Wykonanie zastępcze po naprawie w ASO z OC sprawcy?

  • Autor wątku Autor wątku stachu54
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
stachu54

stachu54

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2010
Odpowiedzi
24

Poszukuję SKUTECZNEGO prawnika + rzeczoznawcy motoryzacyjnego do sporu z ASO po (bezcelowej?) naprawie po kolizji

o wykonanie zastępcze lub zwrot kosztów bezcelowej naprawy, jeśli okaże się że od początku powinna być stwierdzona szkoda całkowita.

TLDR:
liczne wady naprawy pokolizyjnej, auto wracało do ASO 3-krotnie, ASO obecnie odmawia woli potwierdzenia i niejako zmusza do wykonania zastępczego, ale na mój koszt i tylko w zakresie potwierdzenia występowania wad. W tym czasie skończyła się gwarancja producenta, awarie występujące np. w dniu odbioru usuwałem na mój koszt, potwierdzaliśmy wspólnie występowanie wad i podejmowano działania mające je usunąć, po ostatnim odbiorze zgłosiłem dalsze występowanie wad, na ten moment ASO nie widzi zasadności ich sprawdzania - tak i tych które już miało usuwać, jak i tych które twierdzi, że nie są związane z kolizją, a są cechą modelu (więc wadą?) lub zużyciem eksploatacyjnym, choć żadne nie występowały przed kolizją, a niektóre objawy o ile powiązane były zgłaszane reklamacyjnie.

Przy okazji prośba o podpowiedź w stanie na dziś - wezwanie do zapłaty z ASO:
23.06.2026r. odbieram wezwanie do zapłaty od kancelarii reprezentującej ASO od naprawy pokolizyjnej - dotyczy 50% VAT do faktury oraz dopłata 50% całkowitej ceny 1 opony (amortyzacja w PZU). Wzywam ASO do podjęcia dalszych działań w sprawie usunięcia problemów występujących po ostatniej naprawie, natomiast ASO bardzo enigmatycznie, ale konsekwentnie się od tego miga.
  • Czy w takiej sytuacji lepiej nie płacić tego VATu, powołując się na nieosiągnięcie zamierzonego efektu zleconej naprawy (jakim jest przywrócenie pojazdu do stanu sprzed kolizji) i nieuznanie zasadności wystawienia faktury, czekać przy tym na sprawę sądową o zapłatę, żeby powołać dowód z opinii biegłego i w niej dochodzić ustalenia odpowiedzialności?
  • Czy w tej sytuacji sprawa o zapłatę będzie się toczyć swoim tokiem, a ustalenie odpowiedzialności niezależnie od niej? Wówczas lepiej zapłacić to teraz z zastrzeżeniem zwrotu, czy nie płacić, a złożyć pozew wraz z ustanowieniem zabezpieczenia?
Chronologia istotnych zdarzeń w sprawie:
auto w stanie praktycznie idealnym, na gwarancji, 21.12.2025r. ma kolizję i trafia do ASO na naprawę z OC sprawcy.
(praktycznie, bo drobne wady które się pojawiały, były zgłaszane, ale niestwierdzone przez ASO, o czym dalej)
Rozległość uszkodzeń i nieusuniętych problemów sugeruje że może wystąpić szkoda całkowita, ale mam przypuszczenia że ASO na siłę ograniczało zakres naprawy i wybrało naprawę, żeby łatwo zarobić
Gwarancja producenta kończy się 2.02.2026r., a 12.02.2026r. ASO wydaje pojazd po naprawie.
Ta informacja może mieć dalej kluczowe znaczenie, bo ASO część problemów po kolizji zrzuca na wady modelu albo wiek auta, zupełnie ignorując tak i wcześniejsze zgłoszenia gwarancyjne, jak i upłynięcie gwarancji w czasie pobytu w ASO.
Po pierwszym odbiorze auta stwierdzam liczne uchybienia i objawy które nie występowały przed kolizją.
Podczas przeglądu pokolizyjnego (który, jak się okazało dopiero po odbiorze, musiałem zrobić samemu), diagnosta stwierdza (wówczas jako ciekawostkę i bez żadnej dokumentacji) brak wymiany np. przekładni kierowniczej, która na fakturze z ASO jest wymieniona.
Ubezpieczyciel OC sprawcy na tym etapie odmawia dalszego uczestnictwa w likwidacji szkody, powołując się na możliwość reklamacji jakości naprawy.
Zarazem rzeczoznawca ubezpieczyciela na oględzinach poserwisowych potwierdza ogólnikowo fakt występowania zgłaszanych problemów.
W tym ubezpieczyciel odmawia transportu do ASO odległego o 250km od miejsca mojego zamieszkania, od praktycznie samego początku odmawia zresztą pojazdu zastępczego, więc jestem zmuszony samodzielnie wielokrotnie dostarczać pojazd na kołach i organizować auto zastępcze, co także przedłuża sprawę.
Auto wraca kilkukrotnie do ASO: 14.03.2026r. następuje obopólne stwierdzenie występujących problemów, choć jazda odbyła się bez mistrza serwisu, który miał być na niej obecny, jedynie z przedstawicielem działu likwidacji szkód, kompletnie z brakiem przygotowania ze strony ASO do ujawnienia zgłaszanych problemów: musiałem sam jeździć po okolicy i szukać dróg odpowiednich do demonstracji każdego rodzaju zgłaszanego problemu.
Już w trakcie tej jazdy, obrazującej problemy zaczyna się umywanie rąk: część z objawów która pojawiła się po kolizji np. gasnąca elektronika pojazdu, stuki w słupkach B kierowcy i pasażera - pan z likwidacji szkód określił jako "to auto już nie jest nowe", "to wada modelu zgłaszana przez wielu użytkowników" oraz "ja tego nie słyszę", czy "żebyśmy uznali to za związane z kolizją, musi Pan sobie powołać niezależnego rzeczoznawcę".
Zresztą, kiedy po pierwszym odbiorze auta stwierdziłem istotną różnicę w kolorze malowanych elementów, pan z ASO stwierdził że koloru nie da się dobrać tak by nie było różnicy, a lakier w ciągu pół roku powinien od słońca wyglądać tak samo, co jest nieprawdą, gdyż w zupełnie innym ASO mój brat na takim samym kolorze nadwozia miał idealnie dobrany lakier, natomiast dowodzi to jak próbują zmylić klienta ładnymi słowami i pseudo-rzeczowym podejściem, powołując się na technologię producenta, a w istocie mieląc auta w centrach napraw powypadkowych własnej grupy kapitałowej, ale bez jakiegokolwiek nadzoru marki nad jakością tych napraw.
Dochodzi też problem opon, z których ubezpieczyciel początkowo uznał tylko jedną w 50%, ale technologia producenta nie pozwalała na jej wymianę bez ryzyka uszkodzenia napędów w przypadku rozbieżności w głębokości bieżnika wszystkich opon.
Po pertraktacjach z ubezpieczycielem OC sprawcy uznano zasadność wymiany 4 opon ale tylko przez ASO, również z amortyzacją 50%.
Poprosiłem o likwidację szkody w zakresie opon z mojego AC z dnia kolizji, z regresem z OC sprawcy: rzeczoznawca AC zbadał stare opony, zadeklarował że ubezpieczalnia odstąpiła od amortyzacji opon i od 2 lat pokrywają 100% wartości opon w takich przypadkach. ASO jednak odmówiło likwidacji z AC, oczekując z mojej strony dopłaty do opon przy likwidacji z OC sprawcy, twierdząc że na pewno z AC też będzie amortyzacja.
Problem w tym, że moja dopłata 50% ceny opon w istocie wynosiłaby powyżej 100% ceny rynkowej opon, a zarazem ubezpieczalnia OC sprawcy odmawia zasadności wymiany 4 opon, jeśli dokonam ich zakupu poza ASO, na wolnym rynku.
"Na szczęście" sprawa pertraktacji w przedmiocie sposobu procedowania naprawy ciągnęła się tak długo, że zmieniłem opony na letnie, przy okazji czego okazało się że ASO wydało pojazd jako nadający się do jazdy, bez zwrócienia uwagi na rozcięcie profilu uszkodzonej opony po wewnętrznej stronie! Opona nie pękła tylko dlatego, że to runflat, a ja poruszałem się w granicy dopuszczalnych prędkości, w innym wypadku to zaniedbanie mogłoby być tragiczne w skutkach.
Po naciskach na leasingodawcę i ze strony leasingodawcy na ASO (włączyli ich po mojej kolizji w sieć warsztatów partnerskich) finalnie ASO jest w stanie zorganizować pojazd zastępczy i przyjąć auto na dalszą naprawę w dniu 23.03.2026r.
9.04.2026r. ASO kontaktuje się z informacją że pojazd będzie gotowy do odbioru na dniach i tym samym 11.04.2026r. pojazd odbieram.
Podobno wymieniono przekładnię kierowniczą "na gwarancji części", okazało się że brakowało np. spinek osłon nadkola lub innych elementów, wymieniono łączniki stabilizatora, krzyżak kolumny kierowniczej - podobno wyeliminowało to wszystkie zgłaszane problemy.
Niestety w dniu odbioru stwierdzam że o ile wyeliminowano liczne stuki z zawieszenia (które po naprawie słyszalne były przez cały czas poruszania się pojazdem) i ocieranie osłon podczas skrętów, to nie rozwiązano większości zgłaszanych problemów.
Mało tego, w dniu odbioru pojazdu po przejechaniu poniżej 100km w drodze do domu, dochodzi do dużego wycieku z układu chłodzenia, w konsekwencji dalej przegrzania silnika i jednocześnie do ubytku oleju.
ASO twierdzi że awaria nie ma związku z kolizją, ani też nie powstała wskutek ich prac, więc w ramach assistance marki pojazd trafia do najbliższego - innego - ASO na naprawę.
Naprawa będzie wykonana płatnie na mój koszt, z uwagi na brak gwarancji w pojeździe.
ASO wykonujące naprawę pokolizyjną sugeruje, że inne ASO może też zweryfikować występowanie pozostałych objawów, które zgłaszałem, a wciąż nie zostały usunięte i zgłosiłem je po odbiorze z ostatniej naprawy.

Nie jestem pewien czy w rozmowie telefonicznej pada wprost stwierdzenie że rozliczą się wewnętrznie, mimo że to inna grupa kapitałowa, ale działają w ramach jednej marki - jeśli nie pada wprost, to jest mocno sugerowane i dorozumiane.
W mailowej informacji koordynator serwisu z ASO od naprawy pokolizyjnej informuje natomiast w bardzo zawoalowany sposób, jak się później okazało, że w zasadzie oni już nie poczuwają się do usunięcia zgłaszanych problemów, ani nawet potwierdzenia ich występowania.
Być może dlatego, że warunkiem wydania pojazdu po ostatniej naprawie pokolizyjnej było podpisanie dokumentu, że odbieram pojazd bez zastrzeżeń, bez wykonania przeze mnie choćby jazdy testowej. Z tym, że nie zrzekłem się tam prawa do reklamacji/rękojmii, nie stwierdziłem wykonania naprawy poprawnie, kompletnie i bez wad, a wady naprawy z uwagi na ich charakter mogłem stwierdzić dopiero w toku przejechania kilkudziesięciu kilometrów - nie byłoby to możliwe ani na placu, ani w okolicy ASO.
Nowe ASO wykonuje płatną naprawę wycieku płynu chłodniczego, ale między wierszami daje mi znać, że pojazd po naprawie pokolizyjnej jest zbyt ryzykowny by nim jeździć, zwłaszcza przy braku gwarancji, a w ramach marki są jedną wielką rodziną - początkowo myślałem że chodzi o rozliczenie obiecanej weryfikacji problemów, teraz domyślam się że nie powiedzą na siebie złego słowa. Finalnie nie podejmują tej weryfikacji.
 
c.d.:
Odbieram pojazd 7.05.2026r. i od tamtej pory w sprawie nic się nie dzieje.
23.06.2026r. odbieram wezwanie do zapłaty - jak wyżej.

Po moim trzecim mailu z wezwaniem do wskazania wprost w jaki sposób usuną zgłaszane problemy, ASO stwierdziło że ponieważ już wykonało naprawę po zgłoszeniu przeze mnie problemów i ich jazda testowa po naprawie nie wykazała występowania problemów, to fakt że je następnie zgłosiłem jako dalej występujące nie obliguje ich ani do dalszej diagnozy, ani nawet do uczestnictwa w jeździe testowej podczas której wystąpienie tych problemów będzie oczywiste - zresztą poczas takiej jazdy, z ich podejściem mogą stwierdzić, że "oni nic nie słyszą".
Co jednak ciekawsze, po moim wezwaniu do usunięcia wad naprawy pod rygorem wykonania zastępczego, ASO deklaruje gotowość usuwania wad o ile zostaną udokumentowane przez niezależny warsztat lub inne ASO, ale na mój koszt, podkreślę ponownie: odmawiając jakiegokolwiek uczestnictwa w stwierdzeniu ich występowania - czym w pewnym sensie zmuszają mnie do wykonania zastępczego (???) i wyrażają na nie zgodę, ale tylko w zakresie stwierdzenia, a nie dalszej diagnozy i naprawy.
Zarazem wydaje mi się, że odrzucenie reklamacji w zakresie wad naprawy, z uzasadnieniem że przed złożeniem przeze mnie tej reklamacji nie stwierdzono występowania wad, samo w sobie jest bezprawne (czy tak?), jako nie znajdujące oparcia w jakiejkolwiek weryfikacji zgłoszonego problemu, bo taka nie nastąpiła.
Zaznaczę że sprzedaż auta w obecnym stanie nie wchodzi w grę: pomijam że przez tę sprawę przedłużyłem leasing, ale nie wezmę na siebie odpowiedzialności za wady ukryte, a pełna informacja nawet o moim stanie wiedzy oznacza sprzedaż po znacznie zaniżonej cenie w stosunku do cen transakcyjnych, egzemplarzy tak naprawdę bardziej zużytych w całokształcie, ale bez problemów wynikających z niepoprawnej naprawy?

Tworzą nam się rozdzielne wątki sprawy:

  1. usunięcie problemów w pojeździe typu kierownica która nie jest prosto, samoczynne skręcanie w prawo, trzaski z układu kierowniczego, liczne stuki zawieszenia, kołysanie pojazdu, niestabilność w zakrętach, niepoprawnie dobrany kolor i inne pomniejsze problemy - poprzez albo zobowiązanie ASO do pełnego i poprawnego wykonania naprawy albo wykonanie zastępcze i zwrot jego kosztów przez ASO,
  2. ustalenie odpowiedzialności ASO i związku z kolizją w zakresie pozostałych objawów które pojawiły się po kolizji: gasnąca elektronika, stuki ze słupków (z powodu utraty sztywności nadwozia lub zmiany jego geometrii)
alternatywnie ad. 1. oraz ad.2.: w związku z rozległością skutków kolizji, stwierdzenie niezasadności naprawy i zasadności orzeczenia szkody całkowitej, zwrot kosztów naprawy i zasądzenie z OC sprawcy szkody całkowitej?
Pytanie też jakie w ogóle mamy możliwości oraz co jest sensownym kierunkiem, o które poboczne aspekty w tej sprawie warto w ogóle walczyć:
3. ustalenie odpowiedzialności importera w zakresie występowania wad pojazdu, których objawy występowały wcześniej, były zgłaszane w ramach gwarancji ale nie diagnozowane przez różne ASO ("nie występuje", "nie udało nam się potwierdzić") jak np. zapach płynu chłodniczego, który mógł być objawem istniejącej wady, niepoprawnie diagnozowanej, jeśli przyczyną awarii i wycieku nie była kolizja ani naprawa, tylko wada która już istniała w pojeździe, albo niepoprawnie wykonana wcześniejsza naprawa gwarancyjna - w tym zobowiązanie do pokrycia kosztu awarii która nastąpiła w dniu odbioru pojazdu z ASO oraz jej potencjalnych długofalowych następstw,
4. ustalenie odpowiedzialności importera w zakresie występowania wad pojazdu, których objawy nie wystąpiły do momentu kolizji, a wystąpiły natychmiast po niej (gasnąca elektronika, stuki ze słupków) - "ten typ tak ma", "to już nie jest nowe auto" - jeśli to są znane wady/problemy modelu to postępowanie w ramach "rękojmii", wad ukrytych, których ujawnienie nie nastąpiło w okresie gwarancji być może z powodu postoju pojazdu w ASO po kolizji, a skoro są rozpoznawane jako wady ukryte - nie musiały wystąpić w okresie gwarancji by sprzedawca/importer za nie odpowiadał? Innymi słowy: jeśli coś nie występowało przed kolizją, a nie ma z nią związku, było wadą ukrytą.

5. likwidacja szkody na oponach z AC z regresem z OC sprawcy lub w inny sposób pozwalający na likwidację 100% bez dopłat przekraczających cenę rynkową pod rygorem nieuznania ich przez OC sprawcy.
6. zwrot wszelkich innych kosztów wynikających z konieczności długotrwałej likwidacji szkody i wielokrotnego dostarczania pojazdu do ASO, w tym zwrot kosztów pojazdu zastępczego o ile nie będzie organizowany przez ASO/warsztat, kosztów powstałych wskutek przedłużenia leasingu, kosztów upoważnień - etc. Spadku wartości pojazdu z tytułu szkody także jeszcze nie otrzymałem - z powodu niezakończonej naprawy.
Wartość przedmiotu sporu co najmniej: faktura za naprawę ok. 78k w tym niespełna 8k VAT z dopłatami, które mam teraz rzekomo do zapłaty.
W przypadku szkody całkowitej, wartość pojazdu do AC z dnia kolizji, o ile pamięć mnie nie myli 113-118k (netto+50% VAT). Wartość do AC po kolizji na poziomie 90-94k (netto +50% VAT)
Wartość rynkowa/ogłoszeniowa około 150k w dniu kolizji.

Pytanie dodatkowe w tym kontekście, na ile w przypadku wykonania zastępczego, jeśli w ogóle będzie ono celowe, można dochodzić oprócz poprawnej naprawy mechanicznej również ponownego poprawnego dobrania koloru i malowania, na ile lepiej uzyskać za to zwrot pieniędzy jako wadliwie wykonana naprawa, a na ile np. domagać się zwrotu za oklejenie pojazdu w jeden spójny kolor.
 
Nikt tego nie przeczyta w całości. Zadaj konkretne pytanie.
Po drugie - zaakceptowałeś regulamin tego forum przy zakładaniu konta. Tam kiedyś była mowa o zakazie szukania pomocy poza forum.
Pozdrawiam
 
Żeby była jasność, to nie jest szukanie pomocy poza forum - to informacja że rozumiem, że sprawa nie jest do rozwiązania postem na forum z którego jedyny sensowny byłby "idź do radcy prawnego" - wiem że wymaga działania, szukam poleceń osób/kancelarii doświadczonych w tym konkretnie temacie. Wydaje mi się że to osobne kategorie działań.

Nie mogę edytować postu głównego, więc kluczowe pytania teoretyczne:
  1. czy zasadne jest dla naprawy po kolizji traktować ją jako dzieło, którego zamierzonym skutkiem jest przywrócenie pojazdu do stanu sprzed kolizji?
  2. jako poszkodowany w kolizji oraz leasingobiorca pojazdu - JDG - na podstawie jakich przepisów mogę oczekiwać, że ASO merytorycznie rozpatrzy reklamację, jeśli ASO odmawia weryfikacji zgłoszonych problemów, oraz jakie przepisy regulują odpowiedzialność za prawidłową realizację umowy, zakładając że nie rękojmia z k.c. ani u.o.p.k?
  3. czy wykonanie zastępcze jest zasadne, gdy ASO odmawia udziału w potwierdzeniu występowania wad po naprawie, opierając się na tym że po poprzednim zgłoszeniu podjęto działania zmierzające do usunięcia wad i po nich, wewnętrzną jazdę testową która wad nie wykryła, podobnie jak wewnętrzna jazda testowa po pierwotnej naprawie?
  4. czy skoro ASO wymusza na mnie potwierdzenie istnienia wad na mój koszt w innym serwisie, mogę domagać się zwrotu kosztów - i w jakim trybie?
  5. czy na podstawie takiego postępowania mogę dokonać wykonania zastępczego w całości, czy potrzebuję do niego orzeczenia sądu?
  6. czy wstrzymywać płatność VAT 50% + dopłatę 50% za amortyzowane części, liczyć że w ewentualnej sprawie o zapłatę uda się uzyskać opinię biegłego, w oparciu o którą ASO zostanie zobligowane do pokrycia kosztów wykonania zastępczego, a kwotę mogę samodzielnie zaliczyć na poczet kosztów wykonania zastępczego?
 
stachu54 napisał:
Żeby była jasność, to nie jest szukanie pomocy poza forum -(...) szukam poleceń osób/kancelarii doświadczonych w tym konkretnie temacie.
Masz rozdwojenie jaźni?
Przecież na forum nikt nie poprowadzi tej sprawy. Nawet za kasę :)
 
forg napisał:
Masz rozdwojenie jaźni?
Przecież na forum nikt nie poprowadzi tej sprawy. Nawet za kasę :)
Na forum ktoś może pomóc, gdy ktoś szuka porady. Dlatego na forach jest zasada, by nie prosić o pomoc poza forum, np. o porady na priv, żeby te darmowe porady służyły też ogółowi.
Natomiast częścią pomocy na forum jest też podzielenie się doświadczeniem nie tylko w teorii, ale i w zakresie poleceń.
Dzięki za merytoryczne i kulturalne podejście
 
Powrót
Góra