L
lodz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2012
- Odpowiedzi
- 19
Dzień dobry, niedawno miałam wypadek komunikacyjny - sprawca zajechał mi drogę na ścieżce rowerowej na moim zielonym a sprawca miał zieloną strzałkę do skrętu. wjechałam rowerem w bok samochodu - drzwi pasażera. Sprawca nie wysiadł z samochodu, była dyskusja ze strony sprawcy "może się dogadamy" "to może zawiozę chociaż do szpitala" Sprawca również sugerował po moim "że takie urazy mogą wyjść za kila dni" że to niemożliwe i co pani opowiada.Nie zgodziłam się, sprawca mówi że jedzie bo będzie zakręcał. Odjechał z miejsca zdarzenia, powrócił za 5 min. W tym czasie wykonałam telefon na 112. Przyjechało pogotowie, policja. Zabrali na SOR z bólem nogi. Zrobili RTG - oprócz stłuczenia nic nie wykazało. Tomograf odpadł bo był kask i nie było uderzenia głową. L4 nawet nie zapytali. Na drugi dzień pojawiły się szumy w uszach, ból nogi się nie zmniejszał. W pracy urlop i zaczęły się wizyty u lekarzy. POZ odmówił L4 do decyzji ortopedy, szybko inny internista 3 dni L4 do wizyty ortopedy. Losowy ortopeda z abonamentu pracowniczego nogę pomacał oprócz krwiaka nie ma nic, a noga kuleje. Bez L4 z komentarzem "można do pracy i że nikt tego mi nie uzna". Ze względu na szumy w uszach zalecił wizytę u neurologa. Do pracy przystąpiłam po 3 dniowym urlopie. Neurolog wypisał skierowanie na TK głowa szyja. TK pokazało zniesienie lordozy szyjnej. Na tą chwilę szumy i huk w uszach i bóle odcinka szyjnego, noga nadal nie w formie. Zwolnienie od neurologa - już przerwane bo był powrót do pracy. Mam wrażenie, że lekarze traktują mnie jakbym przyszła p[o wyłudzenie odszkodowania. Jestem aktywna fizycznie rower, biegi teraz to odpada. Podpowiedzcie proszę co robić w tej sytuacji dalej? Czy brać prawnika? Czeka mnie jeszcze składanie zeznań. Sprawca przyznał się do winy.