wiele wątpliwości dowód (przerobiony dokument - ewidentne ślady przerobienia, włączając w to uszkodzenia i wytarcia papieru, bardzo nietypowe umiejscowienie podpisów itd.), ja dostarczyłem 5 różnych, niezależnych od siebie dowodów, z których jednego nie udało się przeprowadzić, a 4 w ogóle nie zostały wzięte pod uwagę (tak jakby z urzędu), mimo iż były to m.in. nie budzące wątpliwości dokumenty. W apelacji zarzucono mi, iż nie przedstawiłem dowodów, a postępowanie cywilne opiera się na zasadzie kontradyktoryjności. Śmieszne.
Obie instancje milczały na ten i inne "niewygodne" dla powoda tematy.
Pytanie: co mogę zrobić, żeby jednak uzyskać sprawiedliwe orzeczenie?
Jeszcze raz z góry dziękuję za odpowiedź!
 
Powrót
Góra