Wypadek rowerowy na szynach tramwajowych

  • Autor wątku Autor wątku fraksipon
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
F

fraksipon

Użytkownik
Dołączył
11.2009
Odpowiedzi
42
Bliska mi osoba upadła na szynach tramwajowych które są wzdłuż drogi, a są pozostałością po nieczynnym torowisku. Koło wpadło w szczelinę i spowodowało upadek i trwały uszczerbek na zdrowiu. Czy warto sądzić się z zarządcą drogi czy jego winy nie ma w cale? Proszę o wsparcie
 
A jaka winę zarządcy drogi widzisz w tym, ze rowerzysta wpadł kołem w torowisko na tej drodze?
 
Skoro wpadło w szczelinę to rowerzysta jechał wzdłuż torowiska i jego nie widział? Swoją drogą, było jakieś pionowe czy poziome oznaczenie, że jest torowisko czy coś?
 
"Nie szukam dziury w całym". W świecie rowerzystów nagminne są upadki w wyniku wpadnięcia w szczelinę. Zarządca dróg zlikwidował trasę tramwajową na tym odcinku, ale nie usunął szyn. Nie ma oznaczeń pionowych, ani poziomych dotyczących szyn tramwajowych. Faktycznie można winić rowerzystę, za to że wjechał w szczelinę podobnie jak kolarza na cienkich oponach że mu koło wpadło w kratkę od studzienki. Fakt jest taki, że doszło do wypadku ze sporym uszczerbkiem na zdrowiu, którego by nie było gdyby torowiska nie było. Skoro nie ma czynnej linii i nie będzie jej tam, to można mówić że nie poprawia to bezpieczeństwa.
Pytam Was bo się znacie na prawie o ocenę sytuacji.
 
fraksipon napisał:
doszło do wypadku ze sporym uszczerbkiem na zdrowiu, którego by nie było gdyby torowiska nie było.

Nie byłoby go również gdyby rowerzysta/-stka tamtędy nie jechał

Tak można gdybać długo ... moim zdaniem wina za to zdarzenie leży po stronie rowerzysty/-stki.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra