P
pawel_1980
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2020
- Odpowiedzi
- 1
Dzień dobry,
W zeszłym roku miałem wypadek na Węgrzech na motocyklu - w jego wyniku trafiłem tam do szpitala. Raczej niczyja wina, dziura na drodze, pechowo wylądowałem i złamałem rękę. Policja zbadała mnie alkomatem (wynik oczywiście 0) po czym zabrano mnie do szpitala na prześwietlenia, badania i przetrzymano do następnego dnia na obserwacji.
Na drugi dzień policjant odwiedził mnie w szpitalu i dał pokwitowanie i powiedział, że moje prawo jazdy wzięli z depozytu szpitala do wyjaśnienia i teraz zostanie wysłane do Polski "drogą oficjalną". Żadnego mandatu nie dostałem, myślałem, że sprawa jest jasna, pech na drodze.
Minęło 10 miesięcy i prawa jazdy nadal nie mam, w urzędzie kazali czekać i nie wnioskować o duplikat. W końcu teraz dowiedziałem się przez ambasadę, że prawo jazdy jest w depozycie policji ponieważ prokuratora nie zamknęła sprawy. Ale nikt nigdy się ze mną nie kontaktował w tej sprawie, o nic nie pytał. Nie mam też żadnego kontaktu ani do policji ani tym bardziej prokuratury w na Węgrzech. Mam wrażenie, że oni nic nie robią w sprawie tego wypadku, bo nie było żadnych świadków a mnie o nic nie pytali.
Nie mam dokumentu, od prawie roku nie mogę prowadzić auta. I się zastanawiam ile tak mogą trzymać moje prawo jazdy. Dwa lata, pięć, ile tylko chcą? Utrudnia mi to mocno życie codzienne i dojazdy do pracy. Chciałem się dowiedzieć w jaki sposób mogę sprawę przyspieszyć by odzyskać w końcu dokument.
Z góry dziękuję za pomoc i podpowiedzi
W zeszłym roku miałem wypadek na Węgrzech na motocyklu - w jego wyniku trafiłem tam do szpitala. Raczej niczyja wina, dziura na drodze, pechowo wylądowałem i złamałem rękę. Policja zbadała mnie alkomatem (wynik oczywiście 0) po czym zabrano mnie do szpitala na prześwietlenia, badania i przetrzymano do następnego dnia na obserwacji.
Na drugi dzień policjant odwiedził mnie w szpitalu i dał pokwitowanie i powiedział, że moje prawo jazdy wzięli z depozytu szpitala do wyjaśnienia i teraz zostanie wysłane do Polski "drogą oficjalną". Żadnego mandatu nie dostałem, myślałem, że sprawa jest jasna, pech na drodze.
Minęło 10 miesięcy i prawa jazdy nadal nie mam, w urzędzie kazali czekać i nie wnioskować o duplikat. W końcu teraz dowiedziałem się przez ambasadę, że prawo jazdy jest w depozycie policji ponieważ prokuratora nie zamknęła sprawy. Ale nikt nigdy się ze mną nie kontaktował w tej sprawie, o nic nie pytał. Nie mam też żadnego kontaktu ani do policji ani tym bardziej prokuratury w na Węgrzech. Mam wrażenie, że oni nic nie robią w sprawie tego wypadku, bo nie było żadnych świadków a mnie o nic nie pytali.
Nie mam dokumentu, od prawie roku nie mogę prowadzić auta. I się zastanawiam ile tak mogą trzymać moje prawo jazdy. Dwa lata, pięć, ile tylko chcą? Utrudnia mi to mocno życie codzienne i dojazdy do pracy. Chciałem się dowiedzieć w jaki sposób mogę sprawę przyspieszyć by odzyskać w końcu dokument.
Z góry dziękuję za pomoc i podpowiedzi
Ostatnia edycja: