K
kinia0404
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2006
- Odpowiedzi
- 4
Mam problem, bardzo proszę o jak najszybszą pomoc i jeśli to możliwe popartą jakimkolwiek aktem prawnym. Mój mąż około miesiąca temu szukał człowieka który pomoże nam w domu przy pocięciu drzewa, wziął człowieka z ośrodka dla bezdomnych ( ok. 50 letniego ). Ustalili stawkę godzinową, w trzecim dniu pracy podczas naszej nieobecności mężczyzna uciął sobie na pile 2 palce, sąsiad zawiózł go do szpitala. Mąż, gdy tylko dowiedział się co się stało pojechał go odwiedzić, niestety nie udało się palców przyszyć i tak stracił środkowy palec poniżej zgięcia i czwarty poniżej paznokcia lewej ręki. Mąż wypłacił mu oczywiście należność za ten dzień, kupił mu napoje i owoce. Następnego dnia pojechał zawieść mu kapcie o które prosił i ten oznajmił że jutro wychodzi, mąż spytał czy ma przyjechać go odwieźć i czy jeszcze jakość mu pomóc, powiedział że nie że da sobie radę i jest wszystko w porządku. Dzisiaj zadzwonił do mnie i oznajmił że był u radcy prawnego i że chciałby wnosić o odszkodowanie, ale radca mu powiedział aby zanim odda sprawę do sądu spróbował to załatwić polubownie, spytałam więc czego oczekuje, na co mi powiedział że 1000 zł to będzie dla niego odpowiednia kwota. Wiem że ktoś go pokierował, bo nie miał nr do mnie na komórkę i mam 90 % pewności że jest to osoba sprawująca opiekę na ośrodkiem moja była współpracownica, z którą nie łączą mnie zbyt miłe stosunki. I teraz mam pytanie czy należy się temu mężczyźnie ode mnie odszkodowanie, nie był zatrudniony u męża ( mąż prowadzi działalność - nie wiem czy to ma w sprawie jakiekolwiek znaczenie ), jest osobą świadomą, nie jest ubezwłasnowolniony. A jeśli ma prawo do odszkodowania i lepiej dla mnie byłoby dać mu ten 1000 zł jak się zabezpieczyć że nie pójdzie do sądu żądać więcej - spisać umowę czy notarialnie ?