A
agata1987
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2009
- Odpowiedzi
- 11
Urząd pracy wyrejestrował koleżankę za malowanie obrazów w kontekście wykonywanie pracy na czarno.
Jakiś czas temu do koleżanki odezwała się miejscowa kawiarnia której właściciel zobaczył na facebooku porfil z obrazami na płótnie które maluje koleżanka. Malowanie obrazów to jej hobby, od 3 lat zarejestrowana jest w powiatowym urzędzie pracy jak bozrobotna. Oferty pracy jak malarka nie występują. Są na sprzedawce do warzywniaka, praca biurowa czy sezonowe prace za granicą. Właściciel kawiarni wybrał z jej profilu społecznościowego dwa obrazy. Dogadali się na cenę 400zł za obraz. Koleżanka dla której malowanie było tylko hobby teraz po raz pierwszy odezwał się ktoś realnie zainteresowany pejzażami kwiatów. Od właściciela kawiarni dostała 800zł co w gruncie rzeczy pozwoliło jej na zakup nowych farb i płócien. Oczywiście nie omieszkała pochwalenia się tym faktem na facebooku że sprzedała obrazy kawiarni X gdzie osoby zainteresowane mogą je obejrzeć a przy okazji zjeść pyszne ciasto w miłej atmosferze reklamując z radością kawiarnie X.
Postem bezrobotnej malarki tak zirytował powiatowy urząd pracy (który najwyraźniej śledzi swoich bezrobotnych na facebooku) że postanowił ją wykreślić z listy bezrobotnych co między innymi straciła status osoby bezrobotnej a co za tym idzie ubezpieczenie zdrowotne.
Powód - wykonywana praca na czarno i przyjmowanie znacznych korzyści finansowych, nie prowadząc działalności gospodarczej. Została wyrejestrowana na ponad 6 miesięcy.
Nie pytam się Państwa co ona ma zrobić.
Pytam się o to czy mając hobby malowanie obrazów, robienie wisiorków z muliny czy haftowanie serwetek czy każda osoba z zainteresowaniami musi mieć firmę żeby coś swojego sprzedać? Zwłaszcza gdy nie ma na to pobytu gdzie zakładanie firmy nie ma sensu bo nie ma na takie produkty chętnych a firmę też trzeba opłacać. A oferta jak ta z obrazami trafiła jej się raz na 20 lat.
Czy według urzędu powinna oddać obrazy za darmo żeby było uczciwie. Każdy artysta wykonując swoje dzieła chce być znany chciałby żeby jego obrazy wisiały nie tylko w kawiarni, jeżeli odmówiłaby sprzedaży straciłaby okazję "zaistnienia" pokazania się, jej obrazy mogły w końcu wyjść po za jej pokój. Rynek od lat zalewają tanie chińskie obrazy jakie można kupić na każdym odpuście czy jarmarku.
Dla mnie jest to niedorzeczne biorąc pod uwagę że na takich platformach jak vindet czy allegro i olx można sprzedać praktycznie wszystko nawet stare skarpety z lat 80 i nikt nikogo przez to nie wyrzuca z urzędu pracy bo uskutecznia pracę na czarno.
Co musi zrobić koleżanka na przyszłość aby po raz drugi nie doszło do takiej sytuacji ?
Jakiś czas temu do koleżanki odezwała się miejscowa kawiarnia której właściciel zobaczył na facebooku porfil z obrazami na płótnie które maluje koleżanka. Malowanie obrazów to jej hobby, od 3 lat zarejestrowana jest w powiatowym urzędzie pracy jak bozrobotna. Oferty pracy jak malarka nie występują. Są na sprzedawce do warzywniaka, praca biurowa czy sezonowe prace za granicą. Właściciel kawiarni wybrał z jej profilu społecznościowego dwa obrazy. Dogadali się na cenę 400zł za obraz. Koleżanka dla której malowanie było tylko hobby teraz po raz pierwszy odezwał się ktoś realnie zainteresowany pejzażami kwiatów. Od właściciela kawiarni dostała 800zł co w gruncie rzeczy pozwoliło jej na zakup nowych farb i płócien. Oczywiście nie omieszkała pochwalenia się tym faktem na facebooku że sprzedała obrazy kawiarni X gdzie osoby zainteresowane mogą je obejrzeć a przy okazji zjeść pyszne ciasto w miłej atmosferze reklamując z radością kawiarnie X.
Postem bezrobotnej malarki tak zirytował powiatowy urząd pracy (który najwyraźniej śledzi swoich bezrobotnych na facebooku) że postanowił ją wykreślić z listy bezrobotnych co między innymi straciła status osoby bezrobotnej a co za tym idzie ubezpieczenie zdrowotne.
Powód - wykonywana praca na czarno i przyjmowanie znacznych korzyści finansowych, nie prowadząc działalności gospodarczej. Została wyrejestrowana na ponad 6 miesięcy.
Nie pytam się Państwa co ona ma zrobić.
Pytam się o to czy mając hobby malowanie obrazów, robienie wisiorków z muliny czy haftowanie serwetek czy każda osoba z zainteresowaniami musi mieć firmę żeby coś swojego sprzedać? Zwłaszcza gdy nie ma na to pobytu gdzie zakładanie firmy nie ma sensu bo nie ma na takie produkty chętnych a firmę też trzeba opłacać. A oferta jak ta z obrazami trafiła jej się raz na 20 lat.
Czy według urzędu powinna oddać obrazy za darmo żeby było uczciwie. Każdy artysta wykonując swoje dzieła chce być znany chciałby żeby jego obrazy wisiały nie tylko w kawiarni, jeżeli odmówiłaby sprzedaży straciłaby okazję "zaistnienia" pokazania się, jej obrazy mogły w końcu wyjść po za jej pokój. Rynek od lat zalewają tanie chińskie obrazy jakie można kupić na każdym odpuście czy jarmarku.
Dla mnie jest to niedorzeczne biorąc pod uwagę że na takich platformach jak vindet czy allegro i olx można sprzedać praktycznie wszystko nawet stare skarpety z lat 80 i nikt nikogo przez to nie wyrzuca z urzędu pracy bo uskutecznia pracę na czarno.
Co musi zrobić koleżanka na przyszłość aby po raz drugi nie doszło do takiej sytuacji ?