K
Kamilrrr555
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2020
- Odpowiedzi
- 1
Piszę do Państwa z prośbą o pomoc w całkowicie nie zrozumiałej sytuacji jaka nas spotkała.
Dnia 22.08.2020 byłem wraz z moją żoną na spotkaniu rodzinnym. Na spotkaniu tym znajdowała się osoba która została zakażona COVID19. Ja wraz z żoną zostaliśmy zgłoszeni do sanepidu, który nałożył na nas kwarantanne dnia 01.09 do dnia ujemnego wyniku testu. Nie mieliśmy żadnych objawów zakażenia, a potrzebowaliśmy ujemny wynik testu, ponieważ żona jest w ciąży i dnia 04.09 miała mieć ważne badania prenatalne. Testy wykonaliśmy dnia 02.09.(11 dnia od spotkania) Już podczas wykonywania testu zauważyliśmy nieprawidłowość w badaniu żony ponieważ podczas wymazu na próbce pojawiła się krew z naczyńka nosowego. Badanie nie zostało powtórzone, ale w związku z brakiem objawów nie przejmowaliśmy się tą nieprawidłowością. Dnia 03.09 otrzymaliśmy wynik badania, ja miałem wynik ujemny, a żona otrzymała wynik dodatni! Nie muszę opowiadać jakie było nasze zdziwienie, gdy mimo ciągłego przebywania ze sobą, spania w jednym łóżku nasze wyniki były inne. W związku z sytuacją została nałożona na nas izolacja do dnia 10.09. Następnie Pani z sanepidu zadzwoniła do Nas i zapytała się czy mieszkamy razem, po czym nałożyła na mnie (osobę zdrową!) kolejne 10 dni izolacji do 21 września! Powodem według urzędniczki było stwierdzenie że moja żona jest chora i zakaża, więc ostatni dzień kontaktu z osobą chorą będę mieć 10 września i od tej pory nakłada na mnie kolejne 10 dni izolacji. Po telefonie do sanepidu otrzymałem wiadomość że w związku z wytycznymi osoba zakaża 10 dni od dnia zakażenia dla tego na taki czas nakładają kwarantanne na osoby z kontaktu. 10 dni od kontaktu mojej żony z osobą zakażoną minęło 1.09 i od tej pory według urzędników jest osobą nie zagrażającą zakażeniu innych. W związku z tym uważam że, trzymanie mnie osoby zdrowej, 31 dni od zakażenia mojej żony jest kompletnie nieracjonalne. Na nic zdały się argumenty że skoro żona zakaża przez 10 dni od zakażenia, a ja nie zostałem zakażony przez 11 dni stałego kontaktu to tym bardziej nieprawdopodobne jest zakażenie po 31 dniach. Jestem cukrzykiem, ruch jest mi potrzebny do funkcjonowania, dodatkowo dnia 15.09 żona będzie miała wykonywane pierwsze badanie USG ciąży, a ja jako przyszły ojciec przez niewytłumaczalną niekompetencje urzędniczą nie będę mógł w tym ważnym dla mnie wydarzeniu wziąć udziału. Bardzo proszę o pomoc!
Dnia 22.08.2020 byłem wraz z moją żoną na spotkaniu rodzinnym. Na spotkaniu tym znajdowała się osoba która została zakażona COVID19. Ja wraz z żoną zostaliśmy zgłoszeni do sanepidu, który nałożył na nas kwarantanne dnia 01.09 do dnia ujemnego wyniku testu. Nie mieliśmy żadnych objawów zakażenia, a potrzebowaliśmy ujemny wynik testu, ponieważ żona jest w ciąży i dnia 04.09 miała mieć ważne badania prenatalne. Testy wykonaliśmy dnia 02.09.(11 dnia od spotkania) Już podczas wykonywania testu zauważyliśmy nieprawidłowość w badaniu żony ponieważ podczas wymazu na próbce pojawiła się krew z naczyńka nosowego. Badanie nie zostało powtórzone, ale w związku z brakiem objawów nie przejmowaliśmy się tą nieprawidłowością. Dnia 03.09 otrzymaliśmy wynik badania, ja miałem wynik ujemny, a żona otrzymała wynik dodatni! Nie muszę opowiadać jakie było nasze zdziwienie, gdy mimo ciągłego przebywania ze sobą, spania w jednym łóżku nasze wyniki były inne. W związku z sytuacją została nałożona na nas izolacja do dnia 10.09. Następnie Pani z sanepidu zadzwoniła do Nas i zapytała się czy mieszkamy razem, po czym nałożyła na mnie (osobę zdrową!) kolejne 10 dni izolacji do 21 września! Powodem według urzędniczki było stwierdzenie że moja żona jest chora i zakaża, więc ostatni dzień kontaktu z osobą chorą będę mieć 10 września i od tej pory nakłada na mnie kolejne 10 dni izolacji. Po telefonie do sanepidu otrzymałem wiadomość że w związku z wytycznymi osoba zakaża 10 dni od dnia zakażenia dla tego na taki czas nakładają kwarantanne na osoby z kontaktu. 10 dni od kontaktu mojej żony z osobą zakażoną minęło 1.09 i od tej pory według urzędników jest osobą nie zagrażającą zakażeniu innych. W związku z tym uważam że, trzymanie mnie osoby zdrowej, 31 dni od zakażenia mojej żony jest kompletnie nieracjonalne. Na nic zdały się argumenty że skoro żona zakaża przez 10 dni od zakażenia, a ja nie zostałem zakażony przez 11 dni stałego kontaktu to tym bardziej nieprawdopodobne jest zakażenie po 31 dniach. Jestem cukrzykiem, ruch jest mi potrzebny do funkcjonowania, dodatkowo dnia 15.09 żona będzie miała wykonywane pierwsze badanie USG ciąży, a ja jako przyszły ojciec przez niewytłumaczalną niekompetencje urzędniczą nie będę mógł w tym ważnym dla mnie wydarzeniu wziąć udziału. Bardzo proszę o pomoc!