M
maciekppp
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2008
- Odpowiedzi
- 1
12 grudnia 2006 roku uleglem wypadkowi w pracy. Z powodu nieoznakowania duzej dziury w podlodze wpadlem w nia, w wyniku czego moj bark zostal skrecony. W chwili obecnej moj stan zdrowia znacznie sie pogorszyl, czuje uciazliwe bole. Opinia lekarza jest taka "przemieszczenie sie barku spowoowalo byc moze nieodwracalne skutki, ktore byc moze beda z roku na rok sie pogarszac".
Po wypadku udalem sie do szpitala i dokonalem wszystkich badan, potem przekazalem sprawe specjalnej agencji, ktora zajmuje sie ta sprawa do dnia dzisiajeszego, niestety wszystko sie przeciaga i wlasnie podpisalem sadowe pelnomocnictwo, bo moja byla pracodawczyni jest slepa i glucha czyli ignoruje wszystkie listy. Podobno mam 95% szans na wygranie tej sprawy, przyjdzie mi jednak czekac jeszcze dlugo. Napisalem o tym bo chcialem naswietlic sprawe. Mnie chodzi jednak o druga strone medalu.
Moja szefowa po wypadku z godziny na godzine wyrzucila mnie z pracy. Powiedziala zebym wracal do polski i nie zawracal jej glowy. Jako ze mieszkalem w domu w ktorym pracowalem, z dnia na dzien nie dosc ze stracilem pieniadze to jeszcze dach nad glowa. Niezdolny do wykonywania jakiejkolwiek pracy wyladowalem na ulicy, pozniej dzieki dobroci ludzi znalazlem dach nad glowa i dlugoterminowe pozyczki. Bylem kilkanascie tygodni na zwlnieniu.
Poniewaz moja pracodawczyni wyrzucila mnie z pracy nie przyznano mi benefitu bo nigdzie nie pracowalem.
Nie wiem... w Polsce nie mozna nikogo wyrzucic z pracy podczas trwania choroby, a ja uleglem wypadkowi z winy pracodawczyni i na koniec uslyszalem ze jestem tylko polaczkiem i nic nie wskoram. Pomijam emocjonalna strone tej historii.
Dostane jakies odszkodowanie za chorobe ale mnie chodzi o wiecej. Zostalwem potraktowany jak smiec, przez kilka miesiecy musialem zyc ponizej godnosci ludzkiej bedac dodatkowo czlowiekiem niepelnosprawnym. Nabawilem sie depresji i przezylem naprawde wielki koszmar.
Dostane odszkodowanie z jej ubezpieczenia, ona nie poniesie zadnej kary. Czy mam jakies wyjscie? Czy moge ja osobiscie podac do sadu? Czy mogla mnie zwolnic po wypadku gdy jej pokazalem pierwsze zwolnienie? Czy moge odzyskac pieniadze za stos ubran i przedmiotow ktore zgnily bo zostaly wyrzucone i nie mialem ich gdzie ulokowac podczas zimy?
Dzieki jesli mi ktos odpowie.
Po wypadku udalem sie do szpitala i dokonalem wszystkich badan, potem przekazalem sprawe specjalnej agencji, ktora zajmuje sie ta sprawa do dnia dzisiajeszego, niestety wszystko sie przeciaga i wlasnie podpisalem sadowe pelnomocnictwo, bo moja byla pracodawczyni jest slepa i glucha czyli ignoruje wszystkie listy. Podobno mam 95% szans na wygranie tej sprawy, przyjdzie mi jednak czekac jeszcze dlugo. Napisalem o tym bo chcialem naswietlic sprawe. Mnie chodzi jednak o druga strone medalu.
Moja szefowa po wypadku z godziny na godzine wyrzucila mnie z pracy. Powiedziala zebym wracal do polski i nie zawracal jej glowy. Jako ze mieszkalem w domu w ktorym pracowalem, z dnia na dzien nie dosc ze stracilem pieniadze to jeszcze dach nad glowa. Niezdolny do wykonywania jakiejkolwiek pracy wyladowalem na ulicy, pozniej dzieki dobroci ludzi znalazlem dach nad glowa i dlugoterminowe pozyczki. Bylem kilkanascie tygodni na zwlnieniu.
Poniewaz moja pracodawczyni wyrzucila mnie z pracy nie przyznano mi benefitu bo nigdzie nie pracowalem.
Nie wiem... w Polsce nie mozna nikogo wyrzucic z pracy podczas trwania choroby, a ja uleglem wypadkowi z winy pracodawczyni i na koniec uslyszalem ze jestem tylko polaczkiem i nic nie wskoram. Pomijam emocjonalna strone tej historii.
Dostane jakies odszkodowanie za chorobe ale mnie chodzi o wiecej. Zostalwem potraktowany jak smiec, przez kilka miesiecy musialem zyc ponizej godnosci ludzkiej bedac dodatkowo czlowiekiem niepelnosprawnym. Nabawilem sie depresji i przezylem naprawde wielki koszmar.
Dostane odszkodowanie z jej ubezpieczenia, ona nie poniesie zadnej kary. Czy mam jakies wyjscie? Czy moge ja osobiscie podac do sadu? Czy mogla mnie zwolnic po wypadku gdy jej pokazalem pierwsze zwolnienie? Czy moge odzyskac pieniadze za stos ubran i przedmiotow ktore zgnily bo zostaly wyrzucone i nie mialem ich gdzie ulokowac podczas zimy?
Dzieki jesli mi ktos odpowie.