R
Rajkocik
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2023
- Odpowiedzi
- 18
Witam wszystkich,
mianowicie od 6-7 miesięcy nie jestem z matką moich dzieci (mamy ich trójkę, najstarsze ma 7 lat), zostawiła mnie, bo sobie kogoś znalazła. Do zeszłego tygodnia dzieliliśmy się opieką nad dziećmi ale było co raz gorzej. Mieszkała u babci 2 ulice dalej, dzieci zameldowane są u mnie, tutaj jest ich dom, przedszkole obok, całe ich życie. |
Miesiąc temu przyjechał jej nowy facet do niej, a że dowiedziałem się, że to złodziej i siedział w kryminale 4 lata, wypisywał do mnie różne groźby, że mnie pobije itd. bałem się dawać tam dzieci, najstarszy syn nie chciał tam iść i był 3 tygodnie ze mną. W zeszłym tygodniu prosiła mnie, żebym przyprowadził najstarszego syna, bo na drugi dzień chce iść z dziećmi gdzieś do bajkolandu, zgodziłem się. Na następny dzień dostałem wiadomość, że dzieci i ona pojechali do swojej matki do miasta 350km stąd, od tamtego momentu utrudnia mi kontakt z dziećmi, a wręcz zabrania mi kontaktu, nie odpisuje na moje wiadomości, a jak odpiszę to tylko "dzieci dobrze". Nie mamy za sobą sprawy sądowej, nie jest złożony na ten moment żadnen wniosek do sądu.
Co mogę zrobić w takim przypadku? Czy mogę tam jechać po dzieci? Co jeśli nie będzie mi chciała ich dać? Czy mogę zadzwonić po policję w takim wypadku?
Proszę o jakiekolwiek informację, pozdrawiam
mianowicie od 6-7 miesięcy nie jestem z matką moich dzieci (mamy ich trójkę, najstarsze ma 7 lat), zostawiła mnie, bo sobie kogoś znalazła. Do zeszłego tygodnia dzieliliśmy się opieką nad dziećmi ale było co raz gorzej. Mieszkała u babci 2 ulice dalej, dzieci zameldowane są u mnie, tutaj jest ich dom, przedszkole obok, całe ich życie. |
Miesiąc temu przyjechał jej nowy facet do niej, a że dowiedziałem się, że to złodziej i siedział w kryminale 4 lata, wypisywał do mnie różne groźby, że mnie pobije itd. bałem się dawać tam dzieci, najstarszy syn nie chciał tam iść i był 3 tygodnie ze mną. W zeszłym tygodniu prosiła mnie, żebym przyprowadził najstarszego syna, bo na drugi dzień chce iść z dziećmi gdzieś do bajkolandu, zgodziłem się. Na następny dzień dostałem wiadomość, że dzieci i ona pojechali do swojej matki do miasta 350km stąd, od tamtego momentu utrudnia mi kontakt z dziećmi, a wręcz zabrania mi kontaktu, nie odpisuje na moje wiadomości, a jak odpiszę to tylko "dzieci dobrze". Nie mamy za sobą sprawy sądowej, nie jest złożony na ten moment żadnen wniosek do sądu.
Co mogę zrobić w takim przypadku? Czy mogę tam jechać po dzieci? Co jeśli nie będzie mi chciała ich dać? Czy mogę zadzwonić po policję w takim wypadku?
Proszę o jakiekolwiek informację, pozdrawiam