D
drake44
Stały bywalec
- Dołączył
- 07.2013
- Odpowiedzi
- 818
Witam
Mam taki oto problem z wujkiem. Mieszkamy razem w jednej kamienicy, ale w osobnych mieszkaniach. On ze swoją rodziną zajmuje dolne piętro, natomiast ja poziom wyżej. Jakiś czas temu przybiegł z pretensjami, że gdy korzystam ze zlewu, to jemu łazienkę zalewam i mam to naprawić oraz nie korzystać z łazienki.
Po tym incydencie skontaktowałem się z fachowcem, który wcześniej robił mi remont łazienki i opowiedziałem, że wujek twierdzi, że go zalewam. Fachowiec ten zrobił oględziny w mojej łazience, po czym poszedł do mieszkania wujka. Niedługo potem wrócił i powiedział, że wujek był agresywny i nie pozwolił mu na oględziny swojej łazienki. Natomiast na pytanie skąd w takim razie pewność, że to ja go zalewam?, odpowiedział, że on tak twierdzi i koniec. Natomiast z tego co udało mu się stwierdzić, to awaria na 80% jest w mieszkaniu wujka, a nie w moim. Kiedy płynie ode mnie woda, to go zalewa. Gdybym pozwolił stłuc 1 płytkę u siebie w łazience, to wtedy stwierdzi to na 100%. Zgodziłem się i fachowiec zbił płytkę. Po czym pokazał mi, że u mnie wszędzie jest sucho. Awaria wg niego jest na 100% w mieszkaniu wujka, gdzie prawdopodobnie pękła rura. To wujek powinien sobie naprawić awarię.
Dalej korzystałem z łazienki po czym wujek znów przybiegł z pretensjami. Groził mi pobiciem oraz pozbawieniem życia. Incydent zgłosiłem do prokuratury. W odwecie dostawałem groźby od jego kumpli policjantów. Grozili mi, że jak nie wycofam doniesienia na wujka to oskarżą mnie o to, że im ubliżałem i sąd mnie za to skarze. Powiedziałem, że przecież to nieprawda, a oni na to, że kilku policjantów zezna w sądzie, że tak było i zobaczymy komu sędzia uwierzy. Akurat pracuję w takim miejscu, że skazanie mnie za cokolwiek równałoby się zwolnieniu mnie z pracy i pozbawieniu dochodów.
Dalej korzystałem z łazienki i były przeprowadzone przeciwko mnie 2 interwencje policji. To już byli zwykli policjanci, a nie jego kumple. Powiedziałem, co fachowiec stwierdził po czym ci stwierdzili, że nie rozumieją, po co dyżurny do takich spraw ich wysyła. Zapiszą sobie tę sytuację i kiedy wujek znów na 112 zadzwoni, to nie będą interweniować.
Sprawa obecnie wygląda tak, że nie korzystam ze zlewu, a dokładniej z pralki, bo kiedy ona prała, to wtedy wujka zalewało. Wujek natomiast miał naprawić awarię, ale tego nie robi, natomiast ja muszę brudne ubrania do pralni zawozić i za to płacić.
1. Możecie coś poradzić jak rozwiązać ten problem?
2. Jak ewentualnie poradzić sobie z fałszywym oskarżeniem ze strony policji, kumpli wujka?
Mam taki oto problem z wujkiem. Mieszkamy razem w jednej kamienicy, ale w osobnych mieszkaniach. On ze swoją rodziną zajmuje dolne piętro, natomiast ja poziom wyżej. Jakiś czas temu przybiegł z pretensjami, że gdy korzystam ze zlewu, to jemu łazienkę zalewam i mam to naprawić oraz nie korzystać z łazienki.
Po tym incydencie skontaktowałem się z fachowcem, który wcześniej robił mi remont łazienki i opowiedziałem, że wujek twierdzi, że go zalewam. Fachowiec ten zrobił oględziny w mojej łazience, po czym poszedł do mieszkania wujka. Niedługo potem wrócił i powiedział, że wujek był agresywny i nie pozwolił mu na oględziny swojej łazienki. Natomiast na pytanie skąd w takim razie pewność, że to ja go zalewam?, odpowiedział, że on tak twierdzi i koniec. Natomiast z tego co udało mu się stwierdzić, to awaria na 80% jest w mieszkaniu wujka, a nie w moim. Kiedy płynie ode mnie woda, to go zalewa. Gdybym pozwolił stłuc 1 płytkę u siebie w łazience, to wtedy stwierdzi to na 100%. Zgodziłem się i fachowiec zbił płytkę. Po czym pokazał mi, że u mnie wszędzie jest sucho. Awaria wg niego jest na 100% w mieszkaniu wujka, gdzie prawdopodobnie pękła rura. To wujek powinien sobie naprawić awarię.
Dalej korzystałem z łazienki po czym wujek znów przybiegł z pretensjami. Groził mi pobiciem oraz pozbawieniem życia. Incydent zgłosiłem do prokuratury. W odwecie dostawałem groźby od jego kumpli policjantów. Grozili mi, że jak nie wycofam doniesienia na wujka to oskarżą mnie o to, że im ubliżałem i sąd mnie za to skarze. Powiedziałem, że przecież to nieprawda, a oni na to, że kilku policjantów zezna w sądzie, że tak było i zobaczymy komu sędzia uwierzy. Akurat pracuję w takim miejscu, że skazanie mnie za cokolwiek równałoby się zwolnieniu mnie z pracy i pozbawieniu dochodów.
Dalej korzystałem z łazienki i były przeprowadzone przeciwko mnie 2 interwencje policji. To już byli zwykli policjanci, a nie jego kumple. Powiedziałem, co fachowiec stwierdził po czym ci stwierdzili, że nie rozumieją, po co dyżurny do takich spraw ich wysyła. Zapiszą sobie tę sytuację i kiedy wujek znów na 112 zadzwoni, to nie będą interweniować.
Sprawa obecnie wygląda tak, że nie korzystam ze zlewu, a dokładniej z pralki, bo kiedy ona prała, to wtedy wujka zalewało. Wujek natomiast miał naprawić awarię, ale tego nie robi, natomiast ja muszę brudne ubrania do pralni zawozić i za to płacić.
1. Możecie coś poradzić jak rozwiązać ten problem?
2. Jak ewentualnie poradzić sobie z fałszywym oskarżeniem ze strony policji, kumpli wujka?