A
Adaczek
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2013
- Odpowiedzi
- 1
Witam Wszystkich!
Gdzies na poczatku kwietnia kupilam z mezem auto od handlarza w Niemczech.
Niby bylo wszystko ok, ale na trzeci tydzien samochod padl. Bylismy 300km od miejsca naszego zamieszkania w niemczech, wiec laweta i do domu.Nastepnego dnia wybralam sie z mezem do adwokata , ktory powiedzial nam ze sprawa nie jest "ciezka" i ze sie tego podejmie. Za pierwsza wizyte zaplacilam 200€. Z tego co wiem , to adwokat wyslal do handlarza jeden list. Po tym czekalismy dwa tygodnie i zadzwonilam do niego z zapytaniem jak nasza sprawa wyglada. Uslyszalam tyle, ze handlarz sie odezwal, nie chce miec sadow na glowie i chce zalatwic to sprawe polubownie a mianowicie ze zabiera auto a nam oddaje te pieniadze ktore zaplacilismy czyli 8000€. Po tym telefonie nawet sie ucieszylam ale nie na dlugo. Handlarz mial sie wstawic do mojego adwokata jednak tam nie dotarl. Po kolejnym telefonie z mojej strony dowiedzialam sie ze adwokat dzwoni do handlarza, lecz ten nie odbiera, wyslal mu fax na ktory tez nie uzyskal odpowiedzi.Na dzien dzisiejszy mija juz przeszlo poltora miesiaca a sprawa dalej sie nie ruszyla. Dzisiaj moj maz dzwonil do adwokata i dowiedzial sie ze moze to sie zakonczy na nastepny miesiac, ale teraz nie da rady. Tylko ze my nie mamy tyle czasu poniewaz na poczatku czerwca sie przeprowadzamy i nie mam zamiaru placic za lawete zeby go przewozic 270 km na nowe mieszkanie.I tu sie zaczynaja cyrki, poniewaz powiedzielismy adwokatowi , "jezeli nie zakonczy Pan sprawy do konca nastepnego tygodnia to rezygnujemy" , na to moj adwokat dobrze, jezeli tak chcecie to czekamy do konca tyg. jak nic sie nie uda to rezygnujecie i placice mi wynagrodzenie w wysokosci 800€. Jak ja to uslyszalam to myslalam ze zapadne. Niewiem czy on ma prawo brac od nas tyle kasy jesli 200€ juz wzial za pismo. Teraz doszedl tylko jeden fax ktory wyslal no i moze z 5 telefonow. Z tego co sie orientuje to za polaczenie powinien naliczyc sobie 20€ za kazde, no a niech i nawet za ten fax wezmie 200€ to nie mam zielonego pojecia jak mu wyszlo 800€ za nie zalatwiana sprawe gdzie nie mam od adwokata ani jednego dokumentu ktory wyslal. No nie mam nic .I powiedzcie mi jak wy to widzicie???? Bo dla mnie to jest paranoja. Na przepisach RVG sie nie znam, wiec a moge dojsc do cennika .Jak bym wiedziala ze tyle od nas wezmie to od razu wyslalabym auto do PL na naprawe a dolozylabym do tego 300€ i by byl spokoj. A tak 800€ wydac a nic z tego nie miec??? Troche to dziwne.....
Gdzies na poczatku kwietnia kupilam z mezem auto od handlarza w Niemczech.
Niby bylo wszystko ok, ale na trzeci tydzien samochod padl. Bylismy 300km od miejsca naszego zamieszkania w niemczech, wiec laweta i do domu.Nastepnego dnia wybralam sie z mezem do adwokata , ktory powiedzial nam ze sprawa nie jest "ciezka" i ze sie tego podejmie. Za pierwsza wizyte zaplacilam 200€. Z tego co wiem , to adwokat wyslal do handlarza jeden list. Po tym czekalismy dwa tygodnie i zadzwonilam do niego z zapytaniem jak nasza sprawa wyglada. Uslyszalam tyle, ze handlarz sie odezwal, nie chce miec sadow na glowie i chce zalatwic to sprawe polubownie a mianowicie ze zabiera auto a nam oddaje te pieniadze ktore zaplacilismy czyli 8000€. Po tym telefonie nawet sie ucieszylam ale nie na dlugo. Handlarz mial sie wstawic do mojego adwokata jednak tam nie dotarl. Po kolejnym telefonie z mojej strony dowiedzialam sie ze adwokat dzwoni do handlarza, lecz ten nie odbiera, wyslal mu fax na ktory tez nie uzyskal odpowiedzi.Na dzien dzisiejszy mija juz przeszlo poltora miesiaca a sprawa dalej sie nie ruszyla. Dzisiaj moj maz dzwonil do adwokata i dowiedzial sie ze moze to sie zakonczy na nastepny miesiac, ale teraz nie da rady. Tylko ze my nie mamy tyle czasu poniewaz na poczatku czerwca sie przeprowadzamy i nie mam zamiaru placic za lawete zeby go przewozic 270 km na nowe mieszkanie.I tu sie zaczynaja cyrki, poniewaz powiedzielismy adwokatowi , "jezeli nie zakonczy Pan sprawy do konca nastepnego tygodnia to rezygnujemy" , na to moj adwokat dobrze, jezeli tak chcecie to czekamy do konca tyg. jak nic sie nie uda to rezygnujecie i placice mi wynagrodzenie w wysokosci 800€. Jak ja to uslyszalam to myslalam ze zapadne. Niewiem czy on ma prawo brac od nas tyle kasy jesli 200€ juz wzial za pismo. Teraz doszedl tylko jeden fax ktory wyslal no i moze z 5 telefonow. Z tego co sie orientuje to za polaczenie powinien naliczyc sobie 20€ za kazde, no a niech i nawet za ten fax wezmie 200€ to nie mam zielonego pojecia jak mu wyszlo 800€ za nie zalatwiana sprawe gdzie nie mam od adwokata ani jednego dokumentu ktory wyslal. No nie mam nic .I powiedzcie mi jak wy to widzicie???? Bo dla mnie to jest paranoja. Na przepisach RVG sie nie znam, wiec a moge dojsc do cennika .Jak bym wiedziala ze tyle od nas wezmie to od razu wyslalabym auto do PL na naprawe a dolozylabym do tego 300€ i by byl spokoj. A tak 800€ wydac a nic z tego nie miec??? Troche to dziwne.....