Wyłudzenie kredytu na cudze dane w Neste Bank

  • Autor wątku Autor wątku roszej
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
R

roszej

Użytkownik
Dołączył
02.2009
Odpowiedzi
88
Witam,

moich sąsiadów (starsze małżeństwo) spotkała taka przykra sprawa. Ktoś wyłudził na dane tej starszej Pani kredyt w Neste Banku za pośrednictwem platinum financial doradcy finansowi sp. z o.o. sp.k. Ludzie ci dowiedzieli się o tym fakcie, gdy przyszła do nich umowa spłaty kredytu na kwotę 48 tysięcy.
Ja dowiedziałem się dopiero teraz bo poprosili mnie o pomoc. Niestety ich budżet miesięczny jest niewielki, do tego maja pod opieką swoją wnuczkę przez co przyczepił się też PCPR (z powodu tych problemów).
Sprawę zgłosili na policji, otrzymali potwierdzenie, że toczy się postępowanie pod nadzorem prokuratora i prowadzi je wydział przestępczości gospodarczej, lecz mimo to bank cały czas twierdzi, że musza płacić kredyt - rata około 400zł, a potem wystąpić o zwrot w pozwie cywilnym. Ciężko jest im też uzyskać jakiekolwiek informacje o całej sprawie, policjantka która prowadzi postępowanie mówi tylko aby uzbroili się w cierpliwość.

Nie wiadomo gdzie zawarto umowę i w jaki sposób np za pośrednictwem internetu?
Kobieta ma 760 zł emerytury, więc raczej nawet nie ma zdolności kredytowej.
Nie zgubiła żadnych dokumentów, ma ten sam dowód od prawie 8 lat.

Na prawnika ich niestety nie stać bo w tej chwili wiążą koniec z końcem ledwo. Chciałbym im jakoś pomóc ale też nie wiele mogę zrobić. Myślałem o wystosowaniu jakiegoś pisma do banku o wstrzymanie windykacji, załączając papiery z policji, że toczy się postępowanie.

Czy ktoś orientuje się w temacie i udzieliłby kilku wskazówek ?
 
Sprawę zgłosili na policji, otrzymali potwierdzenie
I dla nich to koniec sprawy.

mimo to bank cały czas twierdzi, że musza płacić kredyt
W takim razie bank albo nie wie o przestępstwie, które zgłosili, albo jeśli wie - to ordynarnie kłamie, bo inaczej tego nie nazwę.

Ciężko jest im też uzyskać jakiekolwiek informacje o całej sprawie, policjantka która prowadzi postępowanie mówi tylko aby uzbroili się w cierpliwość.
Dziwne, że ktokolwiek z nimi w ogóle rozmawia. Nie są pokrzywdzonymi w tej sprawie. Pokrzywdzony jest bank, to bank stracił pieniądze.

Nie wiadomo gdzie zawarto umowę i w jaki sposób np za pośrednictwem internetu?
I nie będzie wiadomo, to nie ich sprawa.

Kobieta ma 760 zł emerytury, więc raczej nawet nie ma zdolności kredytowej.
Jak ktoś wyłudza kredyt w banku fałszując dokument, jakim jest umowa, najprawdopodobniej także fałszując dowód osobisty, to już naprawdę sfałszowanie zaświadczenia o zarobkach to nie jest dla niego problem...

Nie zgubiła żadnych dokumentów, ma ten sam dowód od prawie 8 lat.
Dane mogli wziąć skądinąd, a dowód osobisty mógł być fałszywy.

Na prawnika ich niestety nie stać bo w tej chwili wiążą koniec z końcem ledwo.
Na dziś nie ma takiej potrzeby, a jakby bank pozwał - to bez problemu w opisanej sytuacji znajdą kogoś za koszty. Kwota kredytu jest na tyle duża, że zwrot kosztów zastępstwa będzie znaczący, a sprawa łatwa do wygrania, bo wystarczy podważyć podpis - niemożliwe, żeby był tej kobiety.

Myślałem o wystosowaniu jakiegoś pisma do banku o wstrzymanie windykacji, załączając papiery z policji, że toczy się postępowanie.
A jak wygląda ta windykacja?
 
Na chwilę obecną regularnie płacili raty w obawie o komornika - jak wspomniałem są pod nadzorem Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Windykacją na chwilę obecną straszy ich bank, twierdząc że muszą kredyt spłacać. Wpłacili już około 3 tysięcy złotych ale powiedziałem im wczoraj, aby zaprzestali to robić bo nie odzyskają tych pieniędzy.

Czyli wydaje się być dobrym pomysłem napisanie pisma do banku z podłączoną kopią zawiadomienia o toczącym się postępowaniu ?
 
Na chwilę obecną regularnie płacili raty w obawie o komornika - jak wspomniałem są pod nadzorem Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie.
Nie sądziłem, że ktoś może być aż tak nierozsądny... Sprawa z bardzo prostej stała się właśnie bardzo skomplikowana. Bo dłużnik twierdzi, że ktoś na jego dane wyłudził kredyt, a mimo to go spłaca? Dlaczego? Uważając, że jest winien pieniądze? Tak to wygląda.

Windykacją na chwilę obecną straszy ich bank, twierdząc że muszą kredyt spłacać.
No przecież przyznali dług, nikt kto nie jest winien pieniędzy nie spłaca cudzych kredytów. To się da odkręcić, ale strasznie zagmatwali.

Wpłacili już około 3 tysięcy złotych ale powiedziałem im wczoraj, aby zaprzestali to robić bo nie odzyskają tych pieniędzy.
A prawnik kosztowałby mniej niż 500 za poradę. I byłoby z głowy już dawno. Bo na tym etapie jeszcze zastępstwo nie byłoby konieczne.

Czyli wydaje się być dobrym pomysłem napisanie pisma do banku z podłączoną kopią zawiadomienia o toczącym się postępowaniu ?
Możliwe, że byłoby to dobrym pomysłem, ale biorąc pod uwagę ile już napsuli, to najlepszym pomysłem będzie nie kontaktować się z bankiem. W ogóle. Takie pismo nic nie zmieni, a jeszcze nawypisują jakichś bzdur.
 
no tak łatwo powiedzieć, sam bym w życiu nie zapłacił ale jednak to starsze osoby i kitu można im nawciskać. Podejrzewam, że to wszystko w obawie o utratę prawa do opieki nad wnuczką.

Podsumowując jakie najlepiej poczynić kroki, konkretnie ?
 
Podsumowując jakie najlepiej poczynić kroki, konkretnie ?
W tej chwili dokładnie żadne. To nie jest i nigdy nie był ich dług. Zwrot tych 3 tysięcy można sobie darować, ale następne 400 - zanieść do radcy prawnego lub adwokata, a nie do banku.

Natomiast docelowo trzeba całkowicie zaprzeczyć istnieniu długu. Tylko niech sami żadnych pism nie piszą, bo to się źle skończy. Potem oczywiście bank ich pozwie, wtedy pani podniesie, że to nie jej podpis, a najprawdopodobniej (banki kserują dowód osobisty kredytobiorcy) także nie jej dowód. I na tym się dla nich sprawa zakończy całkowicie. A to, czy bank odzyska od przestępcy pieniądze, czy też nie, to już jest sprawa banku i przestępcy. Oni nawet się nie dowiedzą.

W razie telefonów z windykacji - "nie uznaję długu" i kliknąć rozłącz. Koniec rozmowy.
 
Powrót
Góra