B
Brune2
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2017
- Odpowiedzi
- 16
Witam; to co tak może groźnie wygląda w tytule tematu jest tylko niewinną chęcią zrobienia prezentu nieznajomej dziewczynie na Walentynki. Pracuję w aptece i może w listopadzie zeszłego roku obsługiwałem przez chwilę młodą dziewczynę, rocznik 2003. Ja oczywiście jestem starszy, mam prawie 30 lat (proszę bez komentarzy że jestem dla niej za stary itp., jeśli tak uzna to sama mi oznajmi). Długo to nie trwało bo przyniosła receptę z jedną pozycją której nie miałem na stanie i powiedziałem że zamówię na jutro, dałem karteczkę z nr do odbioru i tyle. Na odchodnym popatrzyłem na nią przez chwilę, ona tak jakby też i uśmiechnęła się przyjaźnie oraz ładnie się pożegnała. Nie chcę przeceniać jej uśmiechu, może po prostu ogólnie na co dzień jest miła, jednak kobiety inaczej uśmiechają się do mnie na pożegnanie, jeśli w ogóle. Przechodząc bardziej do konkretów, mam tylko adres i nazwisko tej dziewczyny, czyli to co mogłem odczytać z recepty. Planuję wysłać na ten adres kwiaty z okazji Walentynek i w dołączonej karteczce napisać pokrótce że już się raz widzieliśmy i bardzo chciałem się z nią skontaktować i zaproponować znajomość a jej adres to jedyny kontakt jaki miałem, i zostawić do siebie namiar, np. maila. Czytałem że oficjalnie nie powinienem tak robić bo to jest właśnie to co napisałem w tytule tematu; dostałem czyjeś dane osobowe w związku z wykonywaną pracą i nie powinienem ich wykorzystywać w celu pozazawodowym. Ale tak po ludzku, skoro nie udostępniam tego adresu osobom trzecim (nie licząc oczywistej konieczności przy wysyłce kwiatów) i wykorzystuję go w prywatnym, ale takim niegroźnym, a wręcz życzliwym celu, to czy mogą mnie z tego tytułu spotkać jakieś nieprzyjemności, np. w pracy, gdzie zaznaczam mam dobrą opinię i zależy mi żeby ją zachować, a gdyby doszło do konwersacji mailowej w której bym napisał że ja to ja i byłoby wszystko jasne? Co ogólnie myślicie o tym pomyśle, prawnie i pozaprawnie, bardziej życiowo?