Wybór aplikacji dla pieniędzy 2024 - adwokacka czy komornicza

  • Autor wątku Autor wątku Aefrelyffen
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Aefrelyffen

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2017
Odpowiedzi
12
Cześć,

na studia szłam 6 lat temu bez pomysłu. Można powiedzieć, że przespałam je, bo nie pracowałam w branży, a obowiązkowe praktyki były farsą. Przez ostatni rok próbowałam znaleźć sobie miejsce na rynku pracy w różnych pracach, ale nic nie wyszło. Brałam udział w wielu naborach do izby administracji skarbowej, urzędu skarbowego i konkursach na staż w sądzie, jednak nie udało mi się nigdzie wygrać.

Chcę odmienić swój los i zacząć w końcu zarabiać pieniądze. Kiedyś myślałam, że będę adwokatem. Mam do nich cieplejszy stosunek niż do radców prawnych, którzy wydają mi "gorszymi" prawnikami (proszę się nie obrażać). Jednak widzę, że sytuacja na rynku jest ciężka, piszecie, że patron wam nie płaci albo płaci mniej niż minimalna. Mam już swoje lata (26) i chcę mieć stabilną pracę i godne zarobki.

Zainteresowałam się tematem aplikacji komorniczej, choć jeszcze rok temu popukałabym się w głowę, gdyby ktoś mi o tym wspomniał. Dowiedziałam się, że patron ma obowiązek zatrudnić aplikanta na umowę o pracę w pełnym wymiarze czasu i to jest dla mnie ogromny plus. Sama aplikacja też wydaje się przyjemna, bo trwa dwa lata, wakacje przez trzy miesiące jak na studiach (u adwokatów i radców prawnych są krótsze), potem asesura, potem - na razie nie myślę. Podobno oświadczenia majątkowe komorników mówią, że zarabiają oni bardzo, bardzo dużo.


Szłam na studia dla idei, dla prestiżu. Teraz zależy mi na pieniądzach. Nie piszcie o korpo, bo nie dostanę się tam z moim angielskim. Zresztą już próbowałam na in-house, też nie wyszło.


A wiec, jak w tytule, wybór aplikacji dla pieniędzy. Jakie są wasze przemyślenia? Czy aplikacja komornicza będzie lepszym wyborem niż adwokacka?
 
z tym nastawieniem to zmień zawód.
Pozdrawiam.
 
unlucky5 napisał:
z tym nastawieniem to zmień zawód.
Pozdrawiam.

Przecież piszę, że próbowałam w innych pracach, ale nie wyszło, dlatego zaczęłam rozważać pójście na aplikację. Nie mam złego nastawienia, tylko realistyczne. Taki jest świat.
 
Aefrelyffen napisał:
Nie mam złego nastawienia, tylko realistyczne. Taki jest świat.

Masz złe nastawienie, gdyż jest ono skrajnie nierealistyczne. Świat jest teraz taki, że trudno jest "zarobić, ale się nie narobić", tylko trzeba w to włożyć chociaż minimum wysiłku.

Sama piszesz, że nie zdobyłaś żadnego doświadczenia zawodowego na studiach. W takim razie musisz to nadrobić. I w tym jesteś na gorszej pozycji od osób mających już doświadczenie, więc nie masz co oczekiwać od razu super ofert.

Żeby zostać adwokatem nie trzeba mieć zrobionej aplikacji, można podejść "ze stażu". Więc kwestia zatrudniania przez patrona nie jest najważniejszą kwestią. Idź do "normalnej" pracy, nabij staż i zdaj egzamin adwokacki. Albo radcowski, gdyż radcy nie muszą zakładać własnej działalności ale i być zatrudnionymi na umowę o pracę. Może jak poznasz specifikę tych zawodów to przekonasz się, że radcy nie są wcale "gorsi" (chociaż trudno mi wierzyć opiniom osoby która nie spróbowała żadnej z tych aplikacji).

Jesteś jeszcze młoda - 26 lat to bardzo młody wiek, zwłaszcza jeżeli chodzi o drogę prawnika.

Oczekujesz stabilnej pracy i godnych zarobków? To jednak musisz dać coś od siebie - ciężko pracować. Obecnie często trzeba wybrać albo jedno, albo drugie, jeżeli w ogóle dostępne jest którekolwiek z nich.

Na marginesie - co to znaczy "godne zarobki"? Wiem z innych wątków że wiele osób kręci na stabilną pracę z zarobkami na poziomie niecałe 10.000 zł na rękę, co dla mnie osobiście jest godną ofertą.

Pieniądze nie są za darmo, musisz je zarobić. Nikt ci nie da stabilnej dobrej pracy za nic.

I na marginesie - nie dostałaś się na staż urzędniczy do sądu? A próbowałaś więcej niż raz? Jakoś w to nie wierzę. Zresztą po skończonych studiach to już lepiej jest celować w zawód asystenta, ale stawiam że zarobki są poniżej twoich oczekiwań. Cóż, ale jakoś doświadczenie zawodowe trzeba zdobyć...
 
Aefrelyffen dowiadywałaś się ile zarabiają aplikanci w twoim mieście? Z tym, że tak jak pisała osoba wyżej lepiej zdać egzamin ze stażu niż iść na aplikację za którą trzeba dodatkowo płacić.
 
Lathi napisał:
Masz złe nastawienie, gdyż jest ono skrajnie nierealistyczne. Świat jest teraz taki, że trudno jest "zarobić, ale się nie narobić", tylko trzeba w to włożyć chociaż minimum wysiłku.

Sama piszesz, że nie zdobyłaś żadnego doświadczenia zawodowego na studiach. W takim razie musisz to nadrobić. I w tym jesteś na gorszej pozycji od osób mających już doświadczenie, więc nie masz co oczekiwać od razu super ofert.

Chcę włożyć wysiłek, ale czytam na forum, że patron płaci aplikantowi "zrobieniem mu zakupów", nie płaci w ogóle albo płaci 500zł. Sytuacja po zdanym egzaminie wcale nie jest lepsza. Mój znajomi był w tym roku skończył aplikację radcowską. Na aplikacji w dużej kancelarii zarabiał najniższą krajową, a teraz po egzaminie... kazali mu zarejestrować się w urzędzie jako osoba bezrobotna:D pracuje na czarno, wcześniej umowa zlecenie. Podejrzewam, że kancelaria chce za niego dostać jakieś pieniądze z urzędu, no ale ludzie... To się nie godzi:D



Lathi napisał:
Żeby zostać adwokatem nie trzeba mieć zrobionej aplikacji, można podejść "ze stażu". Więc kwestia zatrudniania przez patrona nie jest najważniejszą kwestią. Idź do "normalnej" pracy, nabij staż i zdaj egzamin adwokacki. Albo radcowski, gdyż radcy nie muszą zakładać własnej działalności ale i być zatrudnionymi na umowę o pracę. Może jak poznasz specifikę tych zawodów to przekonasz się, że radcy nie są wcale "gorsi" (chociaż trudno mi wierzyć opiniom osoby która nie spróbowała żadnej z tych aplikacji).

Co to znaczy "normalnej" pracy? Z tymi radcami to moje prywatne uprzedzenia. Po prostu zawód adwokata wydaje mi się bardziej doniosły. Chętnie poszłabym pracować do kancelarii nawet nie jako aplikant, ale skoro nawet aplikantowi nie płacą, to absolwentowi chyba tym bardziej?



Lathi napisał:
Jesteś jeszcze młoda - 26 lat to bardzo młody wiek, zwłaszcza jeżeli chodzi o drogę prawnika.

Jestem już dwa lata do tyłu względem moich rówieśników. O to mi chodziło.


Lathi napisał:
Oczekujesz stabilnej pracy i godnych zarobków? To jednak musisz dać coś od siebie - ciężko pracować. Obecnie często trzeba wybrać albo jedno, albo drugie, jeżeli w ogóle dostępne jest którekolwiek z nich.

Na marginesie - co to znaczy "godne zarobki"? Wiem z innych wątków że wiele osób kręci na stabilną pracę z zarobkami na poziomie niecałe 10.000 zł na rękę, co dla mnie osobiście jest godną ofertą.

Pieniądze nie są za darmo, musisz je zarobić. Nikt ci nie da stabilnej dobrej pracy za nic.

W tej chwili nawet najniższa krajowa mnie by zadowoliła. Tyle że chciałabym mieć umowę o pracę. 4,5 netto byłoby fajnie, a 6 netto jako asesor w pełni by mnie uszczęśliwiło. Wiadomo, nie pogardzę też zarobkami wyższymi.

Lathi napisał:
I na marginesie - nie dostałaś się na staż urzędniczy do sądu? A próbowałaś więcej niż raz? Jakoś w to nie wierzę. Zresztą po skończonych studiach to już lepiej jest celować w zawód asystenta, ale stawiam że zarobki są poniżej twoich oczekiwań. Cóż, ale jakoś doświadczenie zawodowe trzeba zdobyć...

Brałam udział w dwóch konkursach do sądu i w kilku naborach do izby administracji skarbowej i urzędu skarbowego. Te stanowiska są już obsadzone w momencie publikowania ogłoszenia. Zrezygnowałam z chęci zrobienia "kariery urzędniczej".



VeronikaL, nie wiem jaka jest reguła. Opieram się na tym, co czytam na tym forum, a czytam większość wątków od roku 2012 i wychodzi na to, że nie jest nic lepiej. Cały czas jest to samo, jeśli chodzi o adwokatów i radców. Dlatego myślę o komorniczej, bo tu jest chyba lepiej. No i w tamtym roku chętnych było tylko 150 osób na aplikację, co też napawa optymizmem.
 
wenuswfutrze napisał:
A myślałaś o kssip?

Myślałam, ale za późno się obudziłam. Mam za małą wiedzę i za mało czasu i pieniędzy, żeby zdać w tym roku te egzaminy.
 
Aefrelyffen napisał:
Myślałam, ale za późno się obudziłam. Mam za małą wiedzę i za mało czasu i pieniędzy, żeby zdać w tym roku te egzaminy.
Do egzaminu wstępnego czasu jest jeszcze sporo, zwłaszcza, że wykaz aktów prawnych jest dosyć okrojony. Natomiast faktycznie, sama możliwość przystąpienia trochę kosztuje + te dojazdy, noclegi... Co więcej, potem sama aplikacja to również kolejne trzy lata biedowania, więc nie wiem czy jest to opcja, która do końca odpowiada Twoim oczekiwaniom.
 
Witekt napisał:
Do egzaminu wstępnego czasu jest jeszcze sporo, zwłaszcza, że wykaz aktów prawnych jest dosyć okrojony. Natomiast faktycznie, sama możliwość przystąpienia trochę kosztuje + te dojazdy, noclegi... Co więcej, potem sama aplikacja to również kolejne trzy lata biedowania, więc nie wiem czy jest to opcja, która do końca odpowiada Twoim oczekiwaniom.

Tydzień co miesiąc w Krakowie brzmi fajnie, ale jak sobie przypomnę, jak daleko mam do Krakowa i jak drogie są noclegi, to faktycznie jest już gorzej :D

Nikt się nie wypowiada o aplikacji komorniczej, o którą pytałam :D Czyżby nikt nie miał danych, jak to teraz wygląda?
 
Aplikacja adwokacka jest łatwiejsza od radcowskiej, bo ma mniej egzaminów i obecność nie jest obowiązkowa, do tego właściwie z reguły adwokaci tylko na karne są nastawieni. Adwokaci jedynie mają dłuższą historie i tyle
 
Aefrelyffen napisał:
Tydzień co miesiąc w Krakowie brzmi fajnie, ale jak sobie przypomnę, jak daleko mam do Krakowa i jak drogie są noclegi, to faktycznie jest już gorzej :D

Nikt się nie wypowiada o aplikacji komorniczej, o którą pytałam :D Czyżby nikt nie miał danych, jak to teraz wygląda?

jak masz daleko to dostaniesz najwyzszy zwrot za dojazdy :D
dom aplikanta nie jest az tak drogi (w moim mniemaniu).
 
Widzę, że jesteś osobą młodą, ambitną, pełną pasji do zawodu i planujesz świadomie swoją ścieżkę kariery, więc chętnie odpiszę.

Z aplikacją komorniczą jest tak, jak napisałaś. Starczy zrobić prostą aplikację, potem trochę asesorzysz i zarabiasz 500 tys złotych. Dodatkowo warto wspomnieć, że o kobietę asesora to się wszyscy biją, bo to wyjątkowa wartość dodana. Nic tak nie pomaga, jak kobiecy instynkt samozachowawczy, kiedy trzeba wejść na melinę, a pijany dłużnik wyskakuje z rozbitą butelką. To są minusy tego zawodu, ale wiadomo - najważniejszą zaletą jest duża kasa, do której może dojść każdy, nawet jak nie zna angielskiego! Jest dopiero lipiec, więc jeśli złożysz w tym roku papiery na egzamin, to spokojnie do 2030 dostaniesz rewir i będziesz obracać milionami. Wtedy, przejeżdzając swoją G-klasą koło pośredniaka, będziesz mogła opuścić szybę i osobiście wyśmiać tych wszystkich radców stojących w kolejce. Niech wiedzą jakimi to są gorszymi prawnikami.
 
Po prawie dla pieniędzy, no powiedzmy, że przy tej ilości absolwentów temat średnio aktualny. Czasy prestiżu i dobrych zarobków w tym zawodzie już dawno się skończyły, poza rzeczywiście osobami wybitnymi lub tymi co miały dużo szczęścia, oceniam to na jakieś 10% całej branży.
Analizując twoją sytuację i twoją osobę z tego opisu to raczej odradzałbym ci jakiekolwiek aplikacje. Myślę, że adwokacka i komornicza to akurat będą dwa największe rozczarowania. Radcowska działa podobnie jak adwokacka, z tym, że jest na ogół trudniejsza. Notarialna może? Nie wiem ile notariusz płaci, ale też nie spodziewam się kokosów, choć jak byłem u jednego to narzekał, że nie może znaleźć aplikantów (Warszawa).
KSSiP byłby najlepszy, ale to już swego rodzaju elita, dostać się najtrudniej. I nie każdemu odpowiada tak odpowiedzialna praca, z której notabene też kokosów nie ma, zwłaszcza w dużych miastach wychodzi to słabo.
Korporacje zdecydowanie odradzam, to maszynka do mielenia ludzi, a bez angielskiego to w ogóle wątpliwe, że ktoś da ci ten zaszczyt zmielenia cię w młynku.
Ale żeby nie było tak pesymistycznie to jakąś tam radę mam - służby mundurowe. Policja, Straż Graniczna, Służba Więzienna - bardzo potrzebują ludzi, a o prawnika ukłonią się w pas. Jest to wykształcenie bardzo pożądane. Praca też do łatwych nie należy, ale jakby się wszystko dobrze potoczyło to będąc już w służbie można robić aplikację radcowską bo te instytucje mają etaty radców prawnych. Kasa jest już przyzwoita, a robota pewna.
Zresztą kasa w służbach w ogóle zrobiła się przyzwoita.

Wybór należy do ciebie, ale niestety musisz zejść na ziemię. Prawdopodobnie wyobrażenia przyszłej pracy z Magdy M. albo innej Chyłki się nie ziszczą. Teraz zarobki są po lekarskim, stomatologii albo jak się umie programować. Prawo wypadło z tego koszyka.

Powodzenia.
 
DemPlays napisał:
Widzę, że jesteś osobą młodą, ambitną, pełną pasji do zawodu i planujesz świadomie swoją ścieżkę kariery, więc chętnie odpiszę.

Z aplikacją komorniczą jest tak, jak napisałaś. Starczy zrobić prostą aplikację, potem trochę asesorzysz i zarabiasz 500 tys złotych. Dodatkowo warto wspomnieć, że o kobietę asesora to się wszyscy biją, bo to wyjątkowa wartość dodana. Nic tak nie pomaga, jak kobiecy instynkt samozachowawczy, kiedy trzeba wejść na melinę, a pijany dłużnik wyskakuje z rozbitą butelką. To są minusy tego zawodu, ale wiadomo - najważniejszą zaletą jest duża kasa, do której może dojść każdy, nawet jak nie zna angielskiego! Jest dopiero lipiec, więc jeśli złożysz w tym roku papiery na egzamin, to spokojnie do 2030 dostaniesz rewir i będziesz obracać milionami. Wtedy, przejeżdzając swoją G-klasą koło pośredniaka, będziesz mogła opuścić szybę i osobiście wyśmiać tych wszystkich radców stojących w kolejce. Niech wiedzą jakimi to są gorszymi prawnikami.

Jesteś radcą prawnym, że tak Cię to zabolało? Serio najwięcej co przyswoiłeś z moich wypowiedzi to to, że wybrałabym aplikację adwokacką a nie radcowską, bo takie są moje osobiste preferencje?

Nie wiem, czy z tym wchodzeniem na melinę do pijanego dłużnika to prawda czy wyolbrzymianie, ale widzę, że dużo kobiet jest komornikami. Jakby to było dla kobiet nieosiągalne lub trudno osiągalne, to przecież proporcje nie byłyby takie jakie są.

Nie potrzebuję milionów. Wystarczy wyżej niż najniższa krajowa :)



pistollo służby mundurowe jako pracownik w terenie, czy w biurze?
 
Rozwój w służbach to dosyć skomplikowana sprawa i zależy od wielu czynników, głównie konotacji (tego nie będziemy omawiać) i szczęścia. W policji po szkoleniu podstawowym i adaptacji zawodowej prawdopodobnie trafisz do dochodzeniówki - jest to praca biurowa, aczkolwiek bardzo ciężka. Tylko, że w policji nic nie jest pewne, możesz też trafić na ulicę, tam wszystko, jak w każdej służbie, zależy od przełożonych.
W SW aplikujesz od razu na konkretne stanowisko np. młodszego referenta działu organizacyjno-prawnego. Zobacz sobie ogłoszenia na stronie SW, jest nawet dokładna wysokość wynagrodzenia. Potem, z biegiem lat możesz się piąć w karierze.
W SG wygląda to podobnie jak w policji, aczkolwiek oddziały są rozmieszczone wzdłuż granic państwa. Nie wiem skąd jesteś, ale od tego zależy czy będzie łatwo czy trudno się dostać do SG.
 
Aefrelyffen napisał:
Jesteś radcą prawnym, że tak Cię to zabolało? Serio najwięcej co przyswoiłeś z moich wypowiedzi to to, że wybrałabym aplikację adwokacką a nie radcowską, bo takie są moje osobiste preferencje?

Nie wiem, czy z tym wchodzeniem na melinę do pijanego dłużnika to prawda czy wyolbrzymianie, ale widzę, że dużo kobiet jest komornikami. Jakby to było dla kobiet nieosiągalne lub trudno osiągalne, to przecież proporcje nie byłyby takie jakie są.

Nie potrzebuję milionów. Wystarczy wyżej niż najniższa krajowa :)



pistollo służby mundurowe jako pracownik w terenie, czy w biurze?

Jak Cię stać żeby zapłacić +- 5800 zł za rok aplikacji komorniczej i masz ochotę spróbować, to idź i spróbuj. W najgorszym wypadku "stracisz" te pieniądze, ale nabierzesz trochę konkretnego doświadczenia w zawodzie prawniczym i są szanse, że będzie Ci już łatwiej znaleźć inną konkretną pracę. Nawet jesli u komornika zarobisz jako aplikant minimalną krajową - koszty aplikacji, to i tak lepsze to niż brak pracy i składek na emeryturę.Chyba nie masz nic do stracenia;)?
 
wenuswfutrze napisał:
Jak Cię stać żeby zapłacić +- 5800 zł za rok aplikacji komorniczej i masz ochotę spróbować, to idź i spróbuj. W najgorszym wypadku "stracisz" te pieniądze, ale nabierzesz trochę konkretnego doświadczenia w zawodzie prawniczym i są szanse, że będzie Ci już łatwiej znaleźć inną konkretną pracę. Nawet jesli u komornika zarobisz jako aplikant minimalną krajową - koszty aplikacji, to i tak lepsze to niż brak pracy i składek na emeryturę.Chyba nie masz nic do stracenia;)?

Jak dla mnie to można mylić się, błądzić, szukać swojej drogi, zmieniać ją, ale problem jest w oczekiwaniach innych. Nie myślałam przed studiami co po nich, teraz jest mi wypominane, że po co szłam na prawo. Te same osoby mówią, że mam się teraz nie przejmować co będzie za kilka lat, tylko iść na aplikację. Po aplikacji, jak mi nie wyjdzie, będzie "po co na to szłaś" :)

Z dobrych wiadomości i być może interesujących dla innych, mam już pewne doświadczenie w szukaniu patrona. Nie polecam chodzenia osobiście z CV. Jeden komornik mnie przyjął i powiedział, że ma pełen zespół, ale jak coś się zwolni to będą pierwszą, do której zadzwoni (go szanuję), drugi jak usłyszał, że mówię sekretarce, że ja do pana komornika z cv, to ze swojego pokoju krzyknął, że mam zostawić u sekretarki i on się zapozna. Zero zainteresowania i szansy na wytłumaczenie sprawy. Z cv się nie dowie, że jestem przyszłą aplikantką i szukam patrona :)

Polecam za to metodę masówki - wysyłanie maila z cv do każdego komornika z miasta. Kopiuj-wklej. Po dwóch godzinach miałam telefon od zainteresowanej osoby. Mam nadzieję, że zatrudni mnie na umowę i wtedy poznam ten zawód.

pistollo przejrzę oferty pracy w służbach. Zawsze interesowała mnie praca w policji.
 
Aefrelyffen napisał:
Jak dla mnie to można mylić się, błądzić, szukać swojej drogi, zmieniać ją, ale problem jest w oczekiwaniach innych. Nie myślałam przed studiami co po nich, teraz jest mi wypominane, że po co szłam na prawo. Te same osoby mówią, że mam się teraz nie przejmować co będzie za kilka lat, tylko iść na aplikację. Po aplikacji, jak mi nie wyjdzie, będzie "po co na to szłaś" :)

Z dobrych wiadomości i być może interesujących dla innych, mam już pewne doświadczenie w szukaniu patrona. Nie polecam chodzenia osobiście z CV. Jeden komornik mnie przyjął i powiedział, że ma pełen zespół, ale jak coś się zwolni to będą pierwszą, do której zadzwoni (go szanuję), drugi jak usłyszał, że mówię sekretarce, że ja do pana komornika z cv, to ze swojego pokoju krzyknął, że mam zostawić u sekretarki i on się zapozna. Zero zainteresowania i szansy na wytłumaczenie sprawy. Z cv się nie dowie, że jestem przyszłą aplikantką i szukam patrona :)

Polecam za to metodę masówki - wysyłanie maila z cv do każdego komornika z miasta. Kopiuj-wklej. Po dwóch godzinach miałam telefon od zainteresowanej osoby. Mam nadzieję, że zatrudni mnie na umowę i wtedy poznam ten zawód.

pistollo przejrzę oferty pracy w służbach. Zawsze interesowała mnie praca w policji.

A nie przydzielą Ci patrona z urzędu? To już lepiej być prokuratorem niż policjantem.
 
unlucky5 napisał:
dom aplikanta nie jest az tak drogi (w moim mniemaniu).
Taka opinia w kwestii aktualnych cen domu aplikanta jest faktycznie dosyć odosobniona :D
 
Powrót
Góra