J
jaszko
Użytkownik
- Dołączył
- 02.2010
- Odpowiedzi
- 36
Witam
Pracuję obecnie w dużej firmie, która ostatnio zaczęła olewać kodeks pracy i wykorzystywać pracowników na maksa. Pracujemy 7 dni w tygodniu po 10 godzin, ze zmian przechodząc w taki sposób, że np. z nocki przechodzę na II zmianę i po kilku godzinach mam być z powrotem w pracy. Mam dość takiego kołchozu, więc chcę napisać wypowiedzenie umowy (mam umowę na 2 lata i dwutygodniowy okres wypowiedzenia na umowie). Chciałbym też zmienić branżę, więc najlepiej byłoby odbyć staż, by właściwie przystosować się w nowych warunkach pracy. Teraz pytanie: Czy takie wypowiedzenie nie zamyka mi drogi do możliwości odbycia stażu?
Druga sprawa. Wiadomo jak wyglądają w dużej ilości pracodawcy, jak potrafią obchodzić przepisy itd. Darmowa siła robocza w postaci stażysty, to dla nich złoty interes. Muszą jednak zatrudnić pracownika, po jego odbyciu. Znajomy mnie ostatnio nastraszył, bym hurraoptymistycznie to tego zatrudnienia nie podchodził, bo taki "przedsiębiorca za 5gr" zamknie działalność po zakończeniu stażu i zatrudnienie przepadnie. Więc pytanie nr 2: Czy mam gwarancję dochodzenia jakiejś rekompensaty ze strony takiego cwaniaka, gdy faktycznie zamknąłby działalność po moim odbyciu stażu lub miesiącu zatrudnienia? Wiem, że to szansa 1 na 1000, ale lepiej dmuchać na zimne i wiedzieć jak się przed czymś takim bronić
Pracuję obecnie w dużej firmie, która ostatnio zaczęła olewać kodeks pracy i wykorzystywać pracowników na maksa. Pracujemy 7 dni w tygodniu po 10 godzin, ze zmian przechodząc w taki sposób, że np. z nocki przechodzę na II zmianę i po kilku godzinach mam być z powrotem w pracy. Mam dość takiego kołchozu, więc chcę napisać wypowiedzenie umowy (mam umowę na 2 lata i dwutygodniowy okres wypowiedzenia na umowie). Chciałbym też zmienić branżę, więc najlepiej byłoby odbyć staż, by właściwie przystosować się w nowych warunkach pracy. Teraz pytanie: Czy takie wypowiedzenie nie zamyka mi drogi do możliwości odbycia stażu?
Druga sprawa. Wiadomo jak wyglądają w dużej ilości pracodawcy, jak potrafią obchodzić przepisy itd. Darmowa siła robocza w postaci stażysty, to dla nich złoty interes. Muszą jednak zatrudnić pracownika, po jego odbyciu. Znajomy mnie ostatnio nastraszył, bym hurraoptymistycznie to tego zatrudnienia nie podchodził, bo taki "przedsiębiorca za 5gr" zamknie działalność po zakończeniu stażu i zatrudnienie przepadnie. Więc pytanie nr 2: Czy mam gwarancję dochodzenia jakiejś rekompensaty ze strony takiego cwaniaka, gdy faktycznie zamknąłby działalność po moim odbyciu stażu lub miesiącu zatrudnienia? Wiem, że to szansa 1 na 1000, ale lepiej dmuchać na zimne i wiedzieć jak się przed czymś takim bronić