M
mar-457
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2022
- Odpowiedzi
- 2
Dzień dobry, sprawa jest dość skomplikowana, więc post też będzie długi.
W maju 2021, moja mama zamówiła dwa okna w jednej z największych firm zajmujących się produkcją i montażem okien w okolicy (podkreślam to, bo po tak dużej firmie nie spodziewałbym się takiego zachowania). Jako że mieszkam w innym mieście, zdalnie jej z tym pomogłem i dokonałem opłaty w jej imieniu, ale faktura była na nią. Na fakturze widnieje opłata za kupno okien i ich montaż.
Na montaż firma miała 9 miesięcy, jednak wydłużyli ten czas, za zgodą mamy, w lutym 2022 z powodu, jak twierdzili, przedłużenia pracy na dużej inwestycji. Nowy termin montażu podali na maj 2022, i sam prezes firmy słownie obiecał ze dorzuci rolety za darmo za opóźnienie z ich winy. Przyszedł maj i zaczęły się kolejne problemy. Monterzy nie przyjechali, po telefonie mamy 26 maja, przedstawiciel firmy powiedział ze jedno z okien uległo uszkodzeniu w magazynie i konieczne będzie ponowne jego wykonanie, co wydłuży termin realizacji do końca czerwca, a dokładny termin ustalą telefonicznie w okolicach połowy czerwca. Faktycznie, skontaktowali się z mamą 16 czerwca. Przedstawiciel firmy powiedział ze okna są już gotowe i mogą przyjechać je zakładać praktycznie następnego dnia, ale w związku z rosnąca inflacją, żądają dopłaty 2000 zł (mama zapłaciła 3100 zł przy zamówieniu, wiec jest to ponad połowa początkowej wartości zamówienia). Mama dyskutowała z przedstawicielem, ale na nic się to nie zdało. W końcu zdenerwowana, pojechała do siedziby firmy i jakimś trafem spotkała w wejściu prezesa któremu wyjaśniła sytuacje. On na to że „takie są teraz realia”, „sam nie jest z tego zadowolony” i że „nic na to nie poradzi”.
Po tym incydencie postanowiłem wziąć sprawę w swoje ręce i osobiście pojechać do firmy, co wiązało się z długą podróżą po Polsce. Gdy dojechałem do siedziby firmy, przedstawiłem sprawę sekretarce, która skierowała mnie do przedstawiciela handlowego. Ten oprowadził mnie po magazynie, pokazał okna wykonane na wymiar do domu mamy, i powtórzył swoje roszczenie o dopłatę. Powiedziałem ze jest to nieakceptowalne i żądałem spotkania z prezesem. Zostałem skierowany powrotnie do sekretarki, która powiedziała że prezesa nie ma. Wychodząc zauważyłem ze oprócz mojego samochodu, pod siedzibą stoją tylko trzy auta, w tym Porsche Panamera, wiec postanowiłem przestawić samochód w mniej widoczne miejsce i zaczekać 30 minut do zamknięcia się sklepu. Jak podejrzewałem, prezes wyszedł z firmy niedługo po zamknięciu, więc do niego podszedłem i przedstawiłem mu sytuacje. On powtórzył to samo co powiedział mamie i zakończył mówiąc „albo pan dopłaci, albo nie zobaczy pan ani okien, ani pieniędzy”. Przyznam, że trochę mnie to wyprowadziło z równowagi,
Sytuacja jest naprawdę komiczna. Nie mam pojęcia jakie kroki prawne mógłbym podjąć w tej sprawie, nigdy nie miałem styczności z sądownictwem.
W maju 2021, moja mama zamówiła dwa okna w jednej z największych firm zajmujących się produkcją i montażem okien w okolicy (podkreślam to, bo po tak dużej firmie nie spodziewałbym się takiego zachowania). Jako że mieszkam w innym mieście, zdalnie jej z tym pomogłem i dokonałem opłaty w jej imieniu, ale faktura była na nią. Na fakturze widnieje opłata za kupno okien i ich montaż.
Na montaż firma miała 9 miesięcy, jednak wydłużyli ten czas, za zgodą mamy, w lutym 2022 z powodu, jak twierdzili, przedłużenia pracy na dużej inwestycji. Nowy termin montażu podali na maj 2022, i sam prezes firmy słownie obiecał ze dorzuci rolety za darmo za opóźnienie z ich winy. Przyszedł maj i zaczęły się kolejne problemy. Monterzy nie przyjechali, po telefonie mamy 26 maja, przedstawiciel firmy powiedział ze jedno z okien uległo uszkodzeniu w magazynie i konieczne będzie ponowne jego wykonanie, co wydłuży termin realizacji do końca czerwca, a dokładny termin ustalą telefonicznie w okolicach połowy czerwca. Faktycznie, skontaktowali się z mamą 16 czerwca. Przedstawiciel firmy powiedział ze okna są już gotowe i mogą przyjechać je zakładać praktycznie następnego dnia, ale w związku z rosnąca inflacją, żądają dopłaty 2000 zł (mama zapłaciła 3100 zł przy zamówieniu, wiec jest to ponad połowa początkowej wartości zamówienia). Mama dyskutowała z przedstawicielem, ale na nic się to nie zdało. W końcu zdenerwowana, pojechała do siedziby firmy i jakimś trafem spotkała w wejściu prezesa któremu wyjaśniła sytuacje. On na to że „takie są teraz realia”, „sam nie jest z tego zadowolony” i że „nic na to nie poradzi”.
Po tym incydencie postanowiłem wziąć sprawę w swoje ręce i osobiście pojechać do firmy, co wiązało się z długą podróżą po Polsce. Gdy dojechałem do siedziby firmy, przedstawiłem sprawę sekretarce, która skierowała mnie do przedstawiciela handlowego. Ten oprowadził mnie po magazynie, pokazał okna wykonane na wymiar do domu mamy, i powtórzył swoje roszczenie o dopłatę. Powiedziałem ze jest to nieakceptowalne i żądałem spotkania z prezesem. Zostałem skierowany powrotnie do sekretarki, która powiedziała że prezesa nie ma. Wychodząc zauważyłem ze oprócz mojego samochodu, pod siedzibą stoją tylko trzy auta, w tym Porsche Panamera, wiec postanowiłem przestawić samochód w mniej widoczne miejsce i zaczekać 30 minut do zamknięcia się sklepu. Jak podejrzewałem, prezes wyszedł z firmy niedługo po zamknięciu, więc do niego podszedłem i przedstawiłem mu sytuacje. On powtórzył to samo co powiedział mamie i zakończył mówiąc „albo pan dopłaci, albo nie zobaczy pan ani okien, ani pieniędzy”. Przyznam, że trochę mnie to wyprowadziło z równowagi,
Sytuacja jest naprawdę komiczna. Nie mam pojęcia jakie kroki prawne mógłbym podjąć w tej sprawie, nigdy nie miałem styczności z sądownictwem.