Wyegzekwowanie praw autorskich - w praktyce

  • Autor wątku Autor wątku Rhotax
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
R

Rhotax

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2009
Odpowiedzi
3
Witam.
Przeczytałem kilka postów związanych z tematem praw autorskich do 'utworu' i gdy już - powiedzmy - znamy wszystkie przepisy, artykuły i niby wszystko jest jasne i oczywiste...to ja i tak mam ciągle obawy jeśli chodzi o praktykę.

Weźmy taką sytuację.
Załóżmy, że negocjuję z firmą produkującą deski snowboardowe i chce im zaproponować do realizacji pewien projekt graficzny (mój). Po kilku rozmowach stwierdzili, że nie mogą wykonać dla mnie jednej sztuki (oczywiście odpłatnie) tak aby ta cena nie była dla mnie astronomiczna. Natomiast jeśli im się spodoba projekt, to mogą pomyśleć nad wykonaniem takiej deski seryjnie. Jeszcze nie rozmawialiśmy o formie płatności czy czegoś takiego za użyczenie im 'mojego dzieła' do wykorzystania komercyjnego. Zainteresowali się moim opisem i chcą żebym im przesłał ten projekt do podejrzenia.
No właśnie...tu jakimś cudem na chwilę zaiskrzył we mnie błysk rozsądku :) I zobaczyłem ten mroczny ale bardzo realny scenariusz, tzn.: wysyłam im ten projekt (nawet niech będzie pomniejszony, nie do końca ostry itd.), a oni odpisują "nie podoba nam się", a za chwilę widzę w sklepach deski z tą grafiką, delikatnie zmodyfikowane (np. wywalili mój nick, zmienili kolor itd.) ale ewidentnie widać, że jest to zupełnie inny styl grafik na deski niż wszystkie, które do tej pory widać i realizuje mój projekt i założenia.

I teraz do sedna. Bo to był tylko jeden z przykładów, ale to o co pytam odnosi się do każdego projektu graficznego:
Nie widzę tego, nie widzę jak wygląda rozprawa i jakie są argumenty w trakcie takiej rozprawy gdy jest dwoje 'ludzi' z dwoma plikami i udowadniają, który był utworzony pierwszy i przez kogo :)
W jaki sposób ja udowodnię, że to ja jestem autorem tego projektu, a nie że skopiowałem ich ? Przecież nawet na podstawie tej mojej 'miniaturki' ktoś u nich może odwzorować ten projekt na większy format. Po prostu nie widzę racjonalnych argumentów, którymi mógłbym na 100% przekonać kogokolwiek (oprócz moich znajomych :/), że to ja to wymyśliłem, ja zrobiłem pierwszy itd.

Jak powinienem się ... zabezpieczyć zanim wyślę do nich swój projekt ?
Jak wygląda potem w praktyce egzekwowanie praw do swojego projektu ? Czy ktoś widział, zna rozprawy w takiej sprawie ? Jakie były argumenty, które przekonały sąd albo jakie okazały się zupełnie bezużyteczne ?

Z góry dziękuję za odpowiedź.
 
Wita,

kwestie zabezpieczenia autorstwa utworu były już wielokrotnie poruszane na tym forum. Nie jest to rzeczywiście temat prosty i oczywisty. Najlepszym zabezpieczeniem jest oczywiście wydanie (rozpowszechnienie) oficjalne dzieła na jakimś materialnym nośniku lub, np. nadanie w TV. A jeśli nie to trzeba mieć zarchiwizowany proces twórczy (pliki źródłowe - robocze, wersje pośrednie, oryginały w maksymalnej rozdzielczości, etc). Praktyka pokazuje, że jest to wystarczające. Dodatkowo takie materiały przed ich rozpowszechnieniem można podpisać kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub parafować u prawnika / notariusza w celu nadania materiałom daty pewnej.

Przekazując materiał drugiej stronie można spisać z nią umowę o poufności i niewykorzystywaniu przekazywanych projektów, utworów, informacji, etc.

Co do kreacji utworu na wzór istniejącego (czyli np. wygenerowania własnej grafiki na podstawie przekazanego wzoru) - to mamy następujące przypadki:

- opracowanie utworu - kiedy wykorzystano istotną część elementów twórczych z utworu pierwotnego - wtedy na rozpowszechnianie takiego utworu niezbędne jest pozwolenie autora utworu pierwotnego - Art.2. upaipp.
Jak wygląda potem w praktyce egzekwowanie praw do swojego projektu ? Czy ktoś widział, zna rozprawy w takiej sprawie ? Jakie były argumenty, które przekonały sąd albo jakie okazały się zupełnie bezużyteczne ?
Istota tkwi w tym, że polskie prawo nie jest oparte o precedens, więc każda sprawa sądowa będzie miała indywidualny charakter, i nie ma się co specjalnie opierać na konkretnych przebiegach procesów. To co na jednym procesie może mieć znaczenie, w innym może okazać się nieistotne, zwłaszcza, że sam charakter prawa autorskiego powoduje, że decydować będą niuanse i szczegóły, więc każdy przypadek będzie inny.

I warto też zdawać sobie sprawę, że prawo autorskie, zarówno w przypadkach sporów wielkich, jak i tych małych jest w w chwili obecnej w przypadkach wielu sądów I instancji traktowane jako przysłowiowa tabula rasa - wyniki procesów budzą wiele kontrowersji. Na szczęście sądy apelacyjne już o wiele lepiej traktują te sprawy, zaś orzeczenia SN są OK.

Nie siląc się na oryginalność - autor sam musi zostać ekspertem w zakresie prawa autorskiego przed rozpowszechnieniem swoich prac... no i zwracać uwagę na to, co jest napisane w umowach, nawet na końcu, przysłowiowym drobnym druczkiem...
 
Powrót
Góra