P
PotrzebujePorady1 !
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2023
- Odpowiedzi
- 1
Dzien dobry, potrzebuję porady w temacie dla mnie absurdalnym.
Jako osoba która wynajmowała pokoje/mieszkania od lat jako najemca - trafiłam na człowieka od którego wynajęłam mieszkanie typu Janusz wynajmowania.
Umowa najmu trwała rok, wypowiedziałam ją z momencie kupna swojego mieszkania z miesięcznym okresem wypowiedzenia, pan przyjął do wiadomości zatwierdził. Na moje miejsce od razu znaleźli się nowi najemcy, wszystko poszło sprawnie. Przy wynajmie nie robiliśmy żadnego protokołu zdawczo-odbiorczego. Poinformował mnie o usterkach jakie są w mieszkaniu (pęknięty zlew np) ja zaakceptowałam, wszystko ok. Kaucja wpłacona na mieszkanie 2 tyś zł. Mieszkanie oddane ostatniego dnia miesiąca tj 31.07, właściciel od razu oddal mi kaucje przy przekazaniu kluczy.
Dzis tj. 7 dni po zakończeniu umowy i oddaniu mieszkania dzwoni do mnie, że doszukał się niesamowitych zniszczeń.. ( o mieszkanie dbałam chyba lepiej niż o swoje przyrzekam..) zarzucił mi, że drewniana podłoga która znajdowała się w pokoju jest cala zniszczona, że jeździłam po niej szlifierkom i biłam w nia mlotkiem... wysłał zdjęcia wgnieceń i zarysowań na parkiecie.
Ja jako miłośniczka drewnianego parkietu, mowie mu ze dbałam o podłogę jak o swoją i szczerze? wynajmowałam juz kilka mieszkań gdzie była taka podłoga i wszystkie byly w stanie wymagajacym cyklinowania, porysowane, dotknięte wiekiem i nie przywiązywałam uwagi do tego jakie ślady się na niej znajdują. Nie przyznaje się, do zarzutów jakie stawia mi pan i nie mam na sumieniu żadnych umyślnych szkód. Zapytałam czy ma pan zdjęcia z dnia wydania mi mieszkania, powiedział ze nie ale ma świadków w postaci syna i synowej którzy tam mieszkali i poswiadcza, że nie było takich sladow. Ja moge miec natomiast świadków w postaci mojej rodziny, ktora przyjeżdżając moze potwierdzić ze slady te juz znajdowaly się na podłodze.
Bardzo prosze o poradę co w danej sytuacji?
Pan wlasciciel mieszkania powiedział, że zgłasza sprawę na policje i do sądu skoro nie chce sie przyznać.
Czy powinnam na prawdę czuć się zaniepokojona w związku z zarzuconymi mi zniszczeniami?
Jako osoba która wynajmowała pokoje/mieszkania od lat jako najemca - trafiłam na człowieka od którego wynajęłam mieszkanie typu Janusz wynajmowania.
Umowa najmu trwała rok, wypowiedziałam ją z momencie kupna swojego mieszkania z miesięcznym okresem wypowiedzenia, pan przyjął do wiadomości zatwierdził. Na moje miejsce od razu znaleźli się nowi najemcy, wszystko poszło sprawnie. Przy wynajmie nie robiliśmy żadnego protokołu zdawczo-odbiorczego. Poinformował mnie o usterkach jakie są w mieszkaniu (pęknięty zlew np) ja zaakceptowałam, wszystko ok. Kaucja wpłacona na mieszkanie 2 tyś zł. Mieszkanie oddane ostatniego dnia miesiąca tj 31.07, właściciel od razu oddal mi kaucje przy przekazaniu kluczy.
Dzis tj. 7 dni po zakończeniu umowy i oddaniu mieszkania dzwoni do mnie, że doszukał się niesamowitych zniszczeń.. ( o mieszkanie dbałam chyba lepiej niż o swoje przyrzekam..) zarzucił mi, że drewniana podłoga która znajdowała się w pokoju jest cala zniszczona, że jeździłam po niej szlifierkom i biłam w nia mlotkiem... wysłał zdjęcia wgnieceń i zarysowań na parkiecie.
Ja jako miłośniczka drewnianego parkietu, mowie mu ze dbałam o podłogę jak o swoją i szczerze? wynajmowałam juz kilka mieszkań gdzie była taka podłoga i wszystkie byly w stanie wymagajacym cyklinowania, porysowane, dotknięte wiekiem i nie przywiązywałam uwagi do tego jakie ślady się na niej znajdują. Nie przyznaje się, do zarzutów jakie stawia mi pan i nie mam na sumieniu żadnych umyślnych szkód. Zapytałam czy ma pan zdjęcia z dnia wydania mi mieszkania, powiedział ze nie ale ma świadków w postaci syna i synowej którzy tam mieszkali i poswiadcza, że nie było takich sladow. Ja moge miec natomiast świadków w postaci mojej rodziny, ktora przyjeżdżając moze potwierdzić ze slady te juz znajdowaly się na podłodze.
Bardzo prosze o poradę co w danej sytuacji?
Pan wlasciciel mieszkania powiedział, że zgłasza sprawę na policje i do sądu skoro nie chce sie przyznać.
Czy powinnam na prawdę czuć się zaniepokojona w związku z zarzuconymi mi zniszczeniami?