L
lukasamd
Witam,
miałem dzisiaj nieco nieprzyjemną sprawę.
Wystawiłem ostatnio na allegro przedmiot - jedna osoba zalicytowała i pytała o możliwość zakończenia wcześniej i numer telefonu, druga pytała o możliwość szybszego zakończenia za zaproponowaną cenę (bez licytowania) - tej drugiej osobie odpisałem, aby licytowała, bo licytacja już trwa.
Pierwsza z tych osób dzwoniła - postanowiła kupić poza allegro, uzgodniłem co i jak - mam tu korespondencję mailową, sms, logi połączeń. Miałem jej podać numer do przelewu, niestety w międzyczasie odpisała mi ta druga osoba dziękując za informację. Pomyliłem maili i numer do przelewu wysłałem tej drugiej osobie, zamiast pierwszej. Zrobiła ona przelew, a ja odpisałem, że doszło do pomyłki i proszę o numer zwrotu.
Potem skontaktowałem się z osobą pierwszą, wysłałem jej dane, otrzymałem przelew i mam zamiar w poniedziałek wysłać towar zgodnie z ustaleniami.
Problemem jest druga osoba, która.. nie chce podać mi danych do zwrotu - ciągle uważa, że jestem zobligowany do wysłania jej towaru, a mail z numerem konta stanowi według niej umowę kupna-sprzedaży. Rzecz w tym że:
1. Ta osoba nawet nie licytowała.
2. Nie rozmawiałem z tą osobą, nic nie ustalałem.
3. Dawałem do zrozumienia, że powinna licytować.
4. Po pomyłce od razu poprosiłem o dane do zwrotu.
5. Nigdzie nie zaznaczałem, że zgadzam się na jej warunki.
6. W mailu z numerem konta zawarłem informacje o banku na jaki będzie - kontekst wypowiedzi pokazuje, że były wcześniej inne ustalenia (telefoniczne z osobą pierwszą).
Te wszystkie dane zgadzają się natomiast względem osoby pierwszej. No ale ta druga osoba nie chce podać danych i już, po prostu... Przelew od niej jeszcze nie doszedł, więc nawet nie wiem, czy faktycznie go zrobiła, no ale chciałbym wiedzieć, jak się za to zabrać - dla mnie to niemalże jak wymuszenie wydania towaru, bo przecież żadnej umowy kupna-sprzedaży nie było, ani słownej, ani mailowej.
Co mogę zrobić w takiej sytuacji? Jeżeli pieniądze dojdą - nie są moje i chcę je zwrócić.. tylko jak, skoro niedoszły kupujący tego nie chce? Myślę, aby iść ze sprawą na policję, rzecz w tym, że nie wiem, jak w ogóle to opisać, aby to miało ręce i nogi - bo aktualnie sprawa jest nieco komiczna.
miałem dzisiaj nieco nieprzyjemną sprawę.
Wystawiłem ostatnio na allegro przedmiot - jedna osoba zalicytowała i pytała o możliwość zakończenia wcześniej i numer telefonu, druga pytała o możliwość szybszego zakończenia za zaproponowaną cenę (bez licytowania) - tej drugiej osobie odpisałem, aby licytowała, bo licytacja już trwa.
Pierwsza z tych osób dzwoniła - postanowiła kupić poza allegro, uzgodniłem co i jak - mam tu korespondencję mailową, sms, logi połączeń. Miałem jej podać numer do przelewu, niestety w międzyczasie odpisała mi ta druga osoba dziękując za informację. Pomyliłem maili i numer do przelewu wysłałem tej drugiej osobie, zamiast pierwszej. Zrobiła ona przelew, a ja odpisałem, że doszło do pomyłki i proszę o numer zwrotu.
Potem skontaktowałem się z osobą pierwszą, wysłałem jej dane, otrzymałem przelew i mam zamiar w poniedziałek wysłać towar zgodnie z ustaleniami.
Problemem jest druga osoba, która.. nie chce podać mi danych do zwrotu - ciągle uważa, że jestem zobligowany do wysłania jej towaru, a mail z numerem konta stanowi według niej umowę kupna-sprzedaży. Rzecz w tym że:
1. Ta osoba nawet nie licytowała.
2. Nie rozmawiałem z tą osobą, nic nie ustalałem.
3. Dawałem do zrozumienia, że powinna licytować.
4. Po pomyłce od razu poprosiłem o dane do zwrotu.
5. Nigdzie nie zaznaczałem, że zgadzam się na jej warunki.
6. W mailu z numerem konta zawarłem informacje o banku na jaki będzie - kontekst wypowiedzi pokazuje, że były wcześniej inne ustalenia (telefoniczne z osobą pierwszą).
Te wszystkie dane zgadzają się natomiast względem osoby pierwszej. No ale ta druga osoba nie chce podać danych i już, po prostu... Przelew od niej jeszcze nie doszedł, więc nawet nie wiem, czy faktycznie go zrobiła, no ale chciałbym wiedzieć, jak się za to zabrać - dla mnie to niemalże jak wymuszenie wydania towaru, bo przecież żadnej umowy kupna-sprzedaży nie było, ani słownej, ani mailowej.
Co mogę zrobić w takiej sytuacji? Jeżeli pieniądze dojdą - nie są moje i chcę je zwrócić.. tylko jak, skoro niedoszły kupujący tego nie chce? Myślę, aby iść ze sprawą na policję, rzecz w tym, że nie wiem, jak w ogóle to opisać, aby to miało ręce i nogi - bo aktualnie sprawa jest nieco komiczna.