T
Timon1234
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2018
- Odpowiedzi
- 2
Witam jest to pierwszy mój post na forumprawne.org chial bym pozdrowic urzeczownikow jak i osoby opiekujące się tym forum
Przechodzę do sprawy :
na początku lutego na skrzyżowaniu ze światłami ogólnymi jechałem z droga z pierwszeństwem mając zielone światło, były trzy pasy lewy który był zamknięty (były słupki zabraniające wjazdu na pas) środkowy z nakazem jazdy prosto i prawy z nakazem jazdy prosto lub w prawo .
Jechałem środkowym pasem mając zielone światło zauważyłem ze auto przejechało przez skrzyżowanie troszeczkę zwolniłem z 50 km/h na okolo 45km/h nagle chce za nim przejechać następny samochód zatrzymał sie nagle na tych drugich kreskach ze skrzyżowania znowu trochę przyhamowalem do ok 35 km/h i nagle on wyjechał z pol metra do przodu zaczolem hamować lecz nie zdążyłem nie dało się było trochę ślisko a uciec w prawo nie moglem bo jechało auto obok a mój bus szeroki nie dało się tego uniknoc Pani z zielonego auta zatrzymała się i powiedziała ze to jest winna tego pana i będzie dla mnie świadkiem , wezwałem policje przyjechał samochodem jeden policjant wysłuchał każdego z nas wziol dokumenty posiedział w aucie wyszedł i powiedział ze wspólna wina 50/50 nie zgodziłem się z jego decyzja odmówiłem przyjęcia mandatu 2 razy mi mówił żebym przyjol (auto zaznaczone na czarno) Na zielono kobieta ktora po stłuczce zatrzymała sie jako swiadek na brązowo pan który zdążył przejechać i na czerwono pan ktory mial ze mna kolizje) . 2 dni po wypadku udałem sie do adwokata .
Adwokatowi opisałem cala sprawę powiedziałem ze nie przyjolem mandatu powiedzial ze bardzo dobrze bo tak to sprawa byla by przegrana , i ze mam byc spokojny ze bedzie ok ,pojechalem do rzeczoznawcy wycenil szkode , czekalem na jakas decyzje w sprawie stluczki w miedzy czasie przyszedl pierwszy manung ok 62e wyslalem go odrazu Panu Mecenasowi po paru dniach pojechalem do Pana Mecenasa i powiedzial mi ze wyslal pismo zeby walczyc o 30 procent mojej winy i ze tamta ubezpieczalnia twierdzi ze zaplacilem mandat a na samym poczatku rozmawialismy ze jestem nie wiiny i tylkon chce o to walczyc ze ten wypadek nie jest z mojej winy po 2 tygodniach dostalem telefon ze to moja wina byla i ze jest 60 procent mojej winy wspomnialem o manungu ze nastepny dostalem Pan mecenas każe mi go zapłaci i potem mozemy wystapic o 50/50 szkody jak policjant powiedzial tylko to bedzie kosztowac
Nie rozumiem tego wogule ,rozmawialem z kolega i on twierdzi ze Pan mecenas nie odwolal sie w terminie do mojego mandatu i przyjolem winne na siebie i dlatego tamta ubezpieczalnia wytargala 60 % mojej winy nie wiem co robic nie wiem co o tym sadzic prosze o opinie tego tematu i jakas porade co mam teraz robic mandatu do dzisiaj nie zaplacilemn
Przepraszam za błędy ortograficzne
Przechodzę do sprawy :
na początku lutego na skrzyżowaniu ze światłami ogólnymi jechałem z droga z pierwszeństwem mając zielone światło, były trzy pasy lewy który był zamknięty (były słupki zabraniające wjazdu na pas) środkowy z nakazem jazdy prosto i prawy z nakazem jazdy prosto lub w prawo .
Jechałem środkowym pasem mając zielone światło zauważyłem ze auto przejechało przez skrzyżowanie troszeczkę zwolniłem z 50 km/h na okolo 45km/h nagle chce za nim przejechać następny samochód zatrzymał sie nagle na tych drugich kreskach ze skrzyżowania znowu trochę przyhamowalem do ok 35 km/h i nagle on wyjechał z pol metra do przodu zaczolem hamować lecz nie zdążyłem nie dało się było trochę ślisko a uciec w prawo nie moglem bo jechało auto obok a mój bus szeroki nie dało się tego uniknoc Pani z zielonego auta zatrzymała się i powiedziała ze to jest winna tego pana i będzie dla mnie świadkiem , wezwałem policje przyjechał samochodem jeden policjant wysłuchał każdego z nas wziol dokumenty posiedział w aucie wyszedł i powiedział ze wspólna wina 50/50 nie zgodziłem się z jego decyzja odmówiłem przyjęcia mandatu 2 razy mi mówił żebym przyjol (auto zaznaczone na czarno) Na zielono kobieta ktora po stłuczce zatrzymała sie jako swiadek na brązowo pan który zdążył przejechać i na czerwono pan ktory mial ze mna kolizje) . 2 dni po wypadku udałem sie do adwokata .
Adwokatowi opisałem cala sprawę powiedziałem ze nie przyjolem mandatu powiedzial ze bardzo dobrze bo tak to sprawa byla by przegrana , i ze mam byc spokojny ze bedzie ok ,pojechalem do rzeczoznawcy wycenil szkode , czekalem na jakas decyzje w sprawie stluczki w miedzy czasie przyszedl pierwszy manung ok 62e wyslalem go odrazu Panu Mecenasowi po paru dniach pojechalem do Pana Mecenasa i powiedzial mi ze wyslal pismo zeby walczyc o 30 procent mojej winy i ze tamta ubezpieczalnia twierdzi ze zaplacilem mandat a na samym poczatku rozmawialismy ze jestem nie wiiny i tylkon chce o to walczyc ze ten wypadek nie jest z mojej winy po 2 tygodniach dostalem telefon ze to moja wina byla i ze jest 60 procent mojej winy wspomnialem o manungu ze nastepny dostalem Pan mecenas każe mi go zapłaci i potem mozemy wystapic o 50/50 szkody jak policjant powiedzial tylko to bedzie kosztowac
Nie rozumiem tego wogule ,rozmawialem z kolega i on twierdzi ze Pan mecenas nie odwolal sie w terminie do mojego mandatu i przyjolem winne na siebie i dlatego tamta ubezpieczalnia wytargala 60 % mojej winy nie wiem co robic nie wiem co o tym sadzic prosze o opinie tego tematu i jakas porade co mam teraz robic mandatu do dzisiaj nie zaplacilemn
Przepraszam za błędy ortograficzne
Załączniki
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.