Wszczęcie postępowania w sprawie wymeldowania

  • Autor wątku Autor wątku marta.s.
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

marta.s.

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2013
Odpowiedzi
2
Dzień dobry,
Rozpocznę może od wyjaśnienia sytuacji w jakiej się obecnie znajdujemy z bratem. Wraz z bratem, ojcem i dziadkiem mieszkamy w domu należącym do dziadka. Nasza mama (po rozwodzie z ojcem) wyprowadziła się 2 lata temu do przydzielonego mieszkania komunalnego (na przydział mieszkania czekała 13 lat, gdy my byliśmy małoletni i wówczas wniosek składała również na nas, czyli 3 osoby). Ostatecznie stało sie tak, że mieszka teraz sama w malutkim mieszkaniu a my pozostaliśmy w naszym rodzinnym domu. Relacje moje i mojego brata z dziadkiem (właściciel domu, w którym mieszkamy, prawie 90-letni staruszek) są bardzo dobre: normalnie rozmawiamy na co dzień, zajmujemy się porządkami wokół domu i w nim. Trochę gorzej jest ze strony naszego ojca, który jest alkoholikiem od przeszło 20 lat, często odgraża się, że zrobi krzywdę komuś z nas lub samemu dziadkowi (mój ojciec jest synem dziadka). Jednak staramy sobie radzić w tej sytuacji, wyciszać lub nie zwracać uwagi na niego. Problem przyszedł dzisiaj, mianowicie bez uprzedzenia, rozmowy, ani żadnych zapowiedzi dostaliśmy zawiadomienie ja oraz mój brat o wszczęciu postępowania w sprawie wymeldowania nas przez dziadka. I teraz moje pytanie czy istnieje jakaś możliwość żeby wymeldowanie nie doszło do skutku? Ważnym również elementem tej historii jest moja ciocia, a zarazem córka dziadka i siostra ojca, która prawdopodobnie namówiła dziadka na taki krok, chcąc się nas pozbyć i po śmierci dziadka spłacić ojca po małych kosztach lub postarać się, żeby się zrzekł majątku i przejąć całość, czyli dom i działkę na której on stoi. Czy takie zaplecze sprawy ma tutaj znaczenie? i co możemy zrobić? Dodam, że w najbliższym czasie oczywiście będę rozmawiała z dziadkiem, co oznacza ta cała sytuacja... Z góry dziękuję za odpowiedź.
 
Jeżeli mieszkacie, nie mozna wymeldować, bo to jest jedynie potwierdzeniem pobytu pod danym adresem, nic więcej.

A co do swej własności - cóż, co dziadek zechce, to będzie: podaruje, sprzeda.
Może też w testamencie wydziedziczyć (pozbawić zachowku) ojca a swego syna, bo alkoholizm i pogróżki właśnie do tego upowazniają. By skutecznie wydziedziczyć Was, miałby podac w testamencie przyczyny wykazane ogólnie w art.1008kc i udowodnić ich rzeczywiste istnienie.
Po śmierci dziadka albo będzie można licyć na spadek (spadkobiercy ustawowi - małżonka dziadka, jesli żyje, oraz jego dzieci lub ich zstępni).

Ważne!!! Czy nieruchomość od zawsze była własnością jedynie dziadka, czy dziadka i babci, i czy w takim razie przeprowadzono sprawę spadkową po babci?
 
I teraz moje pytanie czy istnieje jakaś możliwość żeby wymeldowanie nie doszło do skutku?

Skoro tam mieszkasz to nie dojdzie do skutku. Napisz pismo informujace urzad prowadzacy postepowanie, ze stale zamieszkujesz w wymienionym lokalu mieszkaniowym, i zloz za potwierdzeniem.

Co do reszty - to nie ma znaczenia, gdyz nie jestes ani wlascicielem, ani wspolwlascicielem. Ciotce jak najbardziej bedzie przyslugiwalo prawo do porozumienia sie z innymi spadkobiercami w sprawie spadku po dziadku w celu polubownego dzialu spadku.
 
Lub wypłaty zachowku.
Ale na razie dziadek zyje i jako właściciel moze rozporzadzac swoja własnością bez niczyjej zgody.

Prosze odpowiedzieć na moje ostatnie pytanie z postu #2.
 
Co do Pani pytania: dom i działka były wspólnym majątkiem moich dziadkow, babcia zmarła 5 lat temu, nie zapisując swojej połowy żadnemu ze swoich dzieci ( 3 dzieci - moj ojciec, wczesniej wspomniana ciocia - jego siostra oraz wuj - jego brat, który zmarl 2 lata temu i, po którym swoją część majątku i tak przysługuje wdowie po nim). Co do sprawy spadku po dziadku, kiedyś jak był sprawniejszy na umyśle i fizycznie wypowiedział się, że swojej części również nie zapisze nikomu, nikt nie pytał dlaczego i nikt nie nakłaniał Go, aby faktycznie się zadeklarował z jakąkolwiek decyzją. Po prostu mam wrażenie, że w momencie kiedy jest On już osobą starszą i nie ma co ukrywać pozostało mu niewiele lat życia, ciocia postanowiła zagospodarować majątkiem i przygotować do ewentualnego przejęcia go. Być może wspomogła się jakąś niepamięcią u dziadka (leki?), czy gorszym jego kojarzeniem - za tydzień mamy stawić się w USC w celu wyjaśnienia sprawy i określenia co nastąpi. Nie zdziwie się jeżeli ciocia się pojawi w imieniu dziadka... tylko jak urzędnikowi mogę podsunąć taką myśl, że dziadek może nawet nie kojarzyć sytuacji, w której się znalazł On i my i, że wszystko to jest kierowane przez ciocie. zaczęłam mieć niestety takie podejrzenia. Dziękuję za zainteresowanie tą sprawą.
p.s. dodam tylko, że ciocia i nieżyjący wujek nie byli i nie są osobami poszkodowanymi co do majątku - pierwotna wielkość działki na której stoi dom była dużo wieksza i za zycia Babci i ciocia i wujek dostali wydzielone z niej części , którymi już dysponują od wielu lat. Widać ciągle za mało w posiadaniu...
 
Powrót
Góra