Wyłudzenie kredytu, unieważnienie umowy

  • Autor wątku Autor wątku dj135790
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dj135790

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2017
Odpowiedzi
8
Dzień dobry.
Mam problem: 12 czerwca w godzinach późnowieczornych dostałem sms-a, iż paczka, którą zamówiłem została wstrzymana z powodu gabarytów i należy dopłacić, aby nie została zwrócona. W wiadomości był również link przekierowujący do stron z wyborem banku do szybkiego przelewu. Jako, że zamawiałem wówczas dość dużą rzecz to dałem się nabrać i kliknąłem w link, następnie mój bank (Getin Bank), co przeniosło mnie na stronę logowania do banku. Wszystko wyglądało identycznie, strona była szyfrowana (https), zatem bez podejrzeń zalogowałem się, po czym wpisałem kod z sms-a. Następnie w krótkim odstępie czasu dostałem kilka sms-ów z kodami, których jednak nie wpisywałem. W pewnym momencie dostałem sms-a informującego mnie o przyznaniu kredytu. Po wejściu na konto okazało się, że zniknęły z niego moje oszczędności (7 tysięcy złotych) oraz wpłynęło na nie około 90 tysięcy złotych kredytu. Natychmiast zadzwoniłem na infolinie, aby zablokować konto (kwestia kilku minut od sytuacji). Dyspozytorka poinformowała mnie, iż saldo wynosi około 90 tysięcy i że zgłosi sprawę do działu bezpieczeństwa. Poinformowała również, iż są duże szanse odzyskanie moich pieniędzy. Następnego dnia zadzwoniłem do Banku, gdzie dowiedziałem się, że pomimo blokady złodziejom udało się wypłacić 28 tysięcy złotych z kredytu wziętego na moje nazwisko. Sprawa została zgłoszona na policje 13 czerwca (sobota), na co mam potwierdzenie. W następnym tygodniu z pomocą konsultanta bankowego napisałem reklamację owych transakcji oraz procedury kredytowej. Uzyskanie odpowiedzi trwało dwa miesiące. W międzyczasie bank sam zgłosił sprawę do prokuratury w Warszawie, w wyniku czego otrzymałem pismo potwierdzające, iż jestem osobą poszkodowaną oraz, że poszkodowanych jest kilkudziesięciu. Dostałem również maila przestrzegającego przed tą metodą oszustwa, niestety nie na czas. Skontaktował się ze mną również departament windykacji, jednak na informację, iż kredyt jest oszustwem odstąpiono od wysyłania mi dalszych informacji o konieczności spłat rat (przynajmniej do dzisiaj). Po dwóch miesiącach otrzymałem informację, iż moja reklamacja została odrzucona i bank nie poczuwa się do odpowiedzialności. Dział reklamacji stwierdził przy tym, iż otrzymałem sms-y informujące, co się dzieje, co jednak nie jest prawdą, gdyż wśród screenów sms-ów przedłożonych policji jako dowód w sprawie nie ma żadnego o rozpoczęciu procedury kredytowej z kodem sms - jedynie informacja o fakcie dokonanym, tj przyznaniu środków. W efekcie około tygodnia później z pomocą radcy prawnego napisałem listem poleconym odwołanie do rzecznika praw klienta (instytucji wewnętrzna Getinu) i dzisiaj (8 września) ponownie otrzymałem odpowiedź odmowną - bank domaga się spłaty uznając, że dopóki nie otrzyma prawomocnego potwierdzenia, iż transakcje były efektem przestępstwa umowa obowiązuje i zobowiązany jestem do spłaty rat kredytu, podkreślę, którego nie zaciągnąłem.

Teraz planuję udać się do sądu bankowego, ale nie Wiem, czy on zajmuje się w ogóle takimi sprawami, więc sprawa pewnie znajdzie koniec w sądzie zwykłym. I teraz moje pytanie: czy ma to w ogóle sens? Czy mam szansę wygrać taką sprawę i uzyskać unieważnienie umowy (albo raczej stwierdzenie nieważności, bo przecież od początku była nieważna) czy może sobie darować i po prostu z bólem i poczuciem niesprawiedliwości zapłacić ten kredyt?

Jestem na skraju wyczerpania nerwowego i proszę o pomoc.
 
Powrót
Góra