Wymeldowanie z pomocą Sądu albo Policji?

  • Autor wątku Autor wątku biedrek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

biedrek

Użytkownik
Dołączył
03.2006
Odpowiedzi
303
Witam. Czytałem mnóstwo postów dotyczących możliwości wymeldowania kogoś z mieszkania- jednakże z takim przypadkiem się nie spotkałem dlatego piszę post.
Mieszkanie, którego dotyczy kwestia jest własnością matki. Mieszka w nim i jest zameldowana matka, ojciec i ich córka oraz wnuczka. I właśnie o córkę się rozchodzi- ma problemy z alkoholem. Notorycznie wpada "w cug" i znika z domu na kilka lub kilkanaście dni. Zaniedbuje swoją córkę do tego stopnia, że niedawno sąd ograniczył jej prawa rodzicielskie. Jest pod nadzorem kuratora, częstym gościem w domu jest dzielnicowy albo wydział dochodzeniowo-śledczy.
Matka pracuje za zachodnią granicą, jest w domu tylko w weekendy. Ojciec jest inwalidą- nie ma obu nóg i porusza się tylko w obrębie domu na wózku.
Matka zaczyna obawiać się że córka tracąc możliwość finansowania imprez zacznie jej wynosić z domu rzeczy itp. Oczywiście ma dość ciągłych kłótni, wizyt policji itd.
Pytanie brzmi- czy w takiej sytuacji opinia policji, kuratora, sądu,sąsiadów czy kogokolwiek może pomóc w wymeldowaniu córki z mieszkania? Bo dopóki jest zameldowana to rozumiem że matka musi wpuszczać ją do domu? A co jej grozi za to że jej nie wpuści?
Nie wiem czy to ma jakieś znaczenie ale córka nie płaci za mieszkanie, nie dokłada się do rachunków, nie pracuje.
 
Zameldowanie nie ma nic wspólnego z prawem do lokalu. Chyba jeszcze ze dwa pokolenia muszą minąć zanim ludzie to zrozumieją.

Wypowiedzieć umowę użyczenia i adieu.
 
Nie pisze przecież nic o prawie do lokalu- matka po prostu nie chce by córka tam dłużej przebywała. I nikt nie mówi o tym ze boja się utraty lokalu- tylko boją się że w pijackim amoku rozkradnie nie swój dobytek...
Nie było żadnej umowy użyczenia-córka od urodzenia po prostu tam mieszka- więc co mają wypowiedzieć?
 
biedrek napisał:
Nie pisze przecież nic o prawie do lokalu- matka po prostu nie chce by córka tam dłużej przebywała.

Piszesz:

biedrek napisał:
Bo dopóki jest zameldowana to rozumiem że matka musi wpuszczać ją do domu?


biedrek napisał:
Nie było żadnej umowy użyczenia-córka od urodzenia po prostu tam mieszka- więc co mają wypowiedzieć?

Była - ustna umowa użyczenia. Należy ją wypowiedzieć pisemnie, z ZPO, dając czas na wyprowadzkę. Potem naliczać opłatę za bezumowne korzystanie z lokalu i skierować wniosek do sądu o eksmisję.
 
Ostatnia edycja:
Już rozumiem- chodziło mi o to iż córka twierdzi że dopóki jest tam zameldowana to matka musi fizycznie wpuścić ją do domu- tzn że jeśli na przykład wymieni zamki lub po prostu nie będzie chciała otworzyć to córka ma prawo wezwać policję, która umożliwi jej wejście do domu. Tak przynajmniej twierdzi córka- że dowiedziała się tego od policjanta. Tylko czy policja ma taką władzę? Czy ma prawo nakazać komuś wpuszczenie innej osoby do jego domu?

A co do umowy- to rozumiem że matka ma ją wysłać na dane córki i swój własny adres + ZPO? Jaki jest czas jaki musi dać jej na wyprowadzkę? Czy następnego dnia po upłynięciu terminu do wyprowadzki może złożyć wniosek o eksmisję, czy musi jeszcze odczekać jakiś czas?
 
biedrek napisał:
Już rozumiem- chodziło mi o to iż córka twierdzi że dopóki jest tam zameldowana to matka musi fizycznie wpuścić ją do domu- tzn że jeśli na przykład wymieni zamki lub po prostu nie będzie chciała otworzyć to córka ma prawo wezwać policję, która umożliwi jej wejście do domu. Tak przynajmniej twierdzi córka- że dowiedziała się tego od policjanta. Tylko czy policja ma taką władzę? Czy ma prawo nakazać komuś wpuszczenie innej osoby do jego domu?


Racja, poczytaj o "naruszeniu posiadania". Wymiana zamków lub niewpuszczenie będzie bezprawiem, ale nie ma nic wspólnego z zameldowaniem.



biedrek napisał:
A co do umowy- to rozumiem że matka ma ją wysłać na dane córki i swój własny adres + ZPO? Jaki jest czas jaki musi dać jej na wyprowadzkę? Czy następnego dnia po upłynięciu terminu do wyprowadzki może złożyć wniosek o eksmisję, czy musi jeszcze odczekać jakiś czas?

No wypadałoby dać ze 2 tygodnie na znalezienie mieszkania. Pozew o eksmisję można złożyć następnego dnia po terminie danym na wyprowadzenie się.
 
biedrek napisał:
Nic nie rozumiesz :)
Najlepiej jak wykluczysz ze swojego słownictwa "zameldowanie". Przyjmij, że coś takiego nie istnieje, będzie Ci łatwiej pojąć.
biedrek napisał:
Tylko czy policja ma taką władzę? Czy ma prawo nakazać komuś wpuszczenie innej osoby do jego domu?
Zainteresuj się tematami o naruszeniu/przywróceniu posiadania.
biedrek napisał:
A co do umowy- to rozumiem że matka ma ją wysłać na dane córki i swój własny adres + ZPO? Jaki jest czas jaki musi dać jej na wyprowadzkę? Czy następnego dnia po upłynięciu terminu do wyprowadzki może złożyć wniosek o eksmisję, czy musi jeszcze odczekać jakiś czas?
Najlepiej wręczyć osobiście z potwierdzeniem odbioru na kopii. Jeśli nie ma takiej możliwości, wysłać ZPO. Moim zdaniem najlepszym okresem jest pół roku. Nie chcę mi się teraz szukać, ale taki okres kilka razy padał w orzecznictwie, skąd się wziął, tego nie wiem :)
 
No może i masz racje- że nie rozumiem :)
Ale po tym co teraz poczytałem to córka narusza posiadanie przedmiotu we władaniu matki (domu) i należałoby wezwać do zaprzestania przez pozew o ochronę naruszonego posiadania i zakaz naruszeń ?
A co do zameldowania- wiem, że to tylko "biurokracja" nie dająca praw. No chociaż skoro jak już się ma ten meldunek to można żądać wpuszczenia do domu- to jednak jakieś "przywileje" on daje...
 
Dalej nie rozumiesz.
Jeśli matka nie wpuści córki do domu, zmieni zamki to naruszy posiadanie lokalu córce, a ta będzie miała prawo wejść w asyście policji.

Meldunek nie daje prawa do wejścia do mieszkania, nie daje żadnych praw ani przywilejów.
 
Ostatnia edycja:
Czyli córka jest "posiadaczem samoistnym"? Nawet jeśli nie zarządza tą nieruchomością tylko w niej przebywa? Nie płaci rachunków, nie ma na nią żadnych umów o świadczenie usług w tym adresie, nie wykonuje żadnych czynności naprawczych, konserwacyjnych itp? Jeśli by płaciła rachunki lub chociaż się do nich dokładała- to bym to zrozumiał. A jak to się ma do notorycznego opuszczania tego mieszkania na okresy kilku lub kilkunastodniowe?
 
biedrek napisał:
No chociaż skoro jak już się ma ten meldunek to można żądać wpuszczenia do domu- to jednak jakieś "przywileje" on daje...
Już napisałem, zapomnij o meldunku, tylko Ci się miesza.
Dla zrozumienia, nawet gdyby nie była zameldowana i tak może wejść skoro faktycznie tam mieszka i odwrotnie, jeśli opuści lokal dobrowolnie, zabierze swoje rzeczy, to nawet posiadając meldunek nic jej to w niczym nie pomoże.
To tak tylko w kwestii wyjaśnienia abyś dalej nie brnął w "zameldowanie".
 
No dobra- a co jeśli "uda się"- przyjmie wypowiedzenie umowy użyczenia i po okresie wypowiedzenia się wyprowadzi- albo wyjdzie ale pozostawi swoje ubrania?
Czy jeśli po kilku dniach wróci z policją to również będzie mogła wejść czy już nie będzie takiej możliwości? No bo opuści lokal nie dobrowolnie tylko z nakazu...
No bo rozumiem że jeśli w ogóle nie raczy się wyprowadzić to pozostanie walczenie o eksmisję?
 
biedrek napisał:
No bo rozumiem że jeśli w ogóle nie raczy się wyprowadzić to pozostanie walczenie o eksmisję?
Szczerze, idź do prawnika, nic nie rozumiesz, natomiast udzielając Tobie rad z których możesz wysnuć błędne wnioski, jak to cały czas robisz, wolę się powstrzymać. prędzej zaszkodzę, niż pomogę :)
 
Ostatnia edycja:
Hmm to może nieśmiało poproszę by udzielić mi podpowiedzi w taki sposób by moja interpretacja była zgodna z Twoją intencją ?:)
Na chwilę obecną jedno jest pewne- będzie pisane wypowiedzenie umowy użyczenia. Potem wniosek o eksmisję. A co dalej to czas pokaże
 
Powrót
Góra